Rozdział 1

2.7K 209 132
                                        

Tim

Dwa lata wcześniej

Rozglądałem się po pokoju, czując jak moje usta rozciągają się w gigantycznym uśmiechu. Całkiem lubiłem te cztery ściany, ale cieszyłem się jak cholera, że jeszcze tylko kilka nocy i będę wracał tutaj już tylko w wakacje.

Usłyszałem dźwięk przychodzącej wiadomości i zaśmiałem się w głos, gdy zobaczyłem na telefonie zdjęcie od mojego przyjaciela, który wyjechał do Kalifornii w ubiegłym tygodniu i do którego miałem dołączyć za cztery dni. Stał na tle naszej Uczelni i szczerzył się jak nienormlany, a obok niego trzy ładne dziewczyny pozowały do fotografii z zabawnymi minami.

Prychnąłem na ten niedorzeczny widok, bo kto jak kto ale Liam z pewnością nie był magnesem na dziewczyny... Skąd on je wytrzasnął?

Po chwili do zdjęcia dołączyła wiadomość:

„Koniec posuchy, stary. Dziewczyny z Sacramento nie dadzą ci spać po nocach! Do zobaczenia za cztery dni!"

Pokręciłem głową i znowu się zaśmiałem, po czym rzuciłem telefon na kanapę i wróciłem do pakowania.

Nie należałem do fanów przygód na jedną noc i szczerze mówiąc zupełnie nie umiałem wyobrazić sobie siebie w roli Casanovy zmieniającego dziewczyny jak rękawiczki, czy ogiera zaliczającego co noc inną dziewczynę. Wizja mnie robiącego takie rzeczy była jeszcze bardziej niedorzeczna, niż perspektywa że mógłby robić to Liam. Do tej pory byłem tylko w jednym związku, opartym głównie na przyjaźni, a nie na pożądaniu, no i jeden raz byłem zauroczony w dziewczynie, która wyjechała nie dając mi najmniejszych złudzeń – byłem dla niej jedynie przyjacielem.

W sumie przyjaciel to powinno być moje drugie imię, ponieważ wszyscy postrzegali mnie właśnie jako świetnego kumpla, kogoś z kim można pogadać, pośmiać się, kogoś do kogo można zwrócić się po pomoc, ale nie jako tego faceta z którym poszłoby się do łóżka na niezobowiązujący seks.

W naszym małym miasteczku wszyscy się znaliśmy i byliśmy dla siebie jak jedna wielka rodzina i szczerze mówiąc ja też właśnie w ten sposób traktowałem większość dziewczyn które znałem.

Pewnie właśnie dlatego mój związek nie opierał się na pożądaniu. Tak to jest kiedy decydujesz się na coś więcej z przyjaciółką.

Miałem siedemnaście lat kiedy Sara przyszła do mojego domu mówiąc że jest we mnie zakochana. Zdecydowanie się tego nie spodziewałem i szczerze mówiąc zupełnie nie wiedziałem jak się zachować. Uczucie które do mnie żywiła z pewnością nie było odwzajemnione, ale i tak przytuliłem ją mówiąc że jest cudowna, i - o tak jasne że mi się podoba, oczywiście że pójdę z nią na randkę, wiadomo! Wtedy właśnie okazało się, że jestem beznadziejny w odmawianiu i w ten oto sposób rozpoczął się mój trwający niemal dwa lata związek.

Zerwaliśmy z Sarą kilka tygodni temu, ponieważ rozjeżdżaliśmy się na studia, a poza tym nie układało nam się szczególnie dobrze, przede wszystkim jeśli chodzi o te sprawy. Nasz związek wyglądał mniej więcej tak, że przez pierwszy rok rozmawialiśmy i chodziliśmy za rękę, poza tym okazjonalne pocałunki i przytulanie, a później próbowaliśmy się dotykać, co wyszło zdecydowanie nieciekawie.

Było dziwnie, niezręcznie i te kilka razy kiedy kochaliśmy się z Sarą wyraźnie uzmysłowiło nam że nie ma między nami chemii. Chyba oboje czuliśmy, że zupełnie nie wychodzi nam bycie kimś więcej niż przyjaciółmi, dlatego zerwaliśmy z oddechem obopólnej ulgi.

Sara to jedyna dziewczyna z którą byłem w intymny sposób, bo nie wyobrażałem sobie, że mógłbym kochać się z kimś, z kim nie byłbym w związku i to nawet nie dlatego, że bym tego nie chciał ale dlatego że nie umiałem być taki. Nie potrafiłem się wyluzować. Od lat pozostawałem tak samo romantyczny i nieśmiały, być może nieco dziwny, ale nie potrafiłem być inny - byłem sobą, czy mi się to podobało, czy nie.

TearsOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz