Niespodzianka:)
– O, widzę, że wszyscy już są! – zawołał Chouji, który właśnie pojawił się w bramie.
Towarzyszyła mu ciemnoskóra dziewczyna, która po chwili chwyciła go zdecydowanie za rękę. Chouji wydawał się nieco speszony, ale to i tak nic w porównaniu z tym, jak wyglądał Kiba. Był chyba w bardzo złym humorze, bo ciągle się krzywił.
– O, Kiba, a gdzie twoja dziewczyna? – zaśmiał się Naruto. Jemu dokuczał, a teraz przyszedł sam?
Kiba tylko prychnął, zwłaszcza widząc obok Naruto Hinatę. Już wcześniej zaproponował jej, żeby przyszli razem, tak po prostu, jako przyjaciele, ale odmówiła. Do ostatniej chwili czekała na zaproszenie Naruto. I chyba się jednak doczekała. Dodatkowo dziewczyna, którą Kiba zaprosił, powiedziała mu dzisiaj, że nie może przyjść. I wyszło tak, że musiał iść sam.
– No chodźcie! – Ino, która właśnie do nich podbiegła, obrzuciła ich wszystkich zadowolonym spojrzeniem. Każdy był elegancko ubrany i dobrze się prezentował. Była trochę zestresowana, bo Shikamaru był jej najlepszym przyjacielem, więc martwiła się, że coś nie wyjdzie. Jeszcze w ostatniej chwili, gdy sprawdzała wizytówki przy stolikach, okazało się, że ktoś coś pozamieniał i musiała zrobić z tym porządek. – Zraz się... – przerwał jej jakiś świst.
Sakura, widząc lecącego w ich kierunku jastrzębia, machinalnie wyciągnęła rękę, na której usiadł. Dopiero po chwili do niej dotarło, czyj to ptak. Jasnobrązowe upierzenie, ciemne obwódki wokół oczu i kilka dłuższych lotek. To był jastrząb Sasuke! Wszyscy inni chyba też to zauważyli, bo spojrzeli zdziwieni. Ten ptak nigdy, absolutnie nigdy, nie usiadł na ramieniu czy ręce nikomu poza Naruto.
Sakura rozejrzała się. Sasuke już chwilę temu zniknął gdzieś z Kakashim, więc może Hokage zlecił mu nagle coś pilnego i wysłał wiadomość? Ale w takim razie... Zaróżowiła się. Skoro jastrząb, zazwyczaj tak samo zdystansowany jak Sasuke, podleciał do niej tak blisko, mimo że Naruto stał niedaleko, to musiało coś znaczyć.
– To ptaszysko Sasuke – zareagował Kiba, patrząc na Naruto z miną: „I co, nie mówiłem?". Trochę poprawił mu się humor, gdy zobaczył zmarszczone brwi.
Naruto podszedł do Sakury i przyjrzał się jastrzębiowi.
– Nie – stwierdził, gdy go dokładnie obejrzał. Wiedział, że ten Sasuke ma ciemne końcówki lotek, więc to nie on. Prawie identyczny, ale nie on.
– Co ty gadasz! To ptaszysko chyba każdy widział już wiele razy! – Kiba zaczął się śmiać. Naruto dalej próbował wyprzeć się prawdy. Chyba po wczoraj nic do niego nie dotarło.
– Czy to ważne czyj? – zirytowała się Ino. – Chodźcie, bo zaraz się zacznie!
Naruto poszedł za innymi. Nie miał pojęcia, gdzie zniknął Sasuke. Rozejrzał się jeszcze raz i wtedy dostrzegł...
– Gaara! – wykrzyknął i pobiegł w jego stronę.
Kazekage stał razem z Kankouro i kilkoma innymi osobami na werandzie domu.
– Naruto... – Gaara uśmiechnął się na jego widok. Miał na sobie czerwony płaszcz. Bardzo podobny do tego, w którym chodził na co dzień, jednak bardziej ozdobny. – Mówiłem ci, że zobaczymy się szybciej, niż ci się wydaje. Mam nadzieję, że wychylimy dzisiaj więcej niż jedną czarkę sake – uśmiechnął się lekko.
– Masz to jak w banku! – Naruto roześmiał się na głos, poprawiając marynarkę. Niezbyt dobrze czuł się w tym ubraniu. – Gdzie siedzisz? Bo ja tam – wskazał jeden z okrągłych, sześcioosobowych stolików, który wcześniej pokazała mu Sakura.
CZYTASZ
SasuNaru Hiden
FanfictionCzwarta Wielka Wojna Shinobi dobiegła końca i wszystko wraca do normy. Bohaterowie są już dorośli, mają po osiemnaście lat, zaczynają się tworzyć związki. Jednak okazuje się, że nie do końca takie, jakich niektórzy z nich oczekiwali. Bo o ile Naruto...
