Kobieta spojrzała na niego sceptycznie, a zaraz potem rozbawiona się uśmiechnęła, na co Jacobs miał jeszcze więcej pytań w głowie. Czuł się jak na jakimś przesłuchaniu, a humor jego mamy zmieniał się jak oszalały. Kobieta zakryła sobie usta dłonią, chcąc ukryć powiększający się uśmiech.
-O co chodzi? -dopytał w końcu Karl, słysząc jak kobieta zwyczajnie zaczyna się śmiać.
-Jesteś pewien, że nic cię z nim nie łączy? -odpowiedziała pytaniem na pytanie, a Karl słysząc jej słowa aż przekrzywił delikatnie głowę w bok, już do końca nie wiedząc co się działo i dlaczego padały takie pytania. Jego mam raczej była nieco bezpośrednia i nie trzeba jej było niczego powtarzać drugi raz.
-Uważasz, że bym to przed tobą ukrywał? -dopytał, odwracając wzrok. Jego mama raczej była otwartą osobą i dzielił się z nią większością swojego życia, więc nie wiedział czemu sądziła, że chciałby to przed nią ukrywać. Mimo to były takie rzeczy, o których Karl w życiu by jej nie wspomniał, chociażby to głupie palenie trawy. Mimowolnie poczuł wypieki wstydu na twarzy i pewien żal w sercu, nienawidził je okłamywać i jednocześnie miał poczucie, że rzeczywiście ukrywa przed nią coś bardzo złego. Wypuścił powietrze z ust, zagarniając kosmyki swoich brązowych włosów za ucho.
-Nie o to chodzi kochanie -powiedziała rozbawiona, wskazując na laptopa leżącego na stole. Wzięła go sobie na kolana, przeklikując otwarte w przeglądarce karty -Stanowisko nawet jeszcze dobrze się nie skończyło, a już pojawiły się nowe artykuły.
-He? -Karl wydał z siebie głupi dźwięk w akcie zdziwienia, po czym przybliżył się d swojej rodzicielki, wskazującej mu fragment jakiegoś artykułu, zaraz pod jego zdjęciami zrobionymi dzisiaj przez paparazzi. Zaczął czytać tekst, praktycznie przy tym nie oddychając.
"Mimo dzisiejszego płynnego stanowiska, jakie zostało wygłoszone przez państwa Armstrong'ów, ich syn-Nicholas zdaje się ciągle podważać ich słowa o rzekomym braku relacji romantycznych z tajemniczym mężczyzną, który o dziwo był obecny podczas przemowy. Mimo słów młodego Armstrong'a o tym, że słowa artykułu miałby być nieprawdą, nasi reporterzy wychwycili pewien szczegół, który obnaża kolejne kłamstwo, które padło z ust przedstawiciela rodziny Armstrong'ów.
Tajemniczy młody chłopak -sympatia Nicholas'a, miała ubraną dziś na siebie jego koszulę. Czarna, ręcznie wyszywana metka z rozpoznawalnym nazwiskiem przy boku koszuli zdaje się mówić sama za siebie."
Jego mama zmierzyła go od góry do dołu przeszywającym, wymownym i dalej rozbawionym spojrzeniem, a Karl miał chęć zwyczajnie zapaść się pod ziemię. Chwycił w dłoń biały materiał koszuli Nick'a, spoglądając z prośbą o ratunek w oczy Budynia, który sam zdawał się być zagubiony w roztargnieniu swoich właścicieli. Jacobs cicho westchnął, przecierając swoje oczy wolną ręką. Nawet nie wiedział, jak powinien się z tego wytłumaczyć, mimo że sytuacja wcale nie była aż taka skomplikowana. Zabrakło mu zwyczajnie słów na całą absurdalność tego wszystkiego.
*.:。✿*゚゚・✿.。.:*
Cały wieczór Armstrong przeleżał w łóżku w odgłosach dostawanych wiadomości tekstowych od Jacobs'a. Chłopak Nicholas'owi wysyłał każdy napotkany głupi artykuł o chłopcach i je wyśmiewał.
Nick'a oczywiście bawiły artykuły i wypociny obcych ludzi na temat jego prywatnego życia, lecz już po jakimś dwudziestym artykule wysłanym przez Karl'a, Nick poczuł jak jednak jakaś szpileczka została w jego sercu.
Prawdą jest, że artykuły były nadzwyczaj kretyńskie i nikt o zdrowym umyśle nie napisał nie dość, że takiego gówna, to głupstwa jednocześnie. Mimo to Nicholas przewertował całą rozmowę tekstową z brunetem i wglądał kolejny raz w artykuły mimo, że czytał je po dwa razy.
Młody Armstrong nigdy otwarcie nie mówił przed rodzicami o tym jak czuje się z tym, że obcy ludzie zaglądają mu jak i jego całej familii do życia. Nick też był raczej typem człowieka, który mało mówi - brunet zawsze gdzieś z boku zawsze stał i słuchał przyglądając się każdemu.
Tak jak było zawsze.
Dopiero od niedawna poprzez wywołane skandale i artykuły o nim coś się zmieniło i w taki sposób jeszcze niedawno mały Nicholas - wpadł w ręce redaktorów, fotografów i innych dziennikarzy powierzając im swoje opinie, zdania czy inne referendum. Nigdy nikogo nie obchodziło zdanie Nicholas'a jak był mały.
Możliwe, że ci ludzie uważali rzucanie się na niewinne dziecko mało moralne, ale za to jak ktoś jest już dorosły to jest to jak najbardziej akceptowalne w społeczeństwie - bo to takie logiczne.
Armstrong odłożył telefon na bok i subtelnie włożył swoją głowę wprost w poduszkę cicho stękając.
„Syn Armstrong'ów", „Nicholas Armstrong", „Młody Armstrong" - każdy artykuł zaczynał się tak samo, a widziane przydomki typu „syn" i jego imię i nazwisko, wprawiało go w mały szał. Chłopak naprawdę od dawna odczuł jak wielkie znaczenie ma jego nazwisko. A przecież się o nie, nie prosił.
Brunet od momentu skandalu łapał się co jakiś czas sam, że myśli o sobie w kategoriach „pokaranego chłopca" za co było mu wstyd i jeszcze gorzej. Jak syn najbardziej wpływowej rodziny w mieście może się użalać na to, że ma rodziców, którzy mają pieniądze i niezłą posiadłość jak i władzę? Było to kretyńskie myślenie według chłopca, przecież niektóre rodziny nie mają dachu nad głową czy takiej ilości pieniędzy, by opłacić rachunki i kupić za resztę jedzenie.
Gdy do głowy bruneta dochodziła myśl użalająca się nad jego losem - on sam się karcił za takowe myślenie. Było mu wstyd pomyśleć, że w tym wszystkim on też jest biedny, bo przecież ma wszystko. Drugą kwestie odgrywało również to, że przecież mając wszystko nie może myśleć o sobie, że jest „karcony przez los", bo zaraz po tym przychodziła myśl, że to tylko bycie rozbestwionym i niewdzięcznym za to co ma.
Nic tak bardzo nie bolało jednak Nick'a jak myśli, że przez jego nazwisko ten zawsze będzie oceniany przez pryzmat bogatego dzieciaka, który w spadku dostanie dosłownie wszystko co najlepsze, a od młodego ma same rarytasy, bo takiemu na wszystko wolno. Bolało jeszcze to, że nie ważne co Nicholas będzie robił ze swoim życiem - to zawsze i tak każdy będzie o tym wiedział i słyszał.
Nigdy nie będzie sam ze swoją rodziną, nawet na jego pogrzebie będą obcy ludzie.
CZYTASZ
Last article || KarlNap
RandomTo był tylko kolejny dzień w życiu Nicholas'a Armstrong'a, kiedy został zmuszony do spędzenia dnia z synem swojej gosposi. O istnieniu Karl'a Jacobs'a natomiast nie wiedziało wiele osób, ale zaraz po tym gdy przyszło spędzić mu kilka dni z Nicholas'...
