Rozdział 15

15.4K 638 833
                                        


Z Waszych komentarzy – na blogu czy portalach – można wywnioskować, że już się nie możecie doczekać reakcji Sakury. Ale na to trzeba będzie jeszcze poczekać :) W końcu co to by była za zabawa, gdyby Sakura od razu się dowiedziała :)

Dziękujemy za Wasze opinie i zapraszamy na rozdział 15.


Sasuke wyciągnął się na łóżku i westchnął cicho. Był... Pierwszy raz czuł się w taki sposób. Naruto, gdy tylko się z niego wysunął, jęknął coś zażenowany i pobiegł do łazienki, więc teraz mógł pozwolić sobie na lekki uśmiech. Chciało mu się spać i najchętniej nie odrywałby głowy od poduszki, ale zupełnie niespodziewanie usłyszał pukanie do drzwi. Było już naprawdę późno, więc to raczej nikt od Kakashiego. Podniósł się niechętnie z łóżka. Nie miał pojęcia, kto może go nachodzić o takiej porze.

– Młotku, co ty tam robisz? – zawołał w stronę łazienki, ale w odpowiedzi usłyszał tylko dźwięk spuszczanej wody. A pukanie znowu się powtórzyło.

– Co mówiłeś, draniu? – Naruto w końcu wyszedł, a jego wrzaskliwy ton musiał być najwyraźniej usłyszany nawet za drzwiami mieszkania.

– Sasuke-kun, Naruto, jesteście tam? – rozległ się zaniepokojony głos Sakury, która najwyraźniej stała na korytarzu. Naruto rzucił Sasuke przerażone spojrzenie i pobiegł w stronę sypialni po swoje ubrania. Dopiero chwilę później przypomniał sobie, że te leżą na podłodze w przedpokoju. – Otwórzcie. Coś się stało? – Sakura najwyraźniej ani myślała sobie pójść.

– Już, chwila... – krzyknął Naruto, zakładając spodnie, jednocześnie rzucając Sasuke jego ciuchy i wzrokiem dając do zrozumienia, żeby się pospieszył. Jeśli Sakura zaczęłaby coś podejrzewać, marny byłby jego żywot.

Niecałe trzy minuty później Sasuke, ogarniając jeszcze wzrokiem pomieszczenia, otworzył drzwi i wpuścił koleżankę z drużyny. Normalnie byłby wściekły za takie najście, ale po tym, co przed chwilą zrobił z Naruto, całe napięcie z niego zeszło, więc nikt nie był w stanie popsuć mu humoru.

– No w końcu! – Zaniepokojona Sakura weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi. – Coś się stało? Zniknęliście tak nagle. Ja chciałam... To znaczy Hinata chciała... – Spojrzała na nich niepewnie. Naprawdę sądziła, że ten wieczór zakończy się inaczej. Sasuke wziął jej lampion. Miała nadzieję, że może to znaczy, że... że w końcu porozmawiają ze sobą na poważnie i być może, no... Sasuke ją nawet pocałuje. Aż zarumieniła się na wyobrażenie takiej sytuacji. I jeszcze w tak pięknej scenerii, jaka była wtedy nad jeziorem...

– Nic się nie stało, Sakura. – Sasuke oparł się ręką o ścianę, nie chcąc zapraszać jej dalej, ale Naruto chyba poczuł się winny, bo szybko zaproponował herbatę, śmiejąc się i czochrając włosy z tyłu głowy. Gadał przy tym cały czas, aż Sasuke w pewnym momencie miał ochotę podejść i zatkać mu usta swoimi. Widać było, że ten młotek strasznie zestresował się tą wizytą. Za wszelką cenę próbował pokazać, że nic się nie stało, ale wychodziło dokładnie na odwrót.

Sakura patrzyła to na jednego, to na drugiego i nie mogła ukryć zmartwienia. Sasuke jak zwykle stał niczym posąg, nie kwapiąc się do rozmowy, a Naruto... No Naruto zachowywał się naprawdę bardzo dziwnie.

– Przyjdziecie zaraz nad jezioro? Festiwal się jeszcze nie skończył i... No teraz będzie zabawa. Wszyscy zostali i... Hinata też, Naruto. – Sakura posłała mu pełen nadziei uśmiech.

– Nie! – Sasuke odezwał się, zanim Naruto zdążył otworzyć usta, a to już był pewien wyczyn. – Jesteśmy zmęczeni. – Tym razem nie miał zamiaru mówić tylko za siebie. Chciał zostać w mieszkaniu, w końcu męczył się na pikniku przez cały dzień. Nie miał również zamiaru dopuścić, żeby Naruto stąd uciekł. Po tym, co się stało, chciał go mieć tylko dla siebie. Naruto rzucił mu zaskoczone spojrzenie, ale po chwili uśmiechnął się lekko. Sakura za to jeszcze bardziej zmizerniała.

SasuNaru HidenOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz