27. ZAMIANA

249 13 6
                                        

Sypialnia, choć urządzona w głębokich odcieniach bordo, złota i ciemnego drewna, emanowała ciepłem i intymnością. Być może to zasługa zapachowych świec, których tańczące płomienie otulały przestrzeń drżącym, delikatnym światłem. A może to sprawka owocowych nut unoszących się w powietrzu, roztaczających subtelny, kuszący aromat?

Alec zastanawiał się, kiedy Magnus zdążył to wszystko przygotować, jednak myśl ta zniknęła, gdy jego wzrok zatrzymał się na najbardziej okazałym łóżku, jakie kiedykolwiek widział.

- Jak udało ci się tyle miesięcy spać na wąskim, hotelowym łóżku, mając coś takiego? - zapytał, z niedowierzaniem, spoglądając na imponujące łoże z rzeźbionymi kolumnami i ciężkimi kotarami w burgundowym kolorze.

- Na początku było naprawdę ciężko - przyznał Magnus, wzruszając ramionami - ale wszystko zmieniło się, gdy połączyliśmy nasze łóżka.

Alec uniósł brew i lekko się uśmiechnął.

- Zyskałeś dodatkową przestrzeń, której tak bardzo ci brakowało?

- Nie o to chodzi - Magnus pokręcił głową, patrząc mu w oczy - wtedy przestało mieć znaczenie, na czym śpię, a zaczęło liczyć się to, z kim.

- I nie brakowało ci tych iście królewskich wygód? - dopytywał Alec, wciąż nie mogąc uwierzyć.

- Nic mi po nich, skoro nie mogłem ich dzielić z kimś, kogo naprawdę kocham.

Alec milczał przez chwilę, czując, jak ciepło rozlewa się po jego wnętrzu. Wzruszenie ścisnęło mu gardło.

- Czyli dzisiaj po raz pierwszy będziesz miał i jedno, i drugie? - zapytał cicho.

- Tak, Skarbie - Magnus podszedł bliżej i czule dotknął jego twarzy - mężczyzna, którego kocham, będzie dzielił ze mną łóżko, które uwielbiam.

Na twarzy Aleca pojawił się szeroki uśmiech, a w oczach Magnusa zatańczyły radosne iskierki. Alec patrzył na niego z zachwytem, chłonąc jego słowa. Serce zabiło mu szybciej, a każda cząstka ciała zdawała się odczuwać bijącą od ukochanego miłość.

- Ja też cię kocham, Magi - wyszeptał nieśmiało, wtulając twarz w jego ciepłą dłoń.

- Jesteś taki piękny... - Azjata patrzył na niego intensywnie, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół - chodź tu do mnie.

Zanim Alec zdążył zareagować, starszy przyciągnął go do siebie i namiętnie pocałował.

- Boże, tak za tym tęskniłem - szeptał Magnus, gdy na moment ich wargi oderwały się od siebie - już zapomniałem, jak cudownie smakujesz.

Nie przerywając pieszczot, powoli prowadził ich w stronę łoża, na które chwilę później opadli.

- Całowaliśmy się kilka minut temu - zauważył Alec, chichocząc, gdy Magnus zawisł nad nim.

- Tamte pocałunki smakowały słodyczą i delikatnością - wymruczał, muskając jego usta.

- A te? - zapytał Alec, przygryzając dolną wargę.

Magnus uśmiechnął się łobuzersko.

- Seksem i pożądaniem, Kwiatuszku.

Nachylił się i delikatnie uwolnił wargę Aleca spomiędzy jego zębów, zastępując je swoimi.

Całowali się długo i namiętnie, wkładając w ten pocałunek całą swoją miłość i oddanie. Stopniowo do pieszczot dołączyły dłonie, które odnalazły drogę do nagiej, rozpalonej skóry, ciągle jednak skrytej pod warstwą materiału.

Na planie (Malec)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz