SKYLOR
Moja głowa była ciężka, zbyt ciężka żebym normalnie funkcjonowała.Do tego dochodził także ból, pulsujący ból w całej czaszce.Jedno było pewne, nigdy więcej nie napije się alkoholu, ani kropelki. Przerzucę się na sok pomarańczowy. Teraz tylko i wyłącznie soczek.
Podjęłam próbę wstania z łóżka, co było praktycznie niemożliwe.Jednak po kilku męczących próbach mi się udało. Przytrzymując się ściany ruszyłam w stronę łazienki z nadzieją, że znajdę w niej tabletki przeciwbólowe. Droga była długa i męcząca.W połowie moje ciało odmówiło współpracy i musiałam się zatrzymać. Niech mnie coś trafi. Po kilku minutach powolnych ruchów dotarłam do łazienki, gdzie w szafce znalazłam tabletki. Co za szczęście. Niestety kiedy uświadomiłam sobie, że muszę wrócić z powrotem w to samo miejsce, nogi się pode mną ugięły.Usiadłam na toalecie i patrzyłam się w ścianę naprzeciwko mnie. Jak ja nie znoszę alkoholu.
Nie mam pojęcia ile czasu tak spędziłam, ale ból głowy zmalał i zaczęłam w miarę normalnie się poruszać. Weszłam pod prysznic, gdzie okazało się, że nie ma ciepłej wody. Mogę założyć się o to, że mój krzyk było słychać w całym motelu. Nie zagościłam tam długo, a po wyjściu zobaczyłam na mojej ręce ogromnego siniak, który ciągnął się od nadgarstka, aż do łokcia. Jego ciemno fioletowa barwa, świadczyła o tym, że musiało być to mocne uderzenie. A wszystko przez to, że chciałam pobawić się w Frances Houseman, której- jakby nie patrzeć- wyszło to o wiele lepiej, niż mnie.
Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki, starając się iść prosto, co wcale nie okazało się takie trudne. W momencie gdy byłam już niedaleko łóżka, drzwi się otworzyły. Przyzwyczaiłam się, że nikt nigdy nie puka, zresztą i tak po co tu pukać, jak byłam tu tylko ja. John zawsze zamykał drzwi, za to ja nie mogłam się do tego zmusić. Zawsze to mnie zamykano, żeby unieruchomić w pokoju.To dlaczego ja sama miała bym się zamykać. Nie chce być więźniem tego pokoiku.
John wszedł do środka, ale coś w jego twarzy mi nie pasowało. W ogóle, wczorajszy John nie przypominał tego, który stał teraz przede mną. Był wyspany o czym świadczył brak cieni pod oczyma i jeszcze...
-Ogoliłeś się?- Dłoń chłopaka, jakby na zawołanie przylgnęła do gładkiej szczęki. Uśmiechnął się do mnie, ale to co najbardziej mnie zdziwiło, to, to co trzymał w dłoni. - I kupiłeś mi kwiaty?- Bukiet czerwonych, pięknych róż, trzymany w dłoni Johna, spowodował, że na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Może to dlatego, że nigdy w życiu nikt nie kupił mi kwiatów, a do tego takich pięknych i w takiej ilości.
-Przepraszam, nie powinienem tak na ciebie naskakiwać. To nie twoja wina, że w ostatnich dniach jesteś taka zdenerwowana - W chwili, gdy John się produkował, nawet nie musiałam patrzeć mu w oczy żeby wiedzieć, iż mówi szczerze. Nadal nie wyszłam z podziwu, że kupił mi kwiaty. Zawsze śmiałam się z tych kobiet w filmach, które cieszyły się, jakby wygrały na loterii, z kwiatów. Szczerze to już nic do nich nie mam, teraz wiem, że to cudowne uczucie.
-Kupiłeś mi kwiaty- Byłam jak w transie, John chyba nie wiedział, czy to dobrze, czy źle. Postanowiłam wyprowadzić go z błędu i wzięłam je, przy okazji dziękując.
-Nie byłam na ciebie zła, bardziej na siebie, ale jeżeli już przeprosiłeś...- Pocałowałam go w szczękę, bo tylko tam dosięgłam, stając na palcach. Chyba muszę sobie kupić jakieś wyższe buty, bo to robi się męczące. Obserwowałam pojawiający się na jego ustach cień uśmiechu, który z tego punktu widzenie wyglądał zupełnie inaczej niż zwykle. Nie mogłam się przyzwyczaić do jego ogolonej twarzy. Teraz wyglądał jakby był conajmniej młodszy od dwa lata.
Przyciągnął mnie do siebie, a ja do tej pory nie zwracałam uwagi, na to co miałam na sobie. Zanim się zorientowałam ręcznik, którym byłam owinięta spadł na ziemie. Pocałował mnie i nie było to zwykłe muśnięcie, a głęboki, namiętny pocałunek. W chwili, gdy zostałam uniesiona nad ziemie, oplotłam Johna nogami w pasie. Nie było trzeba, długo się nad tym zastawiać, gdzie mnie zanosił.
CZYTASZ
Walcz do końca
RomanceJohn Hyde jako zawodnik nielegalnych walk musiał być okrutny i bezwzględny. Wiedział, że dane mu będzie, zginąć na ringu, gdzieś w podziemiach i nikt nie zabierze stamtąd jego ciała. Już jako nastolatek został sam. Stracił wszystkich, na których mu...
