– Tu mieszkasz? – zapytał zaskoczony Alec, wpatrując się w starą kamienicę, przed którą właśnie stanęli. Mimo, iż z muru gdzieniegdzie odpadał tynk, budynek miał w sobie coś, co przyciągało wzrok.
– Rozumiem, że wyobrażałeś to sobie inaczej? – zaśmiał się Magnus, prowadząc go w stronę masywnych, drewnianych drzwi.
– Myślałem raczej o jednym z tych nowoczesnych wieżowców ze szkła i stali – przyznał Alec, zerkając na niego kątem oka – jakoś bardziej mi do ciebie pasuje.
– Bo wydaję się zimny i niedostępny? – Magnus uniósł brwi, drocząc się z lekkim uśmiechem na ustach, który zawsze towarzyszył jego pewności siebie.
– Raczej elegancki i wyrafinowany – odparł Alec z uśmiechem.
– To tylko pozory – Magnus wzruszył ramionami – może nie jest najpiękniejsza, ale kamienica ma swój urok, a przede wszystkim spokój, który w dzisiejszych czasach coraz trudniej znaleźć.
– Zdecydowanie bardziej mi się podoba, niż te szklane klocki – przyznał Alec, przyglądając się uważniej – ma duszę. Założę się, że skrywa w swoich murach niejedną, ciekawą historię.
– Trafiłeś w dziesiątkę! – Magnus rozpromienił się – kiedyś ci je opowiem, jeśli zechcesz.
– Trzymam cię za słowo – zaśmiał się Alec, widząc błysk w oczach swojego chłopaka.
– A teraz zapraszam do mojego królestwa – oznajmił Magnus, gdy dotarli na ostatnie piętro. Drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem, ukazując wnętrze.
To miejsce idealnie oddawało charakter Magnusa – pomyślał Alec, zafascynowany niecodziennym wystrojem.
Salon był przestronny, lecz przytulny. Wysoki sufit i olbrzymie okna, idealnie współgrały z miękkimi, kolorowymi kanapkami i abstrakcyjnymi obrazami, które zdobiły ściany w pastelowym kolorze. Ciężkie, drewniane regały pełne książek i pamiątek przywiezionych z różnych zakątków świata, nadawały wnętrzu osobisty charakter. Kolorowe poduszki na sofach oraz dywany, które częściowo pokrywały podłogę z ciemnego drewna, nadawały temu miejscu poczucie ciepła i domowego klimatu. Alec poczuł się jak u siebie, otoczony tą spokojną, pełną charakteru przestrzenią.
– Rozgość się, napijesz się czegoś?
– Whisky z lodem – rzucił Alec i skierował się w stronę sofy, która wyglądała na wyjątkowo wygodną.
Ściągnął po drodze marynarkę, którą rzucił niedbale na oparcie. Chwilę później dołączył do niej krawat.
– Może chciałbyś przebrać się w coś wygodniejszego? – zapytał Magnus, podając mu drinka.
– Jeśli to nie problem, to chętnie – upił łyk trunku i westchnął z zadowoleniem.
– Garniak nie jest twoim ulubionym strojem – zaśmiał się.
– Przecież wiesz – oddał porozumiewawczy uśmiech.
– Zaraz ci coś przygotuje.
– Jest opcja, że będzie to coś bardziej w moim, niż twoim stylu?
– Zobaczę, co da się zrobić – wyszczerzył się i wyszedł z salonu.
Alec postanowił wykorzystać moment i przyjrzeć się zdjęciom, które rzuciły mu się w oczy, gdy podziwiał wnętrze mieszkania. Podszedł do biblioteczki i aż sapnął. Cała półka była zastawiona ich zdjęciami. Wziął jedno z nich do ręki i czule potarł palcem zimne szkoło chroniące fotografię. Doskonale pamiętał dzień, kiedy je zrobili. Byli na safari. Śmiali się, podziwiali dzikie zwierzęta i cieszyli się każdą chwilą. To była jedna z tych podróży, które zostają w pamięci na zawsze. Jeśli miałby wskazać moment, w którym coś się między nimi zmieniło, byłaby to właśnie ta wycieczka. Pamiętał, jak cudownie się czuł, gdy Magnus trzymał go za rękę, jakby nic nie mogło ich rozdzielić. Z rozmyślań wyrwał go głos gospodarza.
CZYTASZ
Na planie (Malec)
Short StoryCasting do filmu. Dwójka aktorów ubiegających się o ten sam angaż. Jak potoczą się ich losy, gdy okaże się, że oboje zostali zatrudnieni w jednej produkcji? Czy niechęć i żal o odebranie głównej roli odbije się na ich współpracy? A może wyniknie z t...
