Magnus wszedł do mieszkania i pierwsze co zrobił, to nalał sobie szklaneczkę whisky. Zazwyczaj gustował w słodkich, lekkich alkoholach, jednak w tym momencie potrzebował czegoś dużo mocniejszego.
Zastanawiał się, czy Alec poinformował rodzeństwo o ich rozstaniu. Podejrzewał, że nie. Jeśli nie musiał, starał się ich nie martwić, poza tym wiązałoby się to z masą pytań, na które zapewne nie miał ochoty odpowiadać.
Nie mógł jednak pozwolić, by brunet w obecnej sytuacji został sam na sam, ze swoimi koszmarami, dlatego postanowił zadzwonić do Izzy. Musiał jednak poczekać z tym do jutra, gdy skończą świętować powrót ukochanego braciszka do domu, co zapewne miało teraz miejsce. Nie chciał już na starcie zdemaskować się ze swoim planem.
Usiadł w wygodnym fotelu i pogrążył się w myślach. Przed oczami przewijały mu się najlepsze momenty związane z jego, już byłą, miłością. Chociaż, czy aby na pewno byłą? Przecież nie przestał go kochać i wydawało mu się, że nigdy nie przestanie.
Alec był czymś najlepszym, co go w życiu spotkało. Gdy rozstał się z Camille, wydawało mu się, że już nigdy nikogo nie pokocha tak, jak jej. I faktycznie, przez długie lata tak właśnie było, do momentu, gdy na jego drodze nie stanął błękitnooki brunet.
Już pierwszego dnia, gdy ich drogi się skrzyżowały, zwrócił na niego uwagę. I, mimo że ich początki nie należały do najłatwiejszych, z dnia na dzień coraz bardziej się do niego przekonywał. Gdy się teraz nad tym zastanowił, nie mógł sobie przypomnieć, w którym momencie zaczął czuć do Aleca coś więcej, niż przyjaźń.
Chyba z każdym drobnym gestem, którym brunet codziennie go obdarowywał, jego serce miękło, stopniowo otwierając się na uczucia. Chłopak miał w sobie coś, co sprawiało, że chciał się nim opiekować i chronić go przed całym złem tego świata. Nie chciał, by stała mu się jakakolwiek krzywda.
Paradoks polegał na tym, że on sam, skrzywdził go najbardziej. Widział, jak Alec cierpi po ich rozstaniu, nie próbował jednak namawiać Azjaty, do zmiany decyzji. Wiedział dlaczego. Lightwood czuł, że sobie na to zasłużył i nawet nie śmiał prosić, o drugą szansę.
Magnus również cierpiał, a wspomnienia, w których Alec całował się z Sebastianem, to cierpienie jeszcze bardziej potęgowały ale czy zrezygnowanie ze swojej największej miłości było najlepszym rozwiązaniem? Wówczas tak uważał, jednak teraz, gdy emocje trochę opadły, nie był już tego taki pewny.
Nie wiedział już nawet, co jest gorsze. Czy zdrada Lightwooda, czy brak jego obecności przy nim? Myśl, że już nigdy go nie przytuli, nie poczuje miękkich ust na swoich ustach, nie zaśnie z głową na jego ramieniu i nie obudzi się otulony ciepłem jego ciała, sprawiała mu fizyczny ból.
Może kiedyś zdoła uporać się z tym wszystkim i będą mogli normalnie ze sobą porozmawiać. Póki co jednak nie zniósłby ani jego widoku, ani tym bardziej jego bliskości.
Doskonale pamiętał smak zdrady Camille. Gorycz rozczarowania, słoność łez, ciężar tak wielki, że prawie się pod nim łamał. Uczucie niepokoju, niedowierzanie, zawodu. I ta jedna, natrętna myśl: dlaczego? Z czym był gorszy od tamtego? Owszem, miał swoje wady, jak każdy człowiek i nie zawsze było między nimi dobrze, ale mimo to, nie zasługiwał na to wszystko. Nikt nie zasługiwał.
W dodatku, gdy odkrył jej zdradę, Camille nie zamierzała walczyć o ich związek, na dobrą sprawę nawet nie przeprosiła. Wydawało się, że cała ta sytuacja była jej na rękę. Rzuciła kilka wyświechtanych frazesów, spakowała walizki i bez odwracania się za siebie, zniknęła z jego życia.
Czy łatwiej by mu było, gdyby chociaż udawała skruchę? Gdyby przeprosiła, płacząc, że żałuje? Gdyby widział jej starania w walce o powrót do normalności w ich związku? Wówczas na pewno tak. Dałoby mu to fałszywe poczucie, że mimo wszystko go kocha.
CZYTASZ
Na planie (Malec)
Short StoryCasting do filmu. Dwójka aktorów ubiegających się o ten sam angaż. Jak potoczą się ich losy, gdy okaże się, że oboje zostali zatrudnieni w jednej produkcji? Czy niechęć i żal o odebranie głównej roli odbije się na ich współpracy? A może wyniknie z t...
