Rozdział był już właściwie gotowy rano, ale nie bardzo wiedziałam, co napisać, widząc że większości nawet nie chce się wkleić kilku słów komentarza.
Jestem tym trochę zniechęcona. To jest fanfik. Ja nie mam z tego tytułu żadnych profitów. Jedyną motywacją są komentarze. Jeżeli jednak (przy takiej licznie wyświetleń) tylko kilku osobom chce się coś napisać w komentarzu, to jest to demotywujące. Bo nie ma czasu, bo się nie chce. No trudno, nic na siłę, ale to działa w dwie strony.
SasuNaru Hiden i Rywale to moje ostatnie fanfiki, więc nie zależy mi na liczbie wyświetleń czy coś w tym stylu. Kiedyś w fandomie trzymały mnie wymiany zdań, dyskusje na temat tekstu. Teraz po prostu brak tu jakiejkolwiek interakcji. No poza kilkoma osobami, którym się jednak chce.
Jeżeli ktoś po tych słowach się obrazi? Trudno. Dla mnie nie ma znaczenia, czy to czyta sto osób, czy dziesięć, jeżeli ja i tak o tym nie wiem.
Indra
Ino, kiedy w końcu się obudziła, nie zastała już Sakury w swoim mieszkaniu, znalazła jedynie leżąca na stoliku kartkę z informacją, że będzie w szpitalu. Przez chwilę chciała tam nawet pójść, ale uznała, że to chyba nie jest zbyt dobry pomysł. Sakura, zawsze, gdy się czymś martwiła, poświęcała się pracy. Dlatego swego czasu zrobiła tak szybkie postępy w opanowywaniu sztuki leczenia. Ino też miał pewne zdolności medyczne, ale opanowała to tylko podstawowe techniki, które mogły się przydać wyłącznie jako pierwsza pomoc.
Schodząc na dół, do kwiaciarni, zastanawiała się co powinna teraz zrobić. Poczekać, aż Sakura się trochę otrząśnie, czy iść od razu do Hinaty. Ona musiała się dowiedzieć, ale nie miała pojęcia, jak jej o tym powiedzieć. W końcu wybrała trzecią możliwość. Z jednej strony nie chciała im dzisiaj przeszkadzać, ale z drugiej – może Shikamaru jej coś podpowie. Było już dobrze po południu, więc raczej zdążyli wstać.
Shikamaru, który kręcił się w szlafroku po kuchni, stwierdził, że w takim dniu może wykazać się trochę mniejszym lenistwem i przygotować swojej żonie śniadanie. Nie, żeby miał w tej kwestii jakiekolwiek umiejętności, zawsze to mama mu gotowała, ale kanapki przecież potrafił zrobić. Właśnie smarował masłem pierwszą kromkę, kiedy usłyszał dzwonek. Nieco zdziwiony, bo dzisiaj miał wolne, odłożył nóż i podszedł do drzwi. Po chwili wpuścił do swojego nowego domu Ino.
– Coś się stało? – zapytał. Ino miała nieciekawą minę i wyraźnie się czymś martwiła.
– Stało się – odpowiedziała, po czym poszła za nim w stronę salonu. – Sakura dowiedziała się o nich. I to w najgorszy możliwy sposób.
– O czym się dowiedziała? – Shikamaru, może dlatego, że niedawno wstał, a może dlatego, że miał jeszcze lekkiego kaca, kompletnie nic nie zrozumiał.
– O Sasuke i Naruto! Miałam jej powiedzieć dzisiaj, ale wczoraj...
– Zaraz, a ty skąd o tym wiesz? – Shikamaru spojrzał na nią i zmarszczył brwi. Czyżby Sai się wygadał? Eh, wiedział, że tak będzie. – I co znaczy, że dowiedziała się w najgorszy możliwy sposób?
– Kto o i o czym się dowiedział? – zapytała Temari, stając na szczycie schodów prowadzących na piętro. Słyszała tylko ostatnią wypowiedź, ale to wystarczyło, żeby się zainteresowała, co jej świeżo upieczony mąż przed nią ukrywa. – No słucham! – powiedziała, schodząc na dół i zakładając ręce na piersi.
Shikamaru westchnął ciężko.
– Zaraz ci wszystko wyjaśnię – westchnął, widząc niezbyt zadowoloną minę swojej żony. Zresztą, w takim wypadku nie było sensu nadal robić z tego tajemnicy. Coraz więcej osób wiedziało, niedługo pewnie ten temat stanie się naczelną atrakcją Konohy. Choć dla niektórych na pewno raczej skandalem. – Naruto i Sasuke od jakiegoś czasu są... no... razem.
CZYTASZ
SasuNaru Hiden
FanfictionCzwarta Wielka Wojna Shinobi dobiegła końca i wszystko wraca do normy. Bohaterowie są już dorośli, mają po osiemnaście lat, zaczynają się tworzyć związki. Jednak okazuje się, że nie do końca takie, jakich niektórzy z nich oczekiwali. Bo o ile Naruto...
