09

3.6K 134 5
                                        

Minął już prawie miesiąc od wizyty Bartry w Hiszpanii. Od tamtej pory nie widzałam się z Neymarem, nie było to dla mnie jakoś bardzo bolesne, ale nie powiem zaczynałam się martwić. Sprawa z pocałunkiem? Już dawno o niej zapomniałam.

Usiadłam na podłodze przy swoim łóżku i wyjęłam spod niego pudełko. Były tam ważne dla mnie rzeczy. Otworzyłam je, w środku na samym spodzie leżała pierwsza koszulka Messiego z meczu w reprezentacji, później było kilka moich zdjęć z rodzicami. Nie chciałam ich wyjmować, bo wiedziałam, że wtedy się rozpłaczę. Ostatnia rzeczą było małe pudełeczko i to właśnie o nie mi chodziło. Odłożyła duże pudło na bok, a z małym usiadłam na łóżku. Powoli otworzyłam je. Dobrze wiedziałam co tam jest. Wyjęłam z niego mały złoty krzyżyk. Nie tylko Neymar miał coś po mnie (bransoletkę), ja również miałam coś jego. Daliśmy sobie te rzeczy właśnie po to by może kiedyś się odnaleźć. Zawiesiłam krzyżyk na łańcuszku i ubrałam na szyję.

Nie widziałam czy to ja powinnam zrobić pierwszy krok i pojechać do niego czy też zadzwonić. Obawiałam się, że znowu przyjadę nie w porę.
Uznałam, że dzwonienie jest mniej groźne. Usłyszałam sygnał, a po chwili głos chłopca.

-Cześć Carmen!

-Cześć maluchu. Powiesz mi gdzie jest twój tata?

-Nie wiem. Poszedł gdzieś z mamą i powiedzieli, ze zaraz wrócą. Przyjedziesz do nas?

-Oh Davi nie wiem czy to dobry pomysł bym tak bez zaproszenia przyjeżdżała.

-Ale ja cię zapraszam. Proszę.

Nie mogłam odmówić małemu chłopcu. Powiedziałam mu, że będę za parę minut i tak też było.
Drzwi do domu piłkarza, otworzył mi jego syn. Jak sie okazało jego rodziców nadal nie było. Wolałam nie pytać gdzie się udali. Zachowali się nieodpowiedzialnie zostawiając go samego. Usiadłam z chłopcem w salonie i oglądaliśmy bajkę. Okazała się ona bardzo nudna i oboje zasnęliśmy.

Dopiero, nie wiem po jakim czasie obudził mnie otwierający się zamek w drzwiach. Powoli wstałam z kanapy starając się nie obudzić chłopca. Do domu wszedł sam Neymar. Na mój widok zatrzymał się.

-Co tu robisz?

-Próbowałam się do ciebie dodzwonić, ale odebrał twój syn i zaprosił mnie do siebie.

-Już jestem, więc możesz sobie iść.

-Zawsze tak traktujesz gości? -spojrzałam na jego rozpięty rozporek. -Wiesz, co nie ważne, nie mam siły wdawać się w dyskusję z taką casanowa jak ty. Messi miał dużo racji co do ciebie.

-Słucham?!

-Nie krzycz, bo obudzisz Daviego, a chyba nie chcesz bym tu dłużej została. -próbowałam minąć się z nim w drzwiach, ale on mi na to nie pozwalał. -Kazałeś mi iść.

-Co ci mówił o mnie Leo.

-Żebym uważała na takich jak ty.

-Dlatego jesteś dla mnie taka oschła?

-Ty wcale nie jesteś lepszy.

-Zacznijmy od nowa. -chłopak podał mi rękę. -Jestem Neymar.

-Nie, nie umiem zacząć od nowa. Z resztą to, że poznamy się na nowo nie zmieni naszego zachowania. Carolina zaraz przyjdzie, więc pozwól mi już iść. Proszę.

Neymar odsunął się od drzwi, po czym mogłam opuścić jego dom. Wsiadłam do samochodu i rozpłakałam się.

-Dlaczego on taki jest?! Dlaczego?
Zamiast wyjechać z jego podjazdu, ja tam szlochałam nie zwracając uwagi, że on może to zobaczyć. Otarłam łzy i włożyłam kluczyk do stacyjki. Oczywiście ten pieprzony staroć nie chciał odpalić. Mogłam poprosić wujka i ciocia lub nawet Messiego o nowy samochód, ale chciałam sama na niego uzbierać.
Wysiadłam zła z samochodu i zapukałam do drzwi Neymara. Miałam wrażenie, że jakieś siły chcą mnie tu zatrzymać.

-Tak, to znowu ja. Nie mogę odpalić samochodu. Mógłbyś mi pomóc?

-Tak jasne, wejdź do domu, a ja spojrzę co tam się stało.
O dziwo w jego głosie można było wyczuć spokój i smutek. Sprawiłaś mu przykrość poprzednią rozmową?
Weszłam do środka. Davi bawił się w salonie, usiadłam przy nim na podłodze i trochę się z nim pobawiłam.

-Czemu twój tata jest smutny?

-Tata mówi, że to przez dziewczyny. Mówi, że wszystkie są takie same.

Podeszłam do okna i spojrzałam na Neymara zajmującego się moim samochodem. Zaczęłam bawić się krzyżykiem wiszącym na mojej szyi. Miałam stawić czoła swoim problemom. Chciałam powiedzieć Neyowi, że Lisa to ja, ale on ciągle musiał robić coś, co powodowało niechęć z mojej strony.
Kiedy Neymar przyszedł do domu nie wyglądał na zadowolonego.

-Musiałem zadzwonić po serwis. Nie wiem co tam się stało.

-Dobrze, to wrócę taksówką.

-Nieee. Zostań z nami. -krzyczał chłopiec przytulając się do moich nóg.

-Jeśli tata się zgodzi.

Chłopiec zrobił maślane oczy do piłkarza. Brazylijczyk chciał jak najlepiej dla swojego synka.

-Carmen zostań, Carolina i tak nie przyjdzie już dzisiaj. Jeśli chcesz możesz zostać na noc.
Na te słowa chłopiec wskoczył na ręce Neymara. Miło było zobaczyć taka scenę. Chłopiec chyba bardzo mnie polubił skoro cieszył się z takiej wiadomości.

***

Wieczorem kiedy Neymar położył Daviego spać, ja stałam w jego kuchni pijąc gorącą czekoladę. Chciałam iść spać jako ostatnia.

-Czemu jeszcze nie śpisz?

-O to samo mogłabym ciebie spytać. -włożyłam pustą szklankę do zmywarki. Czułam na sobie wzrok chłopaka. Nie wiedziałam czy to dobry moment na wyznanie mu prawdy.

-Neymar ja...

-To ja przepraszam. Wiem, że czasami zachowuję się jak dupek. Pewnie masz mnie za kochliwego chłopaka, ale ja taki nie byłem. Po prostu żadna nie jest w stanie dorównać Lisie.

-A co byś zrobił gdybym ci powiedziała, że ta twoja Lisa jest bliżej niż ci się wydaje?

-Co?! Proszę cię nie żartuj sobie. Zrobiłbym wszystko by ją odnaleźć.

-A co jeśli jej nie odnajdziesz? Nigdy już się nie zakochasz tak jak w niej?
Zebrało nam się na szczerą rozmowę.

-Nie mam pojęcia. Może byłbym w stanie, ale póki co nie jestem...A co z tobą i tamtym chłopakiem z Brazylii?

-Było minęło. Fakt było w nim coś wyjątkowego, nie chodzi o sam wygląd, lecz o charakter. Miałam wrażenie, że traktował to na poważnie, a nie jako wakacyjną przygodę.

___
Jeśli Ci się podoba, zostaw po sobie jakiś ślad.
Z powodu, że to ostatni rozdział przed świętami, chcę wam życzyć zdrowych i spokojnych świąt. Oraz szczęścia, bo ponoć gdy ma się szczęście to tak naprawdę ma się wszystko.

Misterio | Neymar Jr |Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz