Tradycyjnie dziękujemy za komentarze i zapraszamy na kolejny rozdział.
– Sasuke... – Naruto odwrócił się w jego stronę, zakładając ręce za głowę i uśmiechając się szeroko. – Udało się!
– Tobie, młotku, ledwo co się udało – mruknął Sasuke, ale po chwili też uśmiechnął się lekko. – Wracasz do mieszkania? Musisz w końcu odespać te dni – powiedział to trochę wbrew sobie, bo nie chciał spędzać dzisiejszego dnia sam, ale wiedział, że Naruto był zmęczony. Powinien odpocząć.
– No... w sumie to możemy się przejść na ramenm. Nie jadłem go od czterech dni! – zauważył Naruto z oburzeniem. – Trzeba nadrobić zaległości!
– Zamiast na ramen, powinieneś iść do łóżka. – Sasuke westchnął ciężko i pokręcił głową. – Zawsze tak będziesz robił po ciężkich misjach?
– Jak? – Naruto spojrzał na niego z niezrozumieniem, wyglądając na niezbyt zadowolonego z tego, co usłyszał.
– Zamiast odpoczywać, będziesz szlajał się po knajpach.
– Oj, przestań, ramen jest dobry na wszystko, nawet na zmęczenie! Jesteś po prostu za bardzo... – Zamilkł, bo nie potrafił znaleźć odpowiednich słów. – Drań z ciebie i tyle. Co ci dały te dziewczyny na prezent? – zapytał i zabrał od Sasuke torbę. Zajrzał do niej i nawet nie pytając o zgodę rozpakował prezent. Już po chwili prychnął i skrzywił się. – Beznadziejne – podsumował.
O dziwo, Sasuke miał jednak na ten temat inne zdanie.
– Całkiem niezłe te kunaie – stwierdził, zabierając broń z jego rąk. Nie sądził, że dostanie coś tak przydatnego. Przynajmniej było to dużo lepsze niż książka, którą dał mu Sai.
– Nie, nie fajne – upierał się Naruto. Był zły, bo przecież sam kupił bardzo podobny prezent i to on miał być tym najlepszym. – Zresztą, nieważne – burknął, kopiąc jakiś kamień.
– Racja, nieważne – Sasuke schował z powrotem kunaie do torebki. – To powiesz mi w końcu, dlaczego tak długo cię nie było? Aż tak przerosła cię ta misja? – zapytał, chcąc go sprowokować. Zwykle w taki właśnie sposób można było najszybciej coś z niego wyciągnąć.
– Wcale nie! Jak dotarłem na miejsce, nie było tam ani żadnego przeciwnika, ani żadnego zwoju, a dobrze odczytałem wskazówki. Kakashi mówił, że ktoś się pomylił i...
– Ktoś się pomylił? – Sasuke spojrzał na niego ironicznie. – Przyznaj, młotku, że po prostu się zgubiłeś i nie zmyślaj. Te zadania, z tego, co zdążyłem się dowiedzieć, były planowane przez ANBU, a oni raczej nie popełniają błędów przy takich zadaniach.
– Wcale nie zmyślam, draniu! – krzyknął Naruto, który naprawdę się wkurzył.
Był głodny, zmęczony i zły. Zły, bo znów wyczuł w tonie głosu Sasuke ten protekcjonalny ton. Zupełnie jak kiedyś, gdy byli jeszcze dziećmi. Wtedy przecież co chwilę słyszał, że jest bezużyteczny, że tylko przeszkadza, zamiast pomagać w walce. Tylko że teraz nie byli już dziećmi. Poza tym akurat Sasuke był ostatnią osobą, która powinna mówić mu, że zmyśla.
– Jak mi nie wierzysz, to trudno – warknął, odwracając się do niego plecami i kierując się w stronę swojej kawalerki. Wcześniej myślał, że pójdą na ramen, a potem zaprosi go do siebie, ale skoro tak, to niech się wypcha! Naprawdę, Sasuke był czasami kompletnie beznadziejny. Zamiast posłuchać do końca, wolał go obrażać. Zresztą, on nigdy nie dał sobie nic powiedzieć. Naruto normalnie w takich okolicznościach wyzwałby go na pojedynek, ale po prawie trzech dniach ganiania po lesie miał ochotę po prostu coś zjeść i pójść spać. Nawet on czul się czasami wyczerpany. Tym bardziej, że musiał praktycznie przez większość czasu używać trybu mędrca, żeby w końcu wyczuć chakrę przeciwnika i go zlokalizować. Na pergaminie ze wskazówkami naprawdę był dość istotny błąd, który definitywnie zaważył na czasie wykonania zadania.
CZYTASZ
SasuNaru Hiden
FanficCzwarta Wielka Wojna Shinobi dobiegła końca i wszystko wraca do normy. Bohaterowie są już dorośli, mają po osiemnaście lat, zaczynają się tworzyć związki. Jednak okazuje się, że nie do końca takie, jakich niektórzy z nich oczekiwali. Bo o ile Naruto...
