W tomie 1 pt. „Pierwsza" poznajemy historię wampira i zmiennego. Przez odmienność tych dwóch ras pragnę dodać do mojej historii odrobinę magii i tajemniczości.
Nieoczekiwanie życie Emily i Logana krzyżuje się i jedno z nich zmuszone jest do wa...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Od pewnego czasu byliśmy zamknięci w gabinecie Olivera. To tu czekaliśmy, jak Ella wraz ze swoim narzeczonym opuści ten za mały jak na naszą dość sporą różnorodność gatunkową dom. O godzinie siódmej rano, do drzwi wejściowych, zapukał długo wyczekiwany przez dziewczynę chłopak. To właśnie z jego powodu, od przeszło dwóch godzin, gnieździliśmy się w tym przymałym jak dla nas pomieszczeniu. Niemożliwość swobodnego poruszania się powodował u mnie spory dyskomfort. Niestety, to chwilowe poświęcenie było konieczne. Przed pojawieniem się Connora, nasz gospodarz dobitnie wytłumaczył nam, czym, tak dokładnie zajmuje się chłopak Elli. Mężczyzna parał się dziennikarstwem. Pomimo, że był młody i niedoświadczony, to od samego początku wykazywał się wybitnym talentem i doskonałą intuicją. W obecnej sytuacji nikt z nas nie miał ochoty, aby znosić obecność owego dziennikarza jak i jego pytań. Oliver obawiał się również jednego. Wszelkie wzmianki na nasz temat byłyby ogromnym zagrożeniem dla obecnej misji. Po ujawnieniu naszej obecności, w mieście, wybuchłaby panika. Zapanowałby chaos, który byłby nie do opanowania. Zapewne, w takiej sytuacji Rafael niezwłocznie opuściłby Edynburg. Utracilibyśmy jedyną szansę na sukces. Nie mogliśmy więc do tego dopuścić. Rafael był bliski zakończenia planu Caroline. Za moment, wszystkie wampiry będą mogły ponownie powrócić do tego, do czego zostały stworzone. Nasz stłumiony od wieków instynkt przejmie nad nami kontrolę. Już nic nas nie powstrzyma, wszelkie granice przestaną nas obowiązywać. Na świecie rozpęta się piekło, w którym wszystkie rasy ruszą na siebie aby stoczyć ostateczną bitwę o władzę i życie. Obecna, tak bardzo delikatna równowaga przestanie istnieć. Świat nie będzie już taki sam.
Oparta o chłodną ścianę stałam w bez ruchu, tuż obok masywnych dębowych drzwi. Bez przerwy przyglądałam się naszej księżniczce. Tylko ona, była w nieustającym ruchu. Jak zwykle nie radziła sobie ze stresem. Kiedy przyszliśmy, Eislyn, już tu na nas czekała. Przez cały czas, niczym dziki kot, nerwowo wydeptywała ścieżkę w twardej, kamiennej posadzce. Bez przerwy chodziła wzdłuż ściany, na której umieszczono liczne monitory. Na jej twarzy widoczne było ogromne napięcie. Dziewczyna co chwilę spoglądała na ekrany, na których wyświetlały się twarze przypadkowych ludzi przemieszczających się po wąskich uliczkach Edynburga. Każda z tych postaci była podobna do kolejnej. Niestety, żadna z tych osób nie była tym, kogo, tu tak naprawdę szukamy.
Spojrzałam ponownie na Eislyn, której twarz była oświetlana przez światło pochodzące od monitorów. W całym pomieszczeniu panowała ciemność. Byłam pewna, że tym razem to ja wywołałam u niej ten stan. Mój nocny występek był impulsem do wybuchu w niej tej niszczącej wszystko na swej drodze fali gniewu. Po naszej rozmowie, przebiegającej we wspólnej sypialni, księżniczka była przekonana, iż całkowicie się jej podporządkuję. Niestety rozczarowałam ją swoim późniejszym występkiem. W oczach dziewczyny szalała czysta i nieokiełznana furia. Jak zwykle, dławiła ją w sobie. To był przykry widok. W tej chwili była tak bardzo podobna do Toda. Przełknęłam nieprzyjemną gulę, która mocno drażniła me gardło. Składała się ona ze zlepków wyrzutu sumienia.