Diana pov's
Po powrocie do Paryża wszystko wróciło do tego dziwnego „normalnego", które wcale nie było normalne. Dni znów zaczęły układać się w schematy. Praca, wiadomości, projekt, cisza.
Rano kawa w pośpiechu, potem biuro, spotkania, dokumenty, ludzie, którzy mijali się w korytarzach bez większego znaczenia. Wieczorem mieszkanie, w którym robiło się za cicho, jakby dzień zostawał gdzieś daleko za drzwiami.
I ja.
Te same ruchy, te same odpowiedzi, ten sam rytm dnia. Ale coś w sposobie, w jaki patrzyłam na wszystko, było inne. Jakbym widziała więcej, a jednocześnie mniej wierzyła w to, co było oczywiste.
Mediolan
Bez dramatów, bez konsekwencji, bez wyraźnego końca. Jak coś, co wydarzyło się naprawdę, ale nikt nie ustalił, co dalej z tym zrobić. I potem była praca. A w pracy był on. I wszystko było dokładnie takie samo jak wcześniej.
On — chłodny, konkretny, skupiony na tym, co trzeba zrobić.
Zrób to.
Popraw.
Na jutro.
Krótko. Rzeczowo. Bez zbędnych emocji. A ja odpowiadałam tak samo jak zawsze. Szybko. Sprawnie. Czasem z lekkim przewróceniem oczami, kiedy nie patrzył. Tyle że teraz, kiedy na niego patrzyłam, było w tym coś innego. Nie w nim.
We mnie.
Bo widziałam go tak samo jak zawsze — ale nie do końca tak samo jak wcześniej.
Jakby coś drobnego przesunęło się w sposobie, w jaki rejestrowałam jego obecność. I to było najgorsze, bo na zewnątrz wszystko wyglądało identycznie. A w środku już nie do końca. Poznając go poza obowiązkowymi czułam się dziwnie. Przez co inaczej zawracałam na niego uwagę. Może ma pewne zasady, którymi się kieruje?
Victor pojawił się bez zapowiedzi. Jak zwykle.
Stał przy wejściu do sali konferencyjnej, rozmawiając z kimś przez telefon. Jedna ręka w kieszeni, spokojny głos, ten sam wyraz twarzy, którego nie dało się łatwo rozszyfrować.
„Normalny."
Tak powinno być. Minął mnie wzrokiem, kiedy przechodziłam obok. Krótko. Bez zatrzymania.
— Dokumenty są na stole — powiedział, kończąc rozmowę.
— Wiem — odparłam.
I tyle. Żadnych „Mediolanów", żadnych spojrzeń dłuższych niż sekunda. To było... wygodne. I jednocześnie dziwnie rozczarowujące, chociaż nie powinnam tego tak nazywać.
***
Siedziałam u Finna na kanapie, podkulając nogi pod siebie i udając, że oglądam cokolwiek na ekranie. Finn coś mówił, ale połowę zdań przepuszczałam obok uszu.
— Ty mnie w ogóle słuchasz? — zapytał w końcu, opierając się o oparcie fotela.
Oderwałam wzrok od telewizora i spojrzałam na niego.
— Tak. Mówiłeś coś o... — zawahałam się — ...jedzeniu.
— Bardzo wiarygodne — mruknął. — Ale nie. Pytałem, jak Mediolanie.
Zatrzymałam się na sekundę, zanim wzruszyłam ramionami.
— Normalnie.
Finn zmrużył oczy.
— „Normalnie" to twoje nowe ulubione słowo?
— Bo było normalnie — powtórzyłam, trochę bardziej pewnie. — Pokaz, hotel, trochę pracy. Nic wielkiego.
Oparł łokcie o kolana i przyjrzał mi się uważniej.
— A Victor?
Westchnęłam ciężko, od razu przewracając oczami.
CZYTASZ
The missing piece [ W POPRAWKACH]
RomanceDiana Davis od czterech lat żyje w Paryżu - mieście, które miało być jej nowym początkiem i ucieczką od przeszłości, która wciąż czasem daje o sobie znać. Na co dzień pracuje w prestiżowym biurze modowym, krok po kroku budując życie, o jakim kiedyś...
![The missing piece [ W POPRAWKACH]](https://img.wattpad.com/cover/264941666-64-k233591.jpg)