– Nie wierzę, że znowu tu jesteśmy – Alec roześmiał się, wdychając gorące, afrykańskie powietrze.
– Cóż, nasz film stał się hitem. Druga część była tylko formalnością – odparł Magnus, unosząc brwi z dumą.
Minął rok od premiery. Trzysta sześćdziesiąt pięć dni, które spędzili na umacnianiu swojego związku. I wystarczyło tych dni, żeby loft Magnusa powoli zaczął wypełniać się rzeczami Aleca. Na początku była to tylko szczoteczka do zębów, kilka par dresów, codzienne ubrania i ulubione książki.
Ale wiadomo, od zostawionej szczoteczki, przez kilka ubrań, aż po kolejne książki, droga do wspólnego życia potrafi być zaskakująco krótka. Z każdym kolejnym dniem Alec przynosił coś nowego, aż w końcu obaj uznali, że czas przestać udawać, że to tylko tymczasowe i oficjalnie razem zamieszkać.
Przeprowadzka przebiegła całkiem sprawnie, głównie dzięki wsparciu przyjaciół. Choć słowo „sprawnie” trzeba traktować z pewną ostrożnością. Jace i Ragnor uparcie licytowali się przy każdym pudle, kto dźwiga więcej i komu jest trudniej. Alec w końcu miał ich serdecznie dość i przydzielił obu kartony pełne książek. Zaskakująco skuteczna metoda na uciszenie marud.
Dziewczyny wzięły na siebie zabezpieczanie delikatnych rzeczy: szkła, porcelany i drobnych ozdób. Magnus z kolei dzielnie asystował Alecowi przy pakowaniu sypialni. I dobrze, że to robili we dwóch, bo nikt inny nie chciałby zobaczyć, a tym bardziej dotknąć, kolekcji zabawek erotycznych, które wysypały się z jednej z szuflad Aleca. Nawet Magnus uniósł brew z uznaniem, choć znał zastosowanie większości z nich w praktyce.
– Może jednak nie chowajmy tego zbyt głęboko – mruknął sugestywnie, a Alec tylko przewrócił oczami, ale nie zaprotestował.
Alec zdecydował się wynająć swoje mieszkanie. Nie dlatego, że przewidywał katastrofę i potrzebował „planu awaryjnego”. Po prostu uznał to za bardziej opłacalne niż sprzedaż, szczególnie, że wkrótce miała się tam wprowadzić Maya ze swoim chłopakiem, Jordanem. Byli wdzięczni za lokal, a Alec cieszył się, że powierza swoje mieszkanie komuś, kogo dobrze zna.
Po kilku godzinach wszystko było gotowe. Resztę dnia i znaczną część nocy spędzili już przy kieliszku czegoś mocniejszego świętując, jak to określił Jace, „nowy etap życia najseksowniejszej pary Hollywood”.
***
Tym razem trafili do zupełnie innej części kontynentu i równie innego hotelu. Na szczęście produkcja była na tyle litościwa, że dostali cały dzień na aklimatyzację i dojście do siebie po męczącej podróży czyli jeden dzień oficjalnego lenistwa. Wykorzystali go na zwiedzanie najbliższej okolicy i błogi odpoczynek nad hotelowym basenem z grupą przyjaciół.
Przydział pokoi nie wzbudził najmniejszych kontrowersji. Oczywiste było, że dostaną wspólną przestrzeń, wszyscy wiedzieli, że są razem. Magnus tylko uśmiechnął się pod nosem, a Alec, jak zwykle, przewrócił oczami, nie protestując, gdy jego chłopak od razu rozpakował się po obu stronach szafy.
Następna rzeczą, jaką zrobili zaraz po rozpakowaniu się, było zsunięcie razem łóżek. Właściwie nie trzeba było o tym mówić, to stało się dla nich tak naturalne, jak oddychanie. Nie wyobrażali już sobie zasypiania osobno, bez wtulenia się w siebie. Ich ciała przyzwyczaiły się do tej bliskości, nawet przez sen szukali siebie nawzajem.
Niestety, dzień zdjęciowy nadszedł szybciej, niż by chcieli. Rano cały korytarz hotelowy usłyszał przeciągłe, rozpaczliwe westchnienie Magnusa.
– Kochanie, czy naprawdę na to zasługuję? Noc z tobą i budzik o szóstej rano... równowaga wszechświata jest poważnie zaburzona.
Alec przeciągnął się z rozbawieniem.
CZYTASZ
Na planie (Malec)
Short StoryCasting do filmu. Dwójka aktorów ubiegających się o ten sam angaż. Jak potoczą się ich losy, gdy okaże się, że oboje zostali zatrudnieni w jednej produkcji? Czy niechęć i żal o odebranie głównej roli odbije się na ich współpracy? A może wyniknie z t...
