Tim
Kiedy dojechaliśmy do domu Sama, Lili wyszła z mojego rozklekotanego samochodu wyglądając jak cholerny milion dolarów. I to nawet nie dlatego, że się szczególnie wystroiła – założyła bardzo seksowną ale zwykłą czarną sukienkę na cienkich ramiączkach, która podkreślała jej pełne piersi i opinała wąską talię. Sukienka była krótka, ale założyła do niej buty na płaskim obcasie, dzięki czemu wyglądała dziewczęco, skromnie, a przy okazji niemożliwie pięknie.
Kiedy weszliśmy do środka Sam podszedł do nas i objął mnie ramieniem, szeptając mi do ucha jak strasznie przykro mu z powodu mojej matki. Po chwili dosłownie wlepił swoje duże, jasnobłękitne oczy w Lili, która uśmiechnęła się do niego z sympatią. Sam był bardzo przystojny, szczerze mówiąc był jednym z najatrakcyjniejszych facetów jakich znałem i większość dziewczyn wzdychała właśnie do niego, więc zrobiło mi się niedobrze, kiedy zamrugał w zachwycie, lustrując Lilianne swoim przenikliwym wzrokiem.
- O cholera, ja chyba śnię – odparł, na co wywróciłem oczami – Jesteś jak żywcem wyjęta z moich snów.... – zrobił dramatyczną pauzę, sugerując Lili, aby się przedstawiła.
- Lilianne? – spytała Lili mrużąc swoje delikatne brwi.
- O Boże, Lilianne... Właśnie się zakochałem... – westchnął łapiąc się za serce. - Skąd ty się tu wzięłaś?
- Z Nowego Jorku - odpowiedziała surowym tonem, którego jeszcze u niej nie słyszałem.
- Okej, Lilianne z Nowego Jorku. Naprawdę sobie ciebie wyśniłem, wiesz? – powiedział, po czym podszedł do niej patrząc na nią tak, jakby zamierzał ją pocałować, więc zacisnąłem pięści ogarnięty wielką ochotą, aby mu przywalić.
- Słuchaj...
- Sam.
- Okej. Słuchaj Sam, to miło ale wpadliśmy tylko na chwilę z Timem i naprawdę nie chce mi się...
- Tim! - usłyszeliśmy krzyk i aż podskoczyłem kiedy Sara i Pam podbiegły do mnie i rzuciły się w moje objęcia. Zaraz, zaraz... Sara? – Timmy nie spodziewałam się ciebie, ale tak dobrze cię widzieć! Przyjechałam wczoraj i właśnie się dowiedziałam. Boże, tak strasznie mi przykro... Nie mogę w to uwierzyć! – powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. – Zostaję na całe wakacje, więc oczywiście pomogę ci przy dzieciach... - dodała odgarniając w czułym geście moje włosy. – Tak mi przykro – powtórzyła, stanęła na palcach i przyssała się do moich ust całując mnie naprawdę łapczywie, a ja zamarłem czując jak robi mi się niedobrze, po czym odsunąłem ją od siebie gwałtownie. Nasze wargi odkleiły się od siebie z głośnym cmoknięciem.
Co jej od odbiło, do cholery?
- Sara, co ty wyprawiasz? – spytałem z niedowierzaniem. Swoje jasne włosy związała w kucyk, a jej piwne oczy były lekko zaszklone zapewne od ilości wypitego alkoholu.
- Timmy, strasznie mi przykro... wtrąciła się Pam zerkając z konsternacją na Sarę, którą próbowałem od siebie odkleić na tyle taktownie, na ile było to możliwe.- Przepraszam, że nie było mnie na pogrzebie twojej mamy.
- W porządku...
- Tim, mogę jutro przyjść do dzieciaków, posiedzę z nimi, co ty na to? – odparła Sara, a ja na samą myśl o tym aż się skrzywiłem.
- Nie dziękuję, właściwie pomaga mi Lilianne – powiedziałem patrząc przepraszająco na Lili, która wyglądała jakby była naprawdę wkurzona.
Zmrużyła złowrogo swoje krystaliczne oczy i wyglądała cholernie seksownie. Miałem tylko nadzieję, że nie jest zła na mnie.
- Lilianne – powtórzyła Sara i ze sztucznym uśmiechem podała Lili rękę – Jestem Sara, dziewczyna Tima.
CZYTASZ
Tears
Romance18+❤ ZAKOŃCZONA ❤ W trakcie korekty Lilienne od zawsze była zimna, nieczuła i pozbawiona wrażliwości - szczególnie w kwestii mężczyzn. Seks był dla niej rozrywką, złamane męskie serca - utrapieniem, romantyzm - żenującą bzdurą, a miłość wyświechtany...
