Rozdział jedenasty, w którym przytula mnie w obecności mojej przyjaciółki

1.4K 54 9
                                    

LAVENDER

Obudziłam się w zbyt miękkim łóżku.

Pod kołdrą pachnącą mężczyzną.

I z czymś dziwnym na czole.

Już miałam to odkleić, ale wtedy usłyszałam:

— Dzień dobry.

Obejrzałam się za siebie, zauważając Graysona, który właśnie zabierał się za zapinanie swojej koszuli.

Zmarszczyłam czoło, napotykając opór, więc ponownie sięgnęłam do niego palcami, co spotkało się z chichotem mężczyzny.

— Daj, pomogę ci.

Obszedł łóżko, a ja usiadłam prosto. Materac ugiął się pod jego ciężarem na wysokości mojego biodra.

— Zasnęłam? — zapytałam, choć było to oczywiste.

Pokiwał głową, uśmiechając się jeszcze szerzej. Subtelnie odkleił od mojego czoła zimny, niebieski okład, po czym przykleił tam swoją dużą dłoń.

— Już nie masz gorączki — oznajmił z nutką ulgi, a potem spojrzał mi w oczy. — Lepiej się czujesz?

Lekko pokiwałam głową, czując się niezręcznie. Pewnie miałam rozczochrane włosy i worki pod oczami, a do tego miałam na sobie jego wymiętą bluzę, podczas gdy on był w pełni ubrany, w koszulę i eleganckie spodnie, miał schludnie zaczesane włosy i świeży, miętowy oddech.

— Która jest godzina? Idziesz już do pracy? — mruknęłam pod nosem, przyglądając mu się.

— Za kwadrans ruszam.

— Też powinnam się zbierać. — Zaczęłam się odsuwać, ale złapał mnie za przedramię.

— Jeśli chcesz, możesz tu zostać. Nie mam nic przeciwko.

— Muszę iść do szkoły. — Pociągnęłam rękę, by uwolnić ją z jego uścisku, więc natychmiast mnie puścił.

— Powinnaś zrobić sobie jeszcze jeden dzień wolny — skomentował łagodnie. — Ale nie będę cię zatrzymywał. Jeśli chcesz, mogę cię po drodze odwieźć do domu.

— To nie jest po drodze — zauważyłam.

— Dziś będzie. — Mrugnął do mnie rozbawiony i stanął na nogi.

Obszedł łóżko, więc ja też się z niego wygramoliłam i podążyłam za nim do kuchni. Podał mi filiżankę kawy, a ja od razu wzięłam dwa łyki.

— Dzięki.

— To tylko kawa. — Wzruszył ramionami.

— Ogólnie. — Skrzyżowałam z nim wzrok, przez co zauważyłam łagodność w jego oczach. — Za wczoraj i za wcześniej — kontynuowałam. — Czuję się znacznie lepiej i myślę, że to zasługa tego, że mogłam się na chwilę odciąć od wszystkiego.

— Drzwi mojego domu są zawsze dla ciebie otwarte — odparł swobodnie, wywołując ucisk w dole mojego brzucha. — Zawsze możesz na mnie liczyć.

Skinęłam tylko w odpowiedzi i odwróciłam się od niego, bo zaczęło mnie to przytłaczać. Cholera, nie powinien mówić mi takich rzeczy, bo zaczynało mnie to roztkliwiać. Nikt jeszcze nie powiedział mi czegoś takiego i świadomość, że te słowa musiały być szczere, uderzyła we mnie z ogromną mocą.

— Poczekać na ciebie w samochodzie? — odezwał się cicho.

Pokiwałam głową, nie mogąc wydusić z siebie słowa. Kiedy drzwi frontowe trzasnęły, odetchnęłam z trudem.

Incredible Fate +18 ✔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz