Tim
Padliśmy na kanapę naprawdę zmęczeni. Było wcześnie ale ten dzień był strasznie długi i miałem dość. Maddie i Briee już leżały w łóżkach w swoim pokoju, a Denny spał w łóżeczku. Lili zerknęła na telefon wzdychając przeciągle.
- Nie ma dwudziestej pierwszej... Masz siłę coś obejrzeć? – spytała sadowiąc się koło mnie na kanapie, a ja napiąłem wszystkie swoje mięśnie, kiedy delikatnie oparła się o moje ramie.
- Mam siłę – odparłem, więc spojrzała na mnie jakby coś analizując.
- Na którą musisz być w pracy?
- Na ósmą – odpowiedziałem przeciągając się.
- Hmm... No to mamy jeszcze troszkę czasu zanim padniemy spać, hm?
- Jasne – uśmiechnąłem się i dotknąłem palcami jej ręki. – Lilianne... Nie wiem jak ci się za to wszystko odwdzięczę...
Odsunęła się ode mnie, a po chwili zobaczyłem jak klęka na łóżku, na przeciwko mnie.
- Masaż – odpowiedziała, więc zamrugałem.
- Mam ci zrobić masaż?– uniosłem jedną brew. – To będzie chyba nagroda dla mnie, nie dla ciebie – dodałem wyobrażając sobie, że mógłbym dotykać jej ciała. Chyba wiedziała, że każdy facet dałby się pokroić, aby móc zrobić jej masaż, prawda?
- Zrobimy sobie nawzajem... – odparła poruszając sugestywnie brwiami.
- Lilianne, chodziło mi o to jak ja mam odwdzięczyć się tobie...
- ...Och przestań z tym odwdzięczaniem. Nie widzisz że bycie przy was jest dla mnie wystarczającą nagrodą? Poza tym przyjaciele nie muszą się sobie odwdzięczać, ani wyliczać swoich zasług i tak dalej... – odparła.
- Przyjaciele... - powtórzyłem, a ona pokiwała głową
- Przyjaciele robią sobie masaż po ciężkim dniu i nie potrzebuję odwdzięczania ani wyjaśnień – powiedziała zsuwając ramiączka swojej sukienki i odwróciła się do mnie tyłem, sadowiąc się pomiędzy moimi szeroko rozstawionymi nogami.
Odgarnąłem jej włosy z karku muskając wrażliwą skórę ustami tak delikatnie, że byłem niemal pewien że tego nie poczuła, ale i tak zobaczyłem jak na jej ciele pojawia się gęsia skórka.
Przysunęła się bliżej, a ja nieco się odsunąłem aby nie poczuła tego jak reagowało na nią moje ciało. Położyłem dłonie na jej ramionach sunąc po nich w górę, a później zacisnąłem palce na jej drobnym karku i zacząłem go masować na co najpierw jęknęła, a później się zaśmiała.
Po kilku chwilach odsunęła się ode mnie i zaczęła mi ściągać koszulkę.
- Teraz ja.
- Jak to, już? – spytałem ze śmiechem.
- Jestem bardzo niecierpliwa - odpowiedziała szarpiąc się z moim ubraniem, więc pomogłem jej ściągając bluzkę przez głowę. – Tak lepiej – uśmiechnęła się przesuwając wzrokiem po moim ciele.
Napiąłem mięśnie, a ona usiadła okrakiem na moich udach, choć nie tak blisko jakbym tego chciał. Nie docisnęła swojego ciała do mojego, ale to i tak wystarczyło żebym zaczął ciężej oddychać.
- Te dłonie potrafią robić absolutnie niesamowite rzeczy – powiedział poruszając palcami – Przygotuj się na totalny odlot – dodała, a ja się zaśmiałem, ale po chwili poczułem jej ręce na swoim karku. Pochylała się nade mną w taki sposób, że widziałem jej piersi i uda, czułem jej zapach a ta pozycja była naprawdę intymna i w połączeniu z dotykiem zupełnie odpierała mi kontrolę nas własnym ciałem. Znowu napiąłem mięśnie i poruszyłem się pod nią. Zachichotała, kiedy jęknąłem czując się bezsilny, gdy jej ciało kołysało się nade mną, jej oddech łaskotał moją skóra i czułem zbyt wiele i zbyt mocno na raz.
CZYTASZ
Tears
Romance18+❤ ZAKOŃCZONA ❤ W trakcie korekty Lilienne od zawsze była zimna, nieczuła i pozbawiona wrażliwości - szczególnie w kwestii mężczyzn. Seks był dla niej rozrywką, złamane męskie serca - utrapieniem, romantyzm - żenującą bzdurą, a miłość wyświechtany...
