Rozdział 11

14.7K 667 801
                                        

Kiedy Sasuke przyszedł następnego dnia do biblioteki, Naruto jeszcze nie było, siedziała tam tylko Sakura. Nie wyglądała za dobrze. Blada, podkrążone, zaczerwienione oczy. A jednocześnie na jej twarzy dostrzegł jakąś determinację. Chciał już się wycofać i poczekać na Naruto na zewnątrz, ale go zobaczyła.

– Sasuke-kun... – Wstała i podeszła do niego. – Potrzebuję twojej pomocy. Wiem, że jesteś najlepszy w genjutsu, a ja nie mogę zrozumieć niektórych zagadnień – powiedziała i pokazała mu książkę w czerwonej okładce. – Wiem, że uczysz tego Naruto, więc czy możesz uczyć też mnie?

– Czego nie rozumiesz? Obiecałem Naruto, że dzisiaj...

– Tak, wiem, że zawsze uczycie się razem, ale nie możesz chociaż jeden raz... – Sakura spróbowała się uśmiechnąć. – Proszę – dodała z naciskiem. Sasuke westchnął i spojrzał na drzwi, jakby łudząc się, że Naruto zaraz się pojawi i będzie mógł się jakoś wykręcić. Niestety, do biblioteki nikt nie przyszedł, więc w końcu musiał się zgodzić.

Sakura wybrała stolik w najdalszym kącie biblioteki, chociaż wszystkie inne też były wolne. Sasuke z niezadowoleniem stwierdził, że nie było widać z tej strony drzwi, więc nie będą w stanie zauważyć, czy ktoś przyszedł.

– Więc? – zapytał Sakurę, która zawahała się, jakby chciała mu coś powiedzieć, ale w końcu otworzyła książkę na wybranej stronie i zaczęła go wypytywać o przepływ chakry w poszczególnych technikach oraz tego, jak manipulacja chakrą wpływa na przeciwnika. Sasuke wielokrotnie tłumaczył, zwłaszcza tę drugą część pytania Naruto, który miał trudności ze zrozumieniem niektórych rzeczy. Sakura wydawała się rozumieć wszystko szybciej, ale ciągle wymyślała nowe zagadnienia, które chciała omówić i Sasuke czuł się trochę jak nauczyciel z nadgorliwą uczennicą, której wydawało się, że zrobi na nim wrażenie swoją dociekliwością.

Minęło jakieś pół godziny, zanim w bibliotece zaczęły pojawiać się inne osoby. Shikamaru, który przyszedł z Temari, skierował się do ich stolika, ale gdy tylko dziewczyna ich zauważyła, przywitała się z daleka i pociągnęła go w inny kąt sali, żeby im nie przeszkadzać. Sasuke zaczynało irytować to, że wszyscy myśleli, gdy tylko siedział sam na sam z Sakurą, że byli na randce.

– Nie wiedziałam, że Temari już wróciła. Nie uważasz, Sasuke-kun, że oni bardzo ładnie wyglądają razem? Mimo że są zupełnym przeciwieństwem charakterów? – zapytała Sakura, zmieniając temat. Przyjście Shikamaru i Temari było idealnym pretekstem do rozpoczęcia tej rozmowy. – Czytałam kiedyś, że takie przeciwieństwa się przyciągają.

Sasuke tylko na nich spojrzał, po czym wzruszył ramionami i wrócił do książki. Przez to, że musiał pokazywać i tłumaczyć niektóre fragmenty, Sakura usiadła obok niego. Tak jak zawsze siadał Naruto. Był trochę rozdrażniony, poza tym nie miał ochoty na rozważania, czy Shikamaru i Temari do siebie pasują, czy też nie, bo to nie była jego sprawa. Choć... W jednym Sakura chyba trafiła w dziesiątkę. Przeciwieństwa charakterów najwyraźniej faktycznie się przyciągają. I wczorajszego dnia przyciągnęły się tak, że aż zostały bez ubrań.

– Posłuchaj, Sasuke-kun... Co byś powiedział, gdybym... To znaczy, czy chciałbyś pójść ze mną...

– Cześć, draniu! – Rozległ się głośny śmiech, który dosłownie chwilę później zamarł, gdy tylko Naruto zobaczył, kto siedzi obok Sasuke. Wcześniej jej nie zauważył, regał z książkami zasłaniał widok. – Sakura-chan – jęknął przerażony. Nadal miał wizję zagłady ze strony przyjaciółki.

– Chodź, znajdziemy inny stolik, nie będziemy przeszkadzać zakochanej parze – burknął Kiba, który stanął obok. Nadal był obrażony, że przez Sasuke przegrał pół wypłaty. Jak tak dalej pójdzie, to naprawdę będzie zmuszony żywić się karmą Akamaru. – No idziesz? – ponaglił Naruto, jednak ten nie dał się pociągnąć w inną stronę, zamierzał tu zostać. Przysiągłby też, że zobaczył w spojrzeniu Sasuke czerwony błysk, kiedy Kiba mówił o „zakochanej parze".

SasuNaru HidenOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz