28. KONFRONTACJA

251 10 12
                                        

Alec otworzył oczy, gdy pierwsze promienie słońca musnęły jego twarz. Mruknął niezadowolony i spróbował odwrócić się od tej irytującej jasności, jednak coś mu to uniemożliwiało. Spojrzał w dół i zobaczył Magnusa, który niemal na nim leżał. Uśmiechnął się z czułością na ten widok i delikatnie odgarnął ciemny kosmyk włosów z twarzy ukochanego

– Już nie śpisz? – zapytał Magnus sennie, leniwie unosząc powieki.

– Przepraszam, nie chciałem cię obudzić.

– Nie obudziłeś – zapewnił, przeciągając się jak kot – jest mi po prostu zbyt wygodnie, by się ruszyć.

Wtulił się w niego jeszcze mocniej, w pełni korzystając z ciepła jego ciała. Alec cicho jęknął, czując ten ruch.

– Przykro mi, że muszę zepsuć tą cudowną chwilę, ale pilnie potrzebuję skorzystać z toalety – oznajmił ze skruchą w głosie.

– Potrafisz być romantyczny – Magnus parsknął i, choć niechętnie, zsunął się z ukochanego i opadł na materac.

Alec uśmiechnął się przepraszająco, złożył szybki pocałunek na czole starszego mężczyzny, po czym wstał. Magnus leniwie podparł głowę na dłoni i z satysfakcją obserwował jego nagie, smukłe ciało. Każdy ruch Aleca, napięcie mięśni nóg i pośladków, sprężystość kroków, sposób, w jaki światło delikatnie muskało jego skórę, był dla niego czystą przyjemnością.

To było gorące.

– Alec? – zawołał, zanim tamten zdążył wyjść.

Brunet zatrzymał się z dłonią na klamce i spojrzał na niego pytająco.

– Tak?

Magnus uśmiechnął się szeroko, oczy błysnęły mu figlarnie.

– Już nic – rzucił niewinnie – po prostu chciałem zobaczyć cię od przodu.

Alec westchnął ciężko, kręcąc głową z niedowierzaniem.

– Głupi jesteś, Bane.

– A ty taki gotowy – Magnus uniósł brew, przenosząc wzrok niżej.

Brunet momentalnie spłonął rumieńcem, czym rozbawił Magnusa jeszcze bardziej.

– Jest rano, a ja jestem młodym, zdrowym mężczyzną! – bronił się, zasłaniając dłońmi swoje „klejnoty”.

– I może jeszcze mi powiesz, że nie masz ochoty na poranny seks? – Magnus poruszył zabawnie brwiami – poza tym przestań się zakrywać, widziałem już każdy skrawek twojego cudownego ciała.

Nastąpiła chwila ciszy. Alec wziął kilka głębokich oddechów, próbując się uspokoić. Obiecał sobie, że pewnego dnia Magnus zapłaci za to ciągłe wprawianie go w zakłopotanie.

– Mam – przyznał w końcu cicho.

– I co z tym zrobimy? – Magnus chciał się podnieść, lecz nagły ból przeszył dolną część jego ciała. Syknął, krzywiąc się malowniczo.

Alec dostrzegł to od razu i uśmiechnął się szeroko, nie próbując nawet ukryć satysfakcji.

– Nic, dopóki twój tyłek nie dojdzie do siebie – oznajmił z wyraźną nutą rozbawienia w głosie.

– Zawsze zostaje jeszcze twój tyłek – mruknął Magnus, nie dając za wygraną, choć doskonale wiedział, że w jego stanie samo chodzenie będzie wyzwaniem, nie mówiąc już o czymś więcej.

– Mój tyłek nie jest stroną w tej rozmowie – Alec posłał mu figlarne spojrzenie – poza tym mam dwie zdrowe ręce.

– Nawet sobie nie myśl, że będziesz się masturbował, mając mnie przy sobie – Magnus skrzyżował ramiona, udając oburzenie.

Na planie (Malec)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz