Rozdział 12

7.5K 174 4
                                        

George

Złapałem ją za biodra i jednym stanowczym ruchem posadziłem na swoim biurku. Oderwała się od moich ust i dłońmi złapała moją żuchwę.

- Ge...- zaczęła.

- Nie.- przerwałem jej odrazu.- Nie chcę nic słyszeć. Wiem że mieliśmy o sobie zapomnieć.- warknąłem łapiąc jej szczupłą szyję.- Minęły dwa tygodnie a ja codziennie zasypiałem z myślą o tobie.- prychnąłem.- Nie wiem co ty ze mną robisz.- puściłem ją nagle i przeczesałem swoje włosy palcami.

- George.- powiedziała drżącym głosem.

- Co?- warknąłem.

- Mi też było trudno o tobie zapomnieć.- przyznała.

Moja twarz odrazu złagodniała i zmiękłem. Znaczy tam na dole jestem twardy. Rozsunąłem jej uda i stanąłem między nimi. Patrzyła prosto w moje oczy a ja prosto w jej.

To wszystko było takie absurdalne. Znaliśmy się tylko w łóżku. Nie znała mojego drugiego imienia, przeszłości, rodziny ani nic innego. Ja wiedziałem o niej trochę więcej ale to nie zmieniało faktu że mogę za nią tęsknić. Ja tęskniłem. Za osobą z którą się kilka razy przespałem. Chciałem walnąc sobie z pięści w twarz.

A raczej to moje ciało za nią tęskniło. Tak bardzo ją pragnąłem.

- Masz nowe paznokcie.- zauważyłem.

- Mhm.- przytaknęła dumnie.- Podobają ci się?- zapytała.

- Czerwień.- złapałem jej dłoń, nie odpowiadając na jej pytanie.

Przyjrzała mi się uważnie, podniosłem wzrok z jej dłoni na oczy. Jej spojrzenie wylądowało na moje usta, zasapałem powietrze i złapałem ją za kark by przyciągnąć bliżej siebie. Wbiłem się w jej malinowe wargi a ona założyła swoje ręce na moje ramiona. Przycisnęła się swoimi piersiami do mojej klatki piersiowej i poczułem jak moja męskość pulsuje w spodniach.

Poczułem znajomy smak jej ust i nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu. Sophia musiała wyczuć mój uśmiech i również się uśmiechnęła podczas pocałunku. Dziwne ciepło przelało się przez moje ciało. Moja dłoń powędrowała między jej uda, nagle zamarłem. Oderwałem się od jej ust i spojrzałem w jej oczy.

- Gdzie masz majtki?- zapytałem poważnym tonem.

Rumieniec pojawił się na jej policzkach a niewinny uśmieszek na jej ustach sprawił że traciłem zmysły.

- Oszaleję przez ciebie.- powiedziałem zachrypniętym głosem.

Przygryzła swoją dolną wargę a ja chcący ją znów posmakować wbiłem swoje wargi w jej usta. Jej dłoń zjechała z mojego ramienia na klamrę od mojego pasa. Wzdrygnąłem się lekko i spojrzałem na jej dłoń. Sophia patrzyła prosto w moje oczy gdy rozpinała mój pas. Przełknąłem swoją ślinę i uważnie się przyglądałem jej czynom. Jeśli uklęknie przede mną to, nie wiem co, ale oszaleję. O ile już nie oszalałem.

Skończyła rozpinał mój pas. Uśmiechnąłem się cwano i wyciągnąłem go ze spodni. Rozchyliła lekko wargi.

- Unieś ręce.

Zrobiła tak jak rozkazałem. Przyłożyłem pas do jej nadgarstków i kilka razy go owinąłem, by pod koniec go związać. Spojrzałem w jej oczy i przeszył mnie dreszcz.

- Kładź się.- rozkazałem.

Sophia położyła się na biurku. Zwalając tym kilka długopisów i czarny notes. Związane ręce położyła również na biurku, nad swoją głową.

- Śliczna.- wymknęło mi się z pomiędzy moich ust.

Jej dolna warga znalazła się między jej zębami a oczy wbiła w biały sufit. Złapałem szklankę w którym znajdowała się kostka lodu. Włożyłem ją sobie do ust. Zauważyłem że klatka piersiowa Sophii coraz szybciej się unosiła. Nachyliłem się na nią i przyłożyłem usta do jej obojczyka. Lód który znajdował się między moimi ustami tknął jej rozgrzaną skórę a ona zasapała powietrze i odchyliła głowę w tył. Zacisnąłem palce na jej szyi a ona wydała z siebie rozkoszny jęk. Zjechałem ustami na jej dekolt i aż dotarłem między jej odkryte piersi. Kostka lodu już prawie się roztopiła przez ciepło jej ciała. Zimnymi ustami złapałem jej sutka i zassałem a ona wydała z siebie głośny jęk. Uśmiechnąłem się zwycięsko i pokierowałem swoją dłoń między jej uda.

Kucnąłem przed biurkiem i pozwoliłem by zawiesiła swoje nogi na moich ramionach. Zaczęła się wiercić czując mój oddech odbijający się o jej kobiecość. Złożyłem krótki ale czuły pocałunek na jej łechtaczce a ona zacisnęła uda. Podniosła lekko biodra i przesunęła się do mnie bliżej. Zaczęłam sprawiać jej przyjemność a ona jęczała i się wiła na biurku.
Smakowała obłędnie. Nagle poczułem dłonie w swoich włosach.

- Ręce tam gdzie były.- rozkazałem.

Dziewczyna położyła swoje dłonie nad głowę. Pas owinięty wokół jej nadgarstek sprawiał jej utrudnienie.

Nagle usłyszałem pukanie do drzwi.

- George?- głos Virginii sprawił że pokręciło mi się w głowie.

Prędko złapałem jej biodra i ruszyłem z nią do innych drzwi które prowadziły do innego pomieszczenia z monitoringiem.

- Regers?- wyszeptała.

- Nie wychodź.- złapałem klamkę drzwi.

Spojrzała na związane nadgarstki a później na mnie.
Kobieta znowu zapukała do drzwi.

Zamknąłem drzwi przed Sophia i zapiąłem swój rozporek który nawet nie wiem kiedy został rozsunięty przez blondynkę.

Przełknąłem swoją ślinę i pewnym krokiem ruszyłem do drzwi za którymi stała Virginia.

- Cześć.- wparowała do środka uważnie lustrując pomieszczenie.

Ciemnowłosa kobieta położyła swoją torebkę na biurku i przyjrzała się rzeczom które leżały na ziemi.

- Co ty tu wyprawiałeś?- zapytała kucając. Pozbierała długopisy i notes które zostały zwalone przez Sophie.

- Co tu robisz, Virginio?- zapytałem.

Wyprostowała plecy i zlustrowała mnie wzrokiem.

- Przyszłam odwiedzić cię w nowej pracy.- jej wzrok spoczął na moich spodniach.- Gdzie twój pas?- zapytała.- Jaką dziewuchę znowu zaliczyłeś?- wredny ton jej głosu dobiegł do moich uszu.- To że mamy otwarty związek nie oznacza że masz ruchać na prawo i lewo.- wymachiwała dłońmi.

- Nie mamy żadnego związku.- wymamrotałem stojąc w miejscu.

- A nie? A kto przychodzi do mojej sypialni w środku nocy?- podniosła jedną brew.

- To stało się tylko raz.- warknąłem.- I dobrze wiesz z jakiego powodu!- dodałem wściekły.

- George.- pokręciła głową.- Nie ważne z kim spędzasz dni i noce, zawsze pod koniec przychodzisz do mnie, do łóżka.- podeszła do mnie.



__

Rozdział 12

Dangerous beautyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz