Rozdział 31

8.7K 604 334
                                        


Dziękujemy jak zwykle za komentarze, cieszymy się, że opowiadanie wzbudza tyle emocji. Mamy nadzieję, że kolejny rozdział też się Wam spodoba :)

Zapraszamy do czytania :)


Sasuke właśnie wracał z treningu. Po tym, jak posprzątał ten nieszczęsny cukier, postanowił, że nie będzie siedział w mieszkaniu, tylko wyjdzie na pole treningowe. Był zły na Sakurę. Co ona sobie wyobrażała, całując go? Nie był idiotą, doskonale zdawał sobie sprawę, że od zawsze była w nim zakochana, przynajmniej tak twierdziła, że goniła za nim przez te wszystkie lata, ale... Czy kiedykolwiek dał jej nadzieję? Nie zrobił względem jej nic, co sugerowałoby, że byłby zainteresowany jej uwagą. Dlaczego ci wszyscy ludzie byli tak głupi, że nie mogli tego wszystkiego zrozumieć. Od lat, poza Itachim, tylko z Naruto coś go łączyło. To on był tą silną więzią, którą kiedyś chciał tak bardzo zniszczyć. To on był jedyną ważną osobą, którą chciał pokonać, żeby stać się potężniejszym! To wszystko było tak oczywiste!

Już dawno nie był tak wściekły na treningu, więc prawie rozniósł pole treningowe. Jacyś starsi jounini, którzy trenowali ze swoimi dziećmi, w końcu nie wytrzymali i poprosili go, żeby się uspokoił. Wtedy przeniósł się do lasu. Trochę go zniszczył i znając życie, oberwie się też Naruto. W końcu, gdy demolowali elementy krajobrazu, robili to zawsze w duecie. Zawsze wtedy też byli ubrudzenia i tak przyjemnie zmęczenia jak... Sasuke przymknął oczy. Tak, właśnie tak, jak po seksie. To, co działo się między nimi od pewnego czasu było po prostu tym, co powinno być. To było... Sasuke za każdym razem, gdy miał określić to uczucie, używał wielu różnych słów, ale gdy przychodziło do tego najważniejszego, spychał je gdzieś w głąb umysłu. Do tej pory wolał o tym nie myśleć, nie zastanawiać się. Ale dzisiaj... Jaki był głupi! Doskonale wiedział, do czego zmierza Sakura, wiedział, że w końcu posunie się do czegoś głupiego. I nic nie zrobił, żeby temu zapobiec.

– Sasuke – usłyszał czyjś głos tuż za plecami. Był tak zamyślony, że nawet nie zauważył, że od jakiegoś czasu ktoś za nim idzie.

– Kakashi? – odwrócił się, unosząc brwi i patrząc na swojego byłego senseia. Nie miał pojęcia, co on tu robi. Jako Hokage miał przecież masę innych ważnych obowiązków i zwykle można go było spotkać raczej w biurze niż w okolicach pól treningowych.

– Powiedzmy, że spacerowałem. – Kakashi przewrócił oczami. – Dowódca ANBU jeszcze raz prosił mnie, żebym cię przekonał do złożenia papierów. Chyba bardzo chcą cię dla siebie pozyskać – uśmiechnął się pod maską.

– Powiedz im, po raz kolejny, że nie jestem zainteresowany – mruknął Sasuke, nie zwalniając kroku.

– Cóż, na pewno to będzie duża strata. – Kakashi stanął przed Sasuke, zastępując mu drogę. – Naruto też odmówił. Co w takim razie zamierzacie robić? Bo raczej jeden bez drugiego się nie ruszy.

– Naruto? Nie wiedziałam. Przecież ledwo co zdał egzamin. – Sasuke zmarszczył brwi. ANBU to była elitarna jednostka, gdzie nie liczyła się nie tylko siła, ale też intelekt. A Naruto przecież prawie zawalił misję.

– Nie mówił ci? – zdziwił się Kakashi. – To nasze oddziały zawaliły, jego wytyczne co do zadania już na początku zawierały poważny błąd. Sam jestem pełen podziwu, że sobie poradził.

Sasuke przełknął ciężko. Więc Naruto mówił prawdę. A on... On potraktował go jak kretyna, który nic nie potrafi zrobić samodzielnie. Teraz sam czuł się jak kompletny kretyn.

– Hn – mruknął tylko i skinął głową, zaczynając się zastanawiać, co teraz powinien zrobić. Nie miał pojęcia, czy Naruto wciąż jeszcze spał, czy może już zbierał się, żeby wyjść z resztą znajomych, żeby uczcić zdany egzamin.

SasuNaru HidenOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz