Obudziła mnie delikatna pieszczota mojej nagiej skóry. Czułam powolne, koliste ruchy wykonywane opuszkami palca kilka centymetrów pod prawą łopatką. Z zamkniętymi powiekami pozwoliłam ciału jeszcze przez chwilę cieszyć się błogim stanem. Wtuliłam głowę w poduszkę, wdychając jego zapach, którym była przesiąknięta.
Gdybym mogła przyrównać z czymś naturalny zapach Michaela, byłyby to fale oceanu rozbijające się w słoneczny dzień o kalifornijskie klify – silne, gwałtowne i nieprzewidywalne.
- Cieszę się, że tu jesteś – wyszeptał, odsłaniając mi włosy z twarzy i całując w policzek.
- Ja też.
Nie ruszyłam się ani o centymetr. Mogłam spędzić cały dzień w łóżku.
Subtelne pocałunki rozpoczęły wędrówkę wzdłuż mojego kręgosłupa.
- Uwielbiam twoją skórę – zamruczał.
Uśmiechnęłam się z ustami wciśniętymi w poduszkę.
Było mi dobrze. Z nim było mi dobrze.
Nie zależało mi, aby nazwać to, co było między nami. Nasza relacja nie mieściła się w typowych ramach. Każdy dzień, każda godzina, a czasami nawet minuta przynosiła dla nas coś nowego.
Przewrócił mnie na plecy. Zawisł nade mną, opierając ciężar na dłoniach spoczywających na wysokości moich ramion.
- Dzień dobry – powiedział z szelmowskim błyskiem w oku.
- Dzień dobry. – Nie mogłam pohamować uśmiechu, który na jego widok pojawił się na moich ustach.
Nasze twarze znajdowały się w bliskiej od siebie odległości. Widziałam każdy szczegół, jak jasnobrązowy pieprzyk po lewej stronie górnej wargi czy trzycentymetrową bliznę na prawym łuku brwiowym.
Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Pragnęłam pokazać mu całą siebie.
Sięgnęłam ręką do jego policzka, sprawdzając, czy aby na pewno był realną postacią. Przesunęłam palcami w kierunku ust, następnie podbródka. Nie zniknął.
- Los uwielbia z nas drwić, ale czasami bywa też zabawny – powiedziałam.
- Masz na myśli nas w łóżku?
- Też. Bardziej myślałam o naszym pierwszym spotkaniu dziesięć lat temu... Kiedy poznałeś mojego brata?
- I cały czar prysł. – Przewrócił oczami. – Wolałbym, abyś nie wspominała o swoim bracie leżąc w moim łóżku.
Wybuchłam śmiechem, widząc naburmuszoną minę Michaela, niczym u pięciolatka.
Położyłam dłoń na jego ramieniu, popychając w tył, by się odsunął. Chciałam usiąść. Zrozumiał moje zamiary, więc się odsunął.
- Miałam na myśli to, że najpierw na bardzo krótką chwilę los połączył nasze ścieżki, a po kilku latach twoją i mojego brata, aż w końcu znów się spotkaliśmy. – Usiadłam, mając go obok. – Skoro mam nie mówić o moim bracie, to kiedy się zorientowałeś, że byłam dziewczyną, którą spotkałeś dziesięć lat temu?
Michael zrobił znudzoną minę. Wyraźnie nie chciało mu się o tym rozmawiać. Z jednej strony rozumiałam go, ponieważ przeszłość należało zostawić za sobą, ale z drugiej strony byłam ciekawa.
- Wtedy w twojej kuchni... – Spojrzał na swój wibrujący na szafce nocnej telefon.
- Żegnamy się z ciszą i spokojem – rzuciłam, widząc, że sięgał po urządzenie. – Idę pod prysznic. Jeżeli uwiniesz się z tym szybko – wskazałam palcem na telefon – zapraszam.
CZYTASZ
Rysa na szkle
RomanceNa pozór idealne życie Veronici, zakłóca niebezpieczny człowiek, u którego jej brat zaciągnął dług. Żąda zwrotu przysługi, lecz wcale nie chodzi mu o pieniądze. Veronica zostaje wciągnięta w niebezpieczną grę, w której stawką jest jej życie. #1 miej...
