Diana pov's
— Mówiłem? Mówiłem. — Finn odchylił się na krześle z miną człowieka, który właśnie wygrał życiową dyskusję. Wskazał na mnie palcem, unosząc brew. — Teraz powinnaś mi podziękować.
Prychnęłam cicho, mieszając łyżeczką w kawie. Brunatna pianka powoli rozchodziła się po powierzchni napoju, a ja wpatrywałam się w nią chwilę dłużej, próbując jeszcze raz poukładać sobie w głowie wszystko, co wydarzyło się poprzedniego wieczoru.
A było tego zdecydowanie za dużo.
— Finn — zaczęłam powoli, unosząc na niego spojrzenie. — Czy ty w ogóle słyszałeś tę część historii, w której najpierw praktycznie wyrzucił mnie ze swojego gabinetu?
— Słyszałem.
— I tę, w której patrzył na mnie, jakby zastanawiał się, czy mnie zwolnić, czy zakopać w lesie?
Kącik ust blondyna drgnął lekko.
— To też słyszałem.
— A mimo to nadal uważasz, że mam być ci wdzięczna?
Finn westchnął rozbawiony, po czym sięgnął po swoją kawę.
— Diana, on wrócił do ciebie. Sam. To chyba o czymś świadczy.
— Świadczy o tym, że potrzebował mojego artykułu — mruknęłam od razu. — I tyle.
Na chwilę zapadła cisza. Za oknem ludzie spokojnie przechodzili ulicami Paryża, ktoś śmiał się głośno po drugiej stronie kawiarni, a ekspres co chwilę wydawał z siebie charakterystyczne syczenie.
Normalny dzień.
Szkoda tylko, że moje życie normalne nie było nawet odrobinę.
— Może po prostu zmienił zdanie — odezwał się w końcu Finn spokojniejszym tonem. — Zdarza się.
Parsknęłam pod nosem.
— Victor Lerlaine nie wygląda na człowieka, który zmienia zdanie.
— A jednak to zrobił.
Zacisnęłam usta w cienką linię.
Nienawidziłam, kiedy miał rację.
— Nadal jest dupkiem — podsumowałam po chwili.
Finn zaśmiał się cicho, opierając łokieć o blat stolika.
— Tego nie neguję.
Mimowolnie się uśmiechnęłam.
I właśnie za to go uwielbiałam.
Nigdy nie próbował robić ze mnie idiotki ani wciskać mi na siłę pięknych wersji rzeczywistości. Po prostu słuchał. A później rzucał coś głupiego, przez co i tak zaczynałam się śmiać.
— Stresujesz się? — zapytał nagle.
Automatycznie westchnęłam.
— Nawet nie wiesz jak bardzo.
— Przecież to dopiero pierwszy dzień.
— Właśnie dlatego.
Oparłam policzek na dłoni, wpatrując się w kubek.
— Mam wrażenie, że tam wszyscy są... idealni. Wiesz, o co mi chodzi? Każdy wygląda jakby urodził się z filiżanką drogiej kawy w ręce i od dziecka projektował dla Vogue'a.
Finn uniósł brew.
— A ty wyglądasz jak ktoś, kto od dziecka planował podpalić Vogue'a.
Spojrzałam na niego oburzona.
CZYTASZ
The missing piece [ W POPRAWKACH]
RomansDiana Davis od czterech lat żyje w Paryżu - mieście, które miało być jej nowym początkiem i ucieczką od przeszłości, która wciąż czasem daje o sobie znać. Na co dzień pracuje w prestiżowym biurze modowym, krok po kroku budując życie, o jakim kiedyś...
![The missing piece [ W POPRAWKACH]](https://img.wattpad.com/cover/264941666-64-k233591.jpg)