6

709 82 4
                                        

Przez cały dzień te barany ganiały za mną. Głupi nie dawali mi spokoju nawet jak powiedziałam grzecznie ,, spierdalaj". To stawało się coraz bardziej irytujące, tylko Queen starała się ich odciągnąć. Kto by pomyślał że jak pstryknie palcami zacznie padać deszcz. Sczeże to zaczynam ją jescze bardziej lubieć.
-Naresczie! Koniec dnia pierwszego!- Cieszyła się Queen.- Teraz idę lulu.
-Ta, najpierw trzeba napisać esej.-Przypomniałam.
-Po co zadają nam pracę domową? Jescze im mało? Chcą nas zamęczyć?-Queen wyglądała w tym momęcie jak filozof. Brakowało jej tylko brody.
Sprawnie przekręciła klucz w zamku od naszego pokoju. Weszłyśmy do niego. Queen od razu żuciła się na łóżko.
-Mamusia wróciła.-Powiedziała z twarzą przy podusce.
Musiałam się uśmiechnąć. Wyglądała tak słodko.
Skierowałam się w stronę biurka. Wyjełam laptopa z torby i zaczęłam szukać jak wygląda esej. Każdy może zapomnieć jak wygląda esej. Wyjełam zeszyt z notatkami. Jednak nie zdążyłam przeczytać ani jednego słowa bo do pokoju wpadł skośno oki chłopak. Chyba chińczyk. Zamknął drzwi i oparł się o nie tak jakby nie chciał kogoś wpuścić do sirodka.
-Co do chol...-Zaczęłam.
Przecież nie codziennie do twojego pokoju wpada zdyszany chłopak.
-Szalony Kapelusznik!- Uradowała się Queen.
-Królowa Kier!- Chłopak też widocznie się ucieszył.
No super. Kolejny gościu z bajki. Był dziwnie ubrany. Miał korowe spodnie do których były przyczebione szelki. Bluza miała jescze inne kolory. Wyglądał jak jedna wielka tęcza. No dobra, tylko czarne włosy wyglądały normalnie.
-Czekaj, co? Jak? Kto?-Moja głowa machała we wszystkie strony.
Chińczyk odszedł od drzwi i wyciągnął rękę w moją stronę.
-Szalony Kapelusznik, w tym świecie Atlas, po prostu Atlas.-Przedstawił się.
-Okej, witaj po prostu Atlas. Ja jestem Olivia.-Powiedziałam jak do obco krajowca.
-Oh jak widzę Queen swój pokuj dzieli z wilkołakiem.-Atlas rozglądal się po pokoju. -Słyszałem że bardzo chrapią.-Wyszeptał nad łóżkiem na którym leżała Queen a ona zaczęła chihotać.
-Z koro tak dłużo wiesz o wilołakach to powinieneś wiedzieć że mamy super słuch.-Trochę za głośno wypowiedziałam te słowa.
-To ty nie bierzesz tabletek?- Atlas był zaskoczony.
-Atlas, przestań.- Queen stanowczo kręciła głową.
-Jakie tabletki?-Kompletnie nie wiedziałam o jakich tabletkach była mowa.
-Jak to nie wiesz o jakich tabletkach mówię? Każdy wilkołak na uczelni o nich wie. -Jeśli to możliwe Atlas był bardziej zaskoczony ode mnie.
-Atlas.- Ostrzegała Queen.
-Ale ona chce wiedzieć.- Chińczyk wskazał namnie oby dwiema rękami.
-Mów bo inaczej dostaniesz ode mnie w łeb.-Chyba właśnie zagroziłam szalonemu kalelusznikowi. Wow.
-Chodzi o tabletki na wilkołactwo.- Powiedział bardzo szybko Atlas. Chyba nie chciał żeby Queen mu przerwała.
Moje zaskoczenie było nie do opisania. Tabletki na likantropię? Coś takiego istnieje?
-Atlas!-Queen była wściekła.-Wiesz że to ma skutki uboczne a ja wiszę przysługę Willowi!
Każde skutki uboczne musiały być lepsze niż wilkołactwo.
-Jakim cudem coś takiego istnieje?- Zapytałam.-I z kąd to wziąść?
Każdemu wilkołakowi jest źle na studiach. Te zapachy, dźwięki... Można od tego zachorować już po jednym dniu.
-Ja produkuję.-Powiedział chłopak.-A jak działają to janie wiem, tylko czerwony kapturek to wie.
-Z kąd u diaska czerwony kapturek ma wiedzieć jak działają tabletki które ty produkujesz?- Byłam mocno zdziwiona.
-Bo czerwony kapturek jest wilkołakiem i to ona wymyśliła przepis, ja tylko produkuję i sprzedaję.-Wyzdał zadowolony chińczyk.
-Atlas możesz już wyjść.- Powiedział Queen.
-Dobra, jak coś mieszkam w pokoju numer 43.-I wyszedł.

Bum! Polubiliśćie Atlasa? Z charakteru staram się go zrobić takiego jak ja. Kto z was był na cała polska biega? Ja byłam i zajełam 5 miejsce! Ju chu !
Ps. Sorry za błędy ortograficzne.
Pozdrawiam.

Jednak inna 1 i 2Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz