Diana pov's
Dwa dni po tamtym dniu wszystko wyglądało tak, jakby nic się nie wydarzyło.
I właśnie to było najgorsze.
Bo w środku nic nie było „normalne".
Budziłam się rano szybciej niż zwykle, nie dlatego że byłam wypoczęta, tylko dlatego że mózg nie dawał mi już spać w spokoju. Jakby nawet sen przestał być ucieczką.
Pierwsza myśl zawsze była ta sama.
Victor.
Nie konkretne wspomnienie.
Tylko jego obecność gdzieś w tle wszystkiego, co robiłam. Jakby został mi pod skórą. Wstawałam, robiłam kawę, ogarniałam dzień, ale wszystko było trochę „obok". Telefon sprawdzałam częściej niż powinnam.
Nie czekałam na wiadomość.
To nie było aż tak proste.
Bardziej sprawdzałam, czy jego brak nadal tam jest.
I był.
Victor nie pisał.
Nie dopytywał.
Nie wracał do tematu. I to powinno dać mi spokój.
A zamiast tego tylko go pogłębiało.
Bo znałam go już na tyle, żeby wiedzieć, że on niczego nie zostawia przypadkiem.
Jeśli milczy, to dlatego, że tak wybrał.
A jeśli tak wybrał... to znaczy, że coś kontroluje.
I ja też byłam w tym „czymś".
W pracy wszystko działało normalnie, ale ja łapałam się na tym, że czasami patrzę w ekran i nie widzę nic konkretnego.
Tylko jego spojrzenie.
Tę chwilę zawieszenia między nami.
To, że nic nie zostało nazwane.
Bo nie zostało. Nie było „to się skończyło". Nie było „to się zaczęło". Było coś gorszego. Coś, co trwało bez definicji. I to „pomiędzy" nie dawało mi spokoju ani przez sekundę. Najgorsze było to, że nie umiałam już wrócić do miejsca, w którym on był tylko „Victor z pracy".
Bo to się już zmieniło.
I wiedziałam, że on też to wie.
Wieczorem wróciłam do mieszkania później niż zwykle.
Zamknęłam drzwi trochę ciszej, niż powinnam. Jakby sama cisza mogła coś obudzić. Przez chwilę stałam w przedpokoju bez ruchu.
Z kluczami w dłoni.
I z tym dziwnym napięciem w klatce piersiowej, które nie miało logiki, ale miało sens. Nie włączałam światła od razu.
Bo ciemność była łatwiejsza do zniesienia niż myśli.
Później przeszłam do kuchni, nalałam sobie wody, choć nie byłam spragniona. Po prostu coś robiłam.
Cokolwiek.
Żeby nie wracać do tego, co i tak wracało samo.
I wtedy usłyszałam dzwonek.
Krótki.
Pewny.
Zatrzymałam się w pół ruchu.
Nie musiałam iść sprawdzać. Już wiedziałam.
I nagle cały dzień, cała ta udawana normalność, zaczęła się składać w jeden punkt, jakby od początku prowadziła właśnie tutaj.
CZYTASZ
The missing piece [ W POPRAWKACH]
RomanceDiana Davis od czterech lat żyje w Paryżu - mieście, które miało być jej nowym początkiem i ucieczką od przeszłości, która wciąż czasem daje o sobie znać. Na co dzień pracuje w prestiżowym biurze modowym, krok po kroku budując życie, o jakim kiedyś...
![The missing piece [ W POPRAWKACH]](https://img.wattpad.com/cover/264941666-64-k233591.jpg)