Pov. Czkawka
Cały dzień nie mogłem się skupić na innych bo tylko martwiłem się o Jack'a. Kiedy w końcu nastał nowy dzień od razu poszedłem do Szczerbatka i wyszliśmy z chaty. Tam jednak czekali pozostali.
— ostatnio nie polecieliśmy więc lecimy teraz, nie zostawimy cię samego — odezwała się Szpatka
— ale-
— nie ma żadnych ale, lecimy z tobą i już — tym razem powiedziała Astrid, a reszta jak potulne smoczki się z nią zgodziła
— jak tam chcecie — powiedziałem i wyruszyliśmy na północ. Ogólnie leciałem obok Eret'a więc z ciekawości zapytałem czemu im powiedział, bo tylko on i moja matka wiedzieli
— ostatnio miałeś lecieć sam, jako twoi przyjaciele mamy obowiązek cię wspierać — ja tylko rzuciłem szybkie 'a tak serio?' — zauważyli że jest z tobą coś nie tak na obiedzie i sami pytali — powiedział bez zastanowienia. Westchnąłem.
Dalej już lecieliśmy w ciszy. Kiedy dotarliśmy do jaskini Nix, zaczęliśmy pytać ją gdzie jest Jack ale nie chciała nic powiedzieć. Przynajmniej wiedzieliśmy że był u niej i coś wie ale to nadal nic.
Postanowiłem porozmawiać z nią sam na sam
Pov. Jack
Wytłumaczyłem wróżce wszystko co chciała wiedzieć a ona w ogóle nie zachowywała się jakby właśnie dostała kosza. Było mi jej żal, ale naprawdę nie potrafiłem zrobić nic innego niż powiedzieć jej prawdę.
— ehh.. — westchnęła — chciałabym móc być tam z tobą. Może też byłabym człowiekiem.
— w sumie ciekawie byś wyglądała. Jak chcesz to możesz tam ze mną lecieć — powiedziałem szybko nawet nie zastanawiając się nad tym
— chciałabym, naprawdę. Ale nie mogę, co by wtedy zrobiły inne wróżki? Ktoś musi nimi kierować. — smutno się uśmiechnęła
— a co jakbyś poszła tam ze mną tylko na chwilę? Przecież teraz też siedzisz tutaj i plotkujesz sobie ze mną a nie. Zawsze możemy jeszcze znaleźć kogoś na twoje miejsce — zaproponowałem
Dziewczyna zastanowiła się. Doszliśmy do wniosku że na razie poczekamy i nic z tym nie zrobimy. Chwilę tak jeszcze posiedzieliśmy w ciszy aż do pokoju nie wszedł Piasek i nie zawołał jej do reszty, dlatego że księżyc coś chce.
Co do niego, nadal nie rozwiązałem sprawy mojego życia w wymiarze Czkawki. Propo Czkawki, tęsknię za nim. Chciałbym móc do niego wrócić ale noga mi nie pozwala. Nie to że boli, bo mogę wylecieć i nawet nie dotykać podłogi, po prostu przykuli mnie do ramy łóżka.
Czemu zawsze ktoś musi mnie przykuwać? Najpierw Czkawka, teraz strażnicy. Czemu mnie? Naprawdę w tym momencie jakby ktoś mnie zobaczył to jego pierwszym skojarzeniem by było 'a temu co się stało że tak życia nie lubi?'
— Jack! — do pokoju szybko wbiegła wróżka a za nią Piasek — musisz uciekać
— co? Czemu?! — wstałem i podszedłem do nich na tyle na ile mogłem kulejąc
— księżyc chce ci zabrać moce
— no i?
— posłuchaj.. jestem wróżką zębuszką, też mam dostęp do zębów. Wiem jak zyskałeś moce, jeśli księżyc ci je zabierze, znikniesz. — oznajmiła. Poczułem starsze ukłucie w klatce piersiowej. Nie chciałem opuszczać wróżki ale nie mogłem też zostać — to księżyc więc może to zrobić kiedy pojawi się na niebie, a zachód jest za godzinę
— leć ze mną, proszę. Wiem że nie czuje tego samego, ale mimo wszystko jesteś dla mnie jak siostra. Nie mogę cię tu zostawić, nie kiedy wiem że nigdy więcej tu nie przylecę i cię nie zobaczę — powiedziałem o chciałem podejść bliżej ale łańcuch mi na to nie pozwalał.
Wtedy do pokoju wbiegli również Mikołaj i Zając Wielkanocny..
***
Hejo. Ten rozdział jest trochę nudny, ale powiem wam sekret. Jak na początku się zaczyna książkę to jest zajebiście ale potem trudno jest to ciągnąć. Mimo wszystko mam nadzieję że rozdział wam się podoba ♥️
Do napisania moje małe kurwikleszcze!!
CZYTASZ
𝕴𝖈𝖊 𝕯𝖗𝖆𝖌𝖔𝖓 | 🅱🆇🅱
ФанфикшнCo by było, gdyby Czkawka nie kochał Astrid? Co by było, gdyby smoki nadal mieszkały na Berk pośród wikingów? Co by było, gdyby calutkie „Jak wytresować smoka 3" się nie wydarzyło? Czkawka musi lecieć na północ żeby sprawdzić tajemnicze mrozy. Ta...
