Pov. Czkawka
Rano kiedy szykowałem z matką obiad wielkanocny, do mojego domu wbiegł zdyszany i podirytowany Eret.
— Czkawka! — w jego oczach można było zobaczyć że coś jest nie tak — Jack zniknął.
Wystarczyło to jedno zdanie żebym stracił panowanie nad sobą, obraz mi się rozmazał a z oczu zaczęły płynąć łzy, grunt pod nogami nagle stracił znaczenie jak wszystko inne i poczułem jakbym zapadał się coraz głębiej pod siebie.
Zniknął. Jack zniknął. Nie ma go. Być może nigdy więcej go nie zobaczę. Nigdy więcej z nim nie porozmawiam i najgorsze że czekając na idealny moment do wyznania uczuć straciłem na to w ogóle szansę.
Zacząłem płakać jeszcze bardziej i krzyczeć jeszcze głośniej. Chwilę później przypomniały mi się dwie rzeczy i moja reakcja zmieniła się natychmiastowo.
Łzy w sekundę przestały lecieć z moich oczu a mimika twarzy stała się obojętna. Szybko wstałem i jak gdyby nigdy nic poszedłem wolnym krokiem do swojej sypialni. Nadal nie mogłem uwierzyć w to co właśnie usłyszałem ale
1. Jestem widzem, powinienem umieć opanować swoje uczucia zwłaszcza kiedy w pobliżu są inni ludzie
2. Nikt oprócz mamy i Astrid tak naprawdę nie wie o moich uczuciach do Jack'a, zwłaszcza Eret który pewnie od razu by mu to powiedział a tego nie chce.
Kiedy zamknąłem się w swojej sypialni, zostałem tam kilkanaście minut płacząc bez żadnego wyrazu twarzy i myśląc co teraz zrobię. Potem poszedłem z powrotem do kuchni bo jednak nadal trzeba zrobić obiad wielkanocny. Tam nadal stał Eret rozmawiający z moją zmartwioną matką.
Kiedy mnie zobaczyli, mama poszła z powrotem do kuchni a Eret kierował się w moją stronę.
— słuchaj — usiedliśmy przy stole — wczoraj poprosił mnie żebym pożyczył mu Czaszkochrup'a. Nie zgodziłem się to sam go jakoś przekonał.
— wiesz gdzie i dlaczego chciał lecieć? — zapytałem a wtedy chłopak chciał coś powiedzieć ale na sekundę się zatrzymał żeby pomyśleć i mam wrażenie że powiedział coś zupełnie innego.
— wiem że poleciał do Nix i prawdopodobnie przeszedł przez ten portal dzięki któremu się tu pojawił. Dlaczego..? To sprawa prywatna, jeśli będzie chciał to sam ci powie. — westchnął.
Zastanowiłem się co teraz. Chcę po niego lecieć natychmiast ale nie mogę, Dzisiaj Wielkanoc. Nigdy jakoś na nic nigdy nie narzekał więc może sam wróci..? Mam nadzieję że nic mu się nie stało po drodze.
— jutro po niego lecę. Sam. A teraz wracaj do tego co tam robiłeś wcześniej — powiedziałem a chłopak wyszedł. — mamo? — kobieta odpowiedziała mruknięciem — co mam zrobić? Wiesz...
— posłuchaj, mówiłam ci już nie raz że powinieneś mu powiedzieć, teraz już wiesz dlaczego. Jeśli będziesz wiecznie uciekał przed powiedzeniem mu, stracisz na to szanse — powiedziała mądrze wkładając kurczaka i inne potrawy do szufladki nad ogniskiem — Szczerbatek, mógłbyś? — smok szybko podpalił ognisko w kominku i wrócił do odpoczynku
— ale-
— nie, nigdy nie ma idealnego momentu. Zresztą, ja z twoim ojcem mieliśmy podobnie. Powiedział mi dopiero wtedy kiedy były marne szanse na przeżycie, a samo uczucie miał od bardzo dawna jeśli mówił prawdę, zresztą jak ja — uśmiechnęła się przyjaźnie
— dziękuję mamo — wstałem i podszedłem do kobiety dając jej buziaka w policzek — w czym co teraz pomóc?
— teraz możesz tylko nakryć do stołu w salonie, tak to wszystko gotowe — uśmiechnęła się i poszła wręczyć smokom ich smakołyki
***
Witam ponownie 👋
Dopiero teraz zauważyłam że w niektórych rozdziałach jest - zamiast — postaram się to poprawić, jak i inne błędy ale na razie skupie się na skończeniu książki fabułowo. Mam nadzieję że jakiekolwiek błędy wam nie przeszkadzają
Do napisania moje małe kurwikleszcze!!
CZYTASZ
𝕴𝖈𝖊 𝕯𝖗𝖆𝖌𝖔𝖓 | 🅱🆇🅱
ФанфикшнCo by było, gdyby Czkawka nie kochał Astrid? Co by było, gdyby smoki nadal mieszkały na Berk pośród wikingów? Co by było, gdyby calutkie „Jak wytresować smoka 3" się nie wydarzyło? Czkawka musi lecieć na północ żeby sprawdzić tajemnicze mrozy. Ta...
