11.

230 10 1
                                        

Diana pov's

Obudziłam się z bólem pleców.

Ogromnym bólem pleców.

Przez chwilę leżałam nieruchomo, próbując zrozumieć, dlaczego całe moje ciało protestuje przeciwko życiu bardziej niż zwykle. Dopiero po paru sekundach dotarło do mnie, że śpię praktycznie na podłodze w hotelowym pokoju w Mediolanie.

Świetnie.

Skrzywiłam się cicho i spróbowałam obrócić na drugi bok. Błąd.

— Auć... — wymamrotałam pod nosem, zaciskając oczy.

Usłyszałam cichy ruch gdzieś nad sobą.

— Mówiłem — odezwał się zachrypnięty głos Victora.

Otworzyłam jedno oko i spojrzałam w górę.

Siedział oparty o zagłówek łóżka, jeszcze lekko zaspany, z potarganymi włosami i tą irytującą miną człowieka, który od początku wiedział, że ma rację. I niestety wyglądał zdecydowanie za dobrze jak na faceta, który dopiero co się obudził.

— Nie odzywaj się — mruknęłam, próbując usiąść.

Victor obserwował moje bardzo nieudane próby podniesienia się z podłogi przez chwilę w ciszy.

— Żyjesz? — zapytał spokojnie.

Spojrzałam na niego martwym wzrokiem.

— Fizycznie? Jeszcze tak. Psychicznie już nie.

Kącik jego ust lekko drgnął.

Westchnęłam ciężko i w końcu usiadłam, od razu łapiąc się za kark.

— Czuję się jak osiemdziesięcioletnia kobieta po maratonie — wymamrotałam.

— Ale za to honor uratowany — mruknął Victor, odsuwając kołdrę.

Zmrużyłam oczy.

— Nie zaczynaj.

Victor wstał z łóżka spokojnie i przeciągnął się lekko, a ja niestety zauważyłam zdecydowanie za dużo szczegółów.

Bose stopy. Luźne spodnie od piżamy. Rozczochrane włosy.

O jasny Boże.

Szybko odwróciłam wzrok.

To był mój szef.

Mój bardzo denerwujący szef.

I zdecydowanie nie powinnam analizować jego ramion o siódmej rano.

— Kawy? — zapytał nagle Victor, jakby nie zauważył mojego chwilowego zawieszenia.

— Jeśli nie dostanę kofeiny w ciągu pięciu minut, umrę — odpowiedziałam od razu.

Victor skinął lekko głową i ruszył w stronę ekspresu stojącego przy kuchennym blacie.

Patrzyłam na niego chwilę spod przymrużonych oczu.

To było dziwne.

Bardzo dziwne.

Victor w biurze był chłodny, wymagający i praktycznie wiecznie zajęty.

A tutaj?

Tutaj robił kawę w hotelowym pokoju, stojąc boso i wyglądając bardziej jak normalny facet niż człowiek, którego wszyscy bali się w pracy.

I właśnie to zaczynało mnie trochę wybijać z rytmu.

— Przestań się tak gapić — powiedział nagle, nawet się nie odwracając.

The missing piece [ W POPRAWKACH] Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz