04

4.2K 147 19
                                        

Rano obudziło mnie ciche pukanie do drzwi. Pomyślałam, że to pewnie ciocia Celia puka, bo już śniadanie jest gotowe. Tym razem był to wujek Jorge.

-Dzień dobry córeczko. Pora wstawać. Leo dzwonił, powiedział, że musicie się spotkać. W ogóle, to co auto Neymara robi u nas na podjeździe?

-Nie miałam czym wrócić, a on nie mógł odwieść mnie do domu to pożyczył mi samochód.

-Uważaj na tego chłopaka.

-Wiem wujku.

Jorge wyszedł z pokoju, a ja mogłam się spokojnie ubrać, a potem zjeść śniadanie. Nie spieszyło mi się, bo Leoś zawsze spóźniał się na jakie kolwiek spotkania. Kiedy byłam juz gotowa pojechałam (samochodem Neymara) do naszej ulubionej kawiarni. Nie była ona zbyt popularna i to był jej ogromny plus. Zajęłam w kawiarence nasze ulubione miejsce w kącie. Zanim mój kuzyn przyszedł zdążyłam wypić herbatę.

-Przepraszam za spóźnienie.

-Następnym razem mój kochany to ty będziesz czekać na mnie. -machnęłam ręką do kelnera by przyniósł dwie herbaty.

-Nie wydaje mi się. Ale przejdźmy do rzeczy. Chodzi o Neya.

-Czy wszystko musi się kręcić wokół niego?

-Wokół niego i ciebie...

-Obgadujecie mnie?

-Musisz uważać co przy nim mówisz. Chyba nie chcesz by się domyślił. A i oddaj mu samochód.

-Uważam jak tylko mogę, ale przy nim tracę zmysły. Próbuje być dla niego podła, ale mi nie wychodzi. W dodatku gdy Davi jest przy nim serce mi mięknie. Jezu o czym ja ci mówię Leo.

-Jesteś moją siostrą. Tak siostrą, a nie kuzynką. Kocham cię i możesz na mnie liczyć.

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę w kawiarni, a potem każdy z nas udał się w swoją stronę. Pojechałam samochodem Neya pod jego dom. Nie mogłam się do niego dodzwonić, więc wyszło na to, że zrobię mu niezapowiedzianą wizytę. Kiedy zadzwoniłam do bramy Neymar wyszedł na dwór w samych spodniach. Był to nieziemski widok. Wtedy wysiadłam z samochodu i podałam mu kluczyki.

-Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Chciałam oddać ci samochód.

-Tak trochę przyszłaś nie w porę. Chcesz to możesz nim jeszcze pojeździć i oddasz mi go dzisiaj u Messiego.

-Tak, jasne...

-Ney, skarbie ile mam czekać? -usłyszałam głos Martiny.

-Oo niedługo będziecie razem trzy  miesiące.

-Jeśli nie liczyć przerw to tak.

-To zobaczymy się pewnie u mojego...brata...-ciężko mi było wypowiedzieć to słowo. -Życzę wam szczęścia. -wsiadłam z powrotem do czerwonego autka i pojechałam do parku.

Byłam tam umówiona na zdjęcia z moja stara przyjaciółką Valerią na zdjęcia. Chciałam zrobić kilka zdjęć do kolejnego wpisu na bloga. Sama nie czułam się dobrze w roli modelki, więc Val zawsze nią była. Z przyjaciółką mogłam o wszystkim porozmawiać, ale nie potrafiłam powiedzieć jej, że nie jestem prawdziwą siostra sławnego argentyńskiego piłkarza, ani wspomnieć jej Neymarze. Sama nie byłam nadal pewna swoich uczuć co do chłopaka. Raz pragnęłam poczuć jego słodkie usta na swoich, a raz miałam ochotę skopać mu tyłek. Z Val znałam się już dobre pięć lat, nigdy nie interesowała ją piłka nożna, a mojego kuzyna nie traktowała jak największą gwiazdę sportu. Pewnie właśnie za to bardzo ją lubiłam. Pamiętam, jak koleżanki ze szkoły chciały się ze mną przyjaźnić, właśnie ze względu na to, że Leo jest moim 'bratem'. Zdjęcia zrobiłyśmy bardzo szybko, Valeria była śliczna, miała ciemne włosy i oczy, których koloru nie umiałam określić, czasami były ciemne, brązowe, a innym razem szare. Po sesji spędziłyśmy jeszcze trochę czasu razem, ale w końcu nadszeszła pora na rozstanie. Ona miała chłopaka, a ja rodzinę.

***

Drzwi do domu otworzyła mi Anto, jak zawsze uśmiechnięta. Cieszył mnie fakt, że Leo jest szczęśliwy, ale w końcu mogliby się pobrać, w końcu mają już dwójkę wspaniałych dzieciaków. Kochałam tych małych brzdąców. Thiago i Mateo, moje dwa misie towarzyszyły mi i swojej mamie przy pogawędce na tarasie. Nie miałam ochoty na kolejne spotkanie z Neymarem, ale musiałam mu w końcu w jakiś sposób oddać samochód.

-Coś się dzieje Carmen?

-Dlaczego wszyscy pytają mnie czy coś się dzieje? Wszystko jest w porządku.

-Z Neymarem też?

-Martina ciągle z nim jest. I można powiedzieć, że przerwałam im w igraszkach...-westchnęłam.

-Słońce może powiedz mu co do niego czujesz.

-Ale ja nie wiem co czuje. Jestem w szoku, że nie pamięta mnie sprzed tych kilku lat...

-Miałaś blond włosy. Faceci nie są tak bardzo spostrzegawczy jak my kobiety. W dodatku podałaś mu swoje drugie imię.

Niestety nie mogłyśmy dalej kontynuować rozmowy, bo do domu weszli dwaj piłkarze Barcelony. Messi przywitał swoją ukochaną gorącym pocałunkiem, a potem wyściskał swoje dzieci, oczywiście o mnie nie zapomniał i ucałował mnie w policzek. Z Neymarem powiedzieliśmy sobie krótkie 'Cześć'. Mój kuzyn zaproponował nam abyśmy wszyscy napili się po lampce wina. Oczywiście ja z Anto zgodziłyśmy się, natomiast Brazylijczyk odmówił pod pretekstem, że będzie wracał swoim samochodem. Wtedy przypomniałam sobie że muszę mu oddać kluczyki do auta. Wyjęłam je z torebki i położyłam je na dłoni chłopaka. Wtedy on lekko ja zacisnął.

-Ej ludzie to za co pijemy? -Argentyńczyk podał wszystkim po kieliszu z trunkiem, a Neymarowi kieliszek z wodą, na co jednak postanowił zmienić zdanie i napić się z nami czerwonego wina.

-Za wasze zwycięstwa? -zaproponowałam

-Co ty taka drętwa siostro. Ja proponuję abyśmy wypili za miłość.

-I kto tu jest drętwy. -dodał Neymar.

-Napijmy się po prostu za nasze szczęście. -powiedziała Anto na co wszyscy przytakneliśmy i wypilismy zawartość szkła.
Butelka szybko opustoszała, a za nią pojawiła się kolejna. Godziny mijały nam bardzo szybko. Razem z Neymarem zaczęliśmy ubierać buty kiedy Messi zatarasował nam drogę do wyjścia.

-Nie będziecie mi wracać po nocy taksówką. Zostaniecie u nas na noc. Niestety mamy aktualnie tylko jeden pokój gościnny, ale mam nadzieję, że to nie jest dla was żaden problem.
Miałam wrażenie, że Leo raz chcę mnie zeswatać ze swoim kolegą z drużyny, a raz chcę mnie przed nim chronić. Nie pozwolił nam na słowa sprzeciwu i zaprowadził nas na piętro do sypialni.

____
Podoba wam się?

Misterio | Neymar Jr |Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz