Tim
Wyciągnęliśmy koc z bagażnika i szliśmy kilkanaście minut trzymając się za ręce. Nie musieliśmy nic mówić, dotykaliśmy się, szliśmy w ciszy i cieszyliśmy się naszą bliskością. Powoli dochodziłem do siebie, a razem ze świadomością docierało do mnie to co zrobiłem. Na szczęście zwymiotowałem cały alkohol i czułem się niemal zupełnie trzeźwy, ale było to małe pocieszenie tym bardziej biorąc pod uwagę że wymiotowałem na oczach Lili, chociaż to i tak nic w porównaniu do akcji z Sarą i sceny na łazienkowej podłodze.
Ona jedna była tutaj, tuż przy mnie, uśmiechała się do mnie i trzymała mnie za rękę, więc jedyne co mogłem zrobić to spróbować jakoś to naprawić.
Kiedy dotarliśmy na miejsce rozłożyliśmy koc na plaży i położyliśmy się na nim wsłuchując się w cykanie świerszczy i ciche odgłosy nocy, które dawały nam ukojenie. Lili położyła głowę na moim ramieniu, wzdychając z ulgą.
- Taka forma spędzenia wspólnego wieczoru podoba mi się znacznie bardziej... - odparła.
- Lili, przepraszam... To było... - nie wiedziałem co miałbym dodać. To była katastrofa? Tak, to chyba dobre słowo. Nawet nie zdarzyliśmy na dobre wejść do domu Sama, a już mieliśmy ochotę z niego wyjść. A później było tylko gorzej.
- Wiem. Było dziwnie i to już od samego początku. Twoja była zdecydowanie przegięła...
- To prawda... Lilianne, czuję się okropnie. Miałem zorganizować nam wspólny wieczór, zaopiekować się tobą, a wyszedłem na idiotę, upiłem się, a na dodatek Sara i Pam...
- Obie zachowały się strasznie, ale... Słuchaj Tim, nie chcę się wtrącać, ale muszę zapytać... Naprawdę wytrzymałeś z Sarą dwa lata? – spytała nieco dziwnym tonem.
- To trochę skomplikowane – odparłem. Spojrzała na mnie mrużąc oczy i dokładnie przyglądała się mojej twarzy.
- Wciąż coś do niej czujesz? – wyszeptała, a nie wmurowało.
- Co? Nie! Ja... Nigdy nie kochałem Sary. To przyjaciółka. Przyjaciółka, która się we mnie zadurzyła, ogólnie to fajna dziewczyna i kiedy powiedziała co do mnie czuje to po prostu, mimo że tego nie odwzajemniałem, to i tak postanowiłem dać nam szansę. A później... Jakoś tak wyszło, nie mieliśmy dla siebie zbyt wiele czasu, więc trwaliśmy przy sobie, zupełnie bez sensu. Wiem, że to był zły pomysł i już nigdy nie zdecydowałbym się na taki związek. Związek bez... - nie wiedziałem co wymienić jako pierwsze. Bez namiętności? Bez pożądania? Bez chemii? – Bez miłości... - powiedziałem, nie wiedząc dlaczego wymieniłem akurat miłość.
- Kiedy jest się nastolatkiem ciężko o miłość... Ale potrzebna jest pasja, namiętność. Mieliście to? – spytała bawiąc się swoją bransoletką.
- Nie. Nie z mojej strony – odpowiedziałem, postanawiając być zaskakująco szczery.
- Nie miała prawa cię całować... – dodała strzelając gumką, którą miała na swoim drugim nadgarstku. Naciągała ją mocno, by później wypuścić z palców, a gruby gumowy materiał uderzał ją w wewnętrzną stronę nadgarstka zostawiając zaczerwienione ślady na jasnej skórze.
Dotknąłem jej ręki swoimi palcami, aby tego nie robiła. Wyglądało to dość nieprzyjemnie.
- Masz rację.
- Więc czemu nic nie powiedziałeś, czemu im na to pozwoliłeś? – spytała z wyrzutem.
- Zaskoczyła mnie? Docisnęła swoje usta do moich i nie spodziewałem się tego, ale nie oddałem pocałunku tylko natychmiast ją od siebie odepchnąłem, i ... - schowałem twarz w dłoniach – Cholera, nie mam na to wytłumaczenia, Lili... Naprawdę byłem w szoku, nie chciałem tego i strasznie cię przepraszam.
CZYTASZ
Tears
Romance18+❤ ZAKOŃCZONA ❤ W trakcie korekty Lilienne od zawsze była zimna, nieczuła i pozbawiona wrażliwości - szczególnie w kwestii mężczyzn. Seks był dla niej rozrywką, złamane męskie serca - utrapieniem, romantyzm - żenującą bzdurą, a miłość wyświechtany...
