21

2.5K 96 6
                                        

Kiedy tylko Neymar pojechał do hotelu, jak to bywało przed każdym meczem, ja pojechałam do Antonelli. Przecież Neymar raczej nie chciałby bym została sama w domu, a do przyjazdu Rafaelli było jeszcze dużo czasu.

Jako kobieta nie mogłam długo trzymać języka za zębami. Bardzo stęskniłam się za Anto, była mi tak samo bliska, jak siostra Neya.
Usiadłyśmy obie w salonie. Ukochana mojego kuzyna opowiadała mi o swoich rodzicach i przywiozła mi śliczna koszulkę.

-Jest urocza Anto, tylko, że za szybko jej nie ubiorę. -zaczęłam sugerując, że jestem w ciąży. Ta koszulka była świetnym pretekstem, by zacząć mówić o ciąży. Kiedy zrobiła zdziwioną minę położyłam dwoje ręce na brzuchu.

-Jesteś w ciąży?! -zaczęła piszczeć jak oszalała i mocno objęła mnie za szyję. Euforia z mojej strony nie trwała zbyt długo, bo usłyszałam głos kogoś, kogo już dawno nie powinno być w domu.

-Coś się stało? -usłyszałam głos Leo. Byłam w szoku, czemu jeszcze nie był w hotelu. Chciałam wysłać Anto porozumiewawcze spojrzenie, by nic mu nie mówiła, ale chyba była zbyt podekscytowana tą wiadomością.

-Neymar i Carmen będą mieli dziecko! -i tym razem uwiesiła się na szyi swojego chłopaka. Czułam, że już jest po mnie.

Messi upuścił torbę na podłogę. Muszę przyznać, że czasami swoim zachowaniem był podobny do ojca Neymara. Nic się nie odzywał i tylko spojrzał na mnie. Jego oczy wyrażały smutek i zmartwienie. Raz traktował Neymara jak brata, a raz jak jakieś niebezpieczeństwo, przed którym trzeba mnie chronić. Niby sam zorganizował nam wakacje w Dubaju, więc wychodziłoby, że cieszy go nasz związek, ale wiadomość o ciąży tamtej kobiety spowodowała, że znowu chciał nas od siebie oddalić. Chciałabym by Leo w końcu zrozumiał, że nie jestem małą dziewczynką i sama muszę uczyć się na swoich błędach.

Miałam tylko ogromną nadzieję, że ta wiadomość nie wpłynie na dzisiejszy wynik meczu i że chłopcy nie pokłócą się po nim.

Messi wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Anto spojrzała na mnie lekko zmartwiona.

-Przepraszam, miałam mu nie mówić, tak?

-Tak Anto, ale już trudno. Czekaliśmy na odpowiedni moment z Neymarem, ale na Leo chyba nigdy nie ma dobrego momentu.

***

Siedziałam już z Rafaellą w vipowskiej strefie, za szkłem, to chyba było najgorsze z możliwych miejsc na stadionie. Nawet nie czułam się tam jak ma Camp Nou. Brakowało mi hałasu, gwizdów i nawoływań kibiców. Tutaj atmosfera była poważna, sami 'poważni' ludzie.
W dodatku z tej odległości ledwo widziałam piłkarzy.
Był jeden plus tego miejsca...Jedzenie. Jako kobieta w ciąży bardzo sie na ten widok ucieszyłam.

Później przyszli rodzice Neymara. Znowu było to samo co na obiedzie. Pani Nadine przywitała mnie z uśmiechem, a pan Neymar Senior bez żadnych emocji. Źle się z tym czułam, brak akceptacji to coś bardzo niemiłego.

Pierwsza połowa spotkania przebiegała bardzo dobrze. Neymar i Messi nie wyglądali na pokłóconych, więc pewnie Leo chciał z nim porozmawiać po meczu.
Radość z pierwszej bramki okazałam tylko ja i Rafa, no i może delikatnie jej mama. Reszta osób tylko spojrzała na nas lekceważąco, ale jakos bardzo się tym nie przejęłyśmy.

Kiedy pierwsze 45 minut dobiegło końca Rafaella ze swoją mamą poszły do toalety.
Postanowiłam wtedy wziąć sobie coś do jedzenia. Kiedy na moim talerzu wylądowały koreczki z serem, oliwkami i innymi pysznościami, usiadłam na wygodnym fotelu.

Ojciec Neymara grzebał coś w telefonie. W końcu zdecydowałam się na zadanie mu męczącego mnie pytania.

-Czemu pan mnie nie lubi? Coś jest ze mną nie tak?

-Brawo. Jesteś bystrzejsza niż myślałem. Nie wiem co widzi w tobie mój syn, ale uwierz mi na słowo, łatwo mnie do siebie nie przekonasz. Wiesz ile kobiet chce go złapać na dziecko?

-Ja taka nie jestem. Fakt, to była wpadka, ale my się z Neymarem kochamy. Nie będę próbowała się dla pana zmieniać, ani też nie zostawię Neymara, bo pan by tak chciał. Będę sobą i nikt oraz nic nie sprawi, że przestanę kochać Neymara.

-Ale coś lub ktoś może sprawić, że on przestanie ciebie kochać.

Jego słowa lekko mnie przestraszyły, ale niby kto mógłby zrobić coś tak podłego. Nie wierzyłam, że ojciec mógłby zrobić coś takiego własnemu synowi. Uznałam te słowa za zwykłą groźbę, żałowałam tylko tego, że nie wpadłam na pomysł nagrania tej rozmowy.

Druga połowa meczu przebiegła spokojnie i na szczęście skończyła się wygraną. Skromną, bo 1:0 ale najważniejsze, że kolejne 3 punkty trafiły na konto FC Barcelony.

Po spotkaniu chciałam jak najszybciej wrócić do domu, już i tak długo wytrzymałam w obecności wysoko ustawionych ludzi, który inaczej cieszyli się z wygranej niż prawdziwi katalońscy kibice.

Pod pretekstem złego samopoczucia poprosiłam Rafaellę, by wróciła ze mną do domu.
Napisałam do Neymara szybką wiadomość, że będę czekać na niego w domu z niespodzianką.

Kiedy Rafaella zostawiła mnie samą mogłam trochę odsapnąć. Poker już słodko spał, więc mnie zostało tylko czekać na powrót ukochanego.

Nie wiem jak to się stało, ale w końcu zasnęłam na kanapie w salonie. Obudziłam się dopiero, kiedy poczułam, że coś próbuje delikatnie wziąć mnie na ręce.

-Ney?

-Cii, śpij. Musisz dużo odpoczywać.

Objęłam go rękami za szyję, a głowę ułożyłam na jego ramieniu. Byłam zbyt zmęczona, by chociażby spróbować się wybudzić.
Kiedy Neymar położył mnie na łóżku, czułam jak powoli i delikatnie ściąga ze mnie koszulkę i spodnie, a następnie ubiera mnie w piżamę. Byłam ledwo przypomna, więc mało co czułam, ale za to wiedziałam, że rano będę się zastanawiać, co robię w łóżku, ubrana w piżamę.

_____
Mam przykrą wiadomość, bo nie wiem, czy za tydzień pojawi się rozdział. Mam bardzo dużo nauki, a zapasowych rozdziałów brak.

Misterio | Neymar Jr |Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz