Powstrzymując się niejednokrotnie przed szybszym biegiem, w końcu, znalazłyśmy się za tymi dobrze znanymi nam już średniowiecznymi murami. Drzewa, które przez lata rozrosły się na wewnętrznym dziedzińcu zamku Craigmillar utworzyły malowniczą formę. Ich wygięte konary chciwie zagarnęły niemal całą, wolną przestrzeń. Ciosane bryły piaskowca, z którego zostały wzniesione grube mury zamku, dzięki wilgoci przybrały dziś zdecydowanie głębszą barwę.
Zanim dotarłyśmy do tego miejsca, czyli do wewnętrznego dziedzińca, tak jak poprzednim razem przeszłyśmy przez główną bramę wejściową. Na niej, mój wzrok ponownie odnalazł lekko podniszczoną tabliczkę. Wisiała ona tam już od dłuższego czasu. Kilka krótkich zdań informowało wszystkich zwiedzających, iż niektóre z pomieszczeń zostały wyłączone z trasy przeznaczonej do zwiedzania.
W tej średniowiecznej budowli, od pewnego czasu, w swoim leniwym rytmie, postępowały prace konserwatorskie.
Dziś przechodząc przez główną bramę poczułam wstyd.
-Jak, mogliśmy być tak ślepi.
W ten mroźny dzień, ta zwięzła informacja wręcz krzyczała do mnie, kto, może się tu dziś skrywać. Pomimo rozczarowania naszą postawą i krótkowzrocznością, o dziwo, budziła się we mnie nadzieja. Nadzieja, że ta podróż nareszcie się zakończy.
W czasie poprzedniej wizyty odkryliśmy, że eksperci pracujący przy renowacji niektórych fragmentów tych kamiennych ścian wstrzymali na jakiś czas swoją żmudną pracę i pozostawili po sobie szczelnie zamknięte pomieszczenia. Wtedy, nieświadomi niczego zignorowaliśmy tak cenną wskazówkę. Teraz, sytuacja była całkowicie odmienna. Gdzieś tu, za jakimś zakrętem, bądź niepozornymi drzwiami, zapewne ukrywa się nasz król.
Na chwilę zatrzymałyśmy się przed główną bryłą zamku. Musiałyśmy podjąć decyzję, od którego skrzydła, będziemy kontynuować nasze dalsze poszukiwania. Po drodze, skontrolowałyśmy już niepozorne budynki znajdujące się przy ogrodach zewnętrznych, jak i to pomieszczenie, które znajduje się nieopodal nas, w narożnej baszcie muru okalającego cały ten kompleks.
Niestety, teraz, musiałyśmy dodatkowo zrobić sobie przerwę. Nie mogłyśmy ruszyć się dalej. Musiałyśmy uzbroić się w cierpliwość i czekać, aż ostatni z turystów opuszczą w końcu główną wierzę Craigmillar i spokojnie się stąd oddalą. Na szczęście, dziś, już nikt nie wykupił ani jednego biletu na tę kamienną atrakcję Edynburga.
Stojąc i czekając na naszą kolej, nie uszło mojej uwadze to, że ludzie którzy nas mijają nie są w najlepszej formie. Ich usta lekko zsiniały. Zęby przeraźliwie dzwoniły, ponieważ niekontrolowanie obijały się o siebie. Najwidoczniej, ich śmiertelne ciała mocno się wychłodziły. Drżąc na silnym wietrze, ludzie, bezskutecznie starali się przed nim skryć za ciepłymi okryciami. Podstępna pogoda nie oszczędzała ich wątłych i kruchych ciał. I bardzo dobrze, ponieważ dzięki panującej dziś aurze, nie musiałyśmy dodatkowo martwić się o wałęsających się tu i ówdzie śmiertelników.
Za chwilę, w spokoju, będziemy mogły kontynuować nasze poszukiwania. Bez obawy o to, czy czyjeś życie będzie narażone na niebezpieczeństwo.
Kiedy, stałyśmy na dziedzińcu, Eislyn była nieobecna duchem. Była nieczuła na bodźce zewnętrzne. Trwała w tym dziwnym zawieszeniu jakby zbierała siły do dalszej drogi. Jej twarz co i rusz ostro smagały mokre kosmyki włosów, które na krótki moment porywał porywisty wiatr.
Kiedy byłam absolutnie pewna, że nikogo nie ma już w pobliżu, odchrząknęłam. Musiałam dać jej znak aby się ocknęła.
- No tak. Czas na nas! - westchnęła jakby opierała się przed tym, co najprawdopodobniej na nas tu czeka.
- Ludzie, którzy nas minęli z pewnością nie natknęli się na mego brata! - Eislyn, żartem, starała się zamaskować wzbierające się w niej zdenerwowanie. Jej twarz nie zdobił jednak prawdziwy uśmiech. - Gdyby było inaczej, w tej chwili, krążąca w ich żyłach adrenalina nie pozwoliłaby im tak cierpieć z zimna - kontynuowała.
CZYTASZ
Pierwszy (TOM 2)
VampireW tomie 1 pt. „Pierwsza" poznajemy historię wampira i zmiennego. Przez odmienność tych dwóch ras pragnę dodać do mojej historii odrobinę magii i tajemniczości. Nieoczekiwanie życie Emily i Logana krzyżuje się i jedno z nich zmuszone jest do wa...
