Diana pov's
Piątek
W biurze zawsze miał w sobie coś, co sprawiało wrażenie końca, choć wcale nim nie był.
To był raczej moment zawieszenia — dzień, który jeszcze formalnie należał do pracy, ale już mentalnie dryfował gdzieś w stronę wieczoru. Ludzie poruszali się wolniej, rozmowy stawały się mniej precyzyjne, a w powietrzu było coś rozluźnionego, co nie wynikało z odpoczynku, tylko z cichego przyzwolenia na jego udawanie.
Siedziałam przy biurku, opierając łokieć o blat i obracając długopis między palcami w sposób, który bardziej pomagał mi myśleć niż faktycznie coś notować. Ekran laptopa świecił przede mną od dłuższego czasu, ale tekst przestał mieć znaczenie — bardziej przypominał tło niż coś, co należało czytać.
Obok pojawiła się Melisa, jak zawsze bez zapowiedzi, zatrzymując się przy moim biurku tak naturalnie, jakby było przedłużeniem jej własnej przestrzeni.
Stała przez chwilę, patrząc na mnie w sposób, który od razu sugerował, że nie ma sensu udawać, że nie wie, co powie dalej.
— Nie powiesz mi, że dzisiaj też nie wychodzisz — powiedziała spokojnie, jakby to było coś oczywistego, a nie pytanie.
Powoli uniosłam wzrok, jakbym musiała wrócić z miejsca, w którym myśli były już kilka kroków dalej.
— Nie powiedziałam tego — odpowiedziałam cicho, bardziej z przyzwyczajenia niż sprzeciwu.
Melisa lekko przekrzywiła głowę i uśmiechnęła się tak, jakby ta odpowiedź była dokładnie tym, czego się spodziewała.
— Jeszcze nie — dodała.
Westchnęłam, odkładając długopis na blat, jakby ten gest miał zamknąć temat.
— To jest tylko impreza firmowa — powiedziałam spokojnie. — Ludzie, którzy widzą się codziennie, udają, że potrzebują się jeszcze po pracy.
Melisa oparła się bardziej o biurko, nie odrywając ode mnie wzroku.
— I co z tego? — zapytała.
Przez chwilę milczałam, patrząc gdzieś obok niej, jakbym próbowała znaleźć odpowiedź w przestrzeni między monitorem a ścianą.
— Nic — powiedziałam w końcu. — Po prostu to nie brzmi jak coś, co powinno być obowiązkowe.
— Nie jest — odparła spokojnie. — Jest tylko... normalne.
To słowo zawisło między nami na chwilę dłużej, niż powinno.
Normalne?
Nie byłam pewna, czy wiedziałam, jak ono wygląda w praktyce.
— Victor też będzie? — zapytałam w końcu starając się, żeby zabrzmiało to obojętnie.
Melisa spojrzała na mnie uważniej, ale nie było w tym żadnej oceny, raczej krótka obserwacja.
— Tak — odpowiedziała po chwili.
Kiwnęłam głową, jakby to nie miało znaczenia.
— Dobrze — powiedziałam.
Ale nawet dla mnie brzmiało to bardziej jak automatyczna reakcja niż decyzja.
***
Wieczorem bar był już pełen ludzi z pracy, ale trudno było rozpoznać w nich te same osoby, które widywałam w biurze.
Przestrzeń była cieplejsza, mniej ostra, światło przygaszone, rozlane po stolikach i szklankach w sposób, który sprawiał, że wszystko wyglądało bardziej miękko niż zwykle. Rozmowy nie miały już struktury obowiązków ani terminów, a śmiech pojawiał się nagle i równie nagle znikał.
CZYTASZ
The missing piece [ W POPRAWKACH]
RomanceDiana Davis od czterech lat żyje w Paryżu - mieście, które miało być jej nowym początkiem i ucieczką od przeszłości, która wciąż czasem daje o sobie znać. Na co dzień pracuje w prestiżowym biurze modowym, krok po kroku budując życie, o jakim kiedyś...
![The missing piece [ W POPRAWKACH]](https://img.wattpad.com/cover/264941666-64-k233591.jpg)