Rozdział 77

8.6K 555 923
                                        


I w końcu jest ten dzień, w którym publikujemy ostatni rozdział.

Kiedy zaczynałyśmy to pisać ponad półtora roku temu, nie sądziłam, że wyjdzie nam coś takiego. Tym bardziej, że to był eksperyment, czy w ogóle jesteśmy w stanie to zrobić. I pierwsza próba była nieudana – te kilka fragmentów przypominało telenowelę – ale potem wyszło to - SasuNaru Hiden.

Myślę, że nam udał nam się ten fanfik. Uwielbiam go i uważam, że to jest właśnie to, co chciałabym widzieć po ostatnim odcinku Shippuudena (czyli walka w Dolinie Końca, bo Boruto nie zaliczam do kanonu).

Dziękuję za wszystkie komentarze, za pomysły, które w kilku momentach zmieniły trochę fabułę.

Mam nadzieję, że zostawicie po sobie ślad pod tym ostatni rozdziałem:)

Indra

Ja ze strony powiem, że cieszę się, że udało się nam doprowadzić do końca tę historię. Dziękuję wszystkim osobom, które napisały komentarz i które przeczytały tę historię. Fajnie to wszystko wyszło, prawda? :)

Verry


***

Naruto stał na środku pokoju i rozglądał się dookoła. Jakby nie patrzeć, mieszkał tu dość długo. Uśmiechnął się lekko, zerkając na swój tapczan. Przypomniał sobie okoliczności w jakich go kupił. Wtedy, w sklepie, był tak zażenowany, że wziął pierwsze lepsze łóżko. Pamiętał, jak tak strasznie chciał ukryć przed innymi, że potrzebuje łóżka dla dwóch osób. Wtedy związek jego i Sasuke był jeszcze tajemnica. Choć, szczerze mówiąc, nadał był trochę skrepowany, gdy kupował coś dla nich obu...

– Gotowy? – Sasuke podszedł i chwycił jedną z toreb.

Naruto pokiwał głową, uśmiechając się trochę żalem, trochę z sentymentem. Lubił tę swoją kawalerkę. A teraz była już naprawdę pusta, nawet jego tajna skrytka, bo wszystkie rzeczy były już przeniesione do mieszkania Sasuke lub spakowane.

– Dać ci chusteczkę? – zapytał Sasuke.

Naruto odruchowo pokręcił głową, zbyt zamyślony, żeby zdać sobie sprawę z tego, że Sasuke z niego kpił.

– Przestań już i chodź. I tak mieszkasz u mnie praktycznie od trzech miesięcy. Powinieneś już się przyzwyczaić.

– Spędziłem dużo czasu w tej kawalerce, draniu! Mieszkałem tutaj ponad trzy lata! – zbulwersował się Naruto.

– Szmat czasu, rzeczywiście – zironizował Sasuke. – To może jednak chcesz tę chusteczkę?

Odsunął się, gdy Naruto rzucił w niego torbą.

– Jak ja z tobą wytrzymuję, co? Jednak znalazłem na ciebie idealne określenie, nie ma co! – oburzył się i podniósł torbę. W końcu zebrali się do wyjścia. – Drań z ciebie i tyle. Zero ciepłych uczuć, jakiegoś sentymentu, zimny drań po prostu...

Sasuke uśmiechnął się lekko, słysząc jego narzekanie. Dzisiaj miał wyjątkowo dobry humor. Naruto nie był łatwym współlokatorem, ale dogadywali się. Był zadowolony, że teraz już oficjalnie zamieszka u niego i... No po prostu.

– Ja dla ciebie też znalazłem idealne określenie – odbił piłeczkę – młotku.

– Coś ty powiedział?! – wrzasnął Naruto, schodząc po schodach, a po chwili otworzył drzwi do kamienicy z taką siłą, że o mało nimi kogoś nie uderzył.

Usłyszał pisk i zaalarmowany spojrzał na...

– Nic ci nie jest, Hinata?! – Wystraszył się i upuścił torbę, żeby do niej podbiec.

SasuNaru HidenOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz