Rozdział 54

8.1K 560 691
                                        

Nie wiem, kiedy dodam następny rozdział, więc dzisiaj wrzucam ten. Jestem ciekawa Waszych reakcji:)

Miłej zabawy przy czytaniu:)


– Ała, draniu, puszczaj mnie! – burknął Naruto, kiedy Sasuke ściskał go za łokieć. – Co cię ugryzło? O czym chcesz pogadać?

Sasuke nie odpowiedział, dopóki nie znaleźli się poza terenem przyjęcia, w zaułku ogrodu. Dom Shikamaru i Temari był naprawdę duży i przypominał Sasuke rezydencję jego rodziny. Oni też mieli taki wielki ogród, w którym uwielbiam bawić się razem z Itachim.

– No co jest? – zniecierpliwił się Naruto i nagle uśmiechnął, gdy zrozumiał, co Sasuke mogło chodzić po głowie. – Specjalnie mnie tu zaciągnąłeś! – rzucił z triumfującym uśmiechem i przybliżył się do niego.

Wciąż był nieco zarumieniony od alkoholu, jego oczy błyszczały i jeszcze był ubrany w ten elegancki garnitur, ale Sasuke nie dlatego go tutaj zabrał.

Już od dłuższego czasu zastanawiał się, czy mówić Naruto o rozmowie z Kakashim, ale w końcu uznał, że powinien – i to jak najszybciej – z dwóch powodów. Po pierwsze, jutro mogą nie mieć czasu na rozmowę, a lepiej, żeby przedyskutowali to, kiedy ten nie był jeszcze zbyt pijany, a po drugie... Po drugie ta rozmowa była świetnym pretekstem, żeby odciągnąć Naruto od stołu i Gaary, gdyby ten znowu do nich podszedł i zagadał gona kolejną godzinę. Sasuke nienawidził takich imprez i znosił to tylko dzięki Naruto. A Naruto najwyraźniej postanowił sobie zrobić dzień wkurzania go i robił wszystko, żeby go zirytować.

– Rozmawiałem z Kakashim – powiedział w końcu, odsuwając się jednak, kiedy Naruto nachylił się, żeby go pocałować. – Wykryli nieścisłości w raportach. Kakashi ma wątpliwości, że te zwoje nie zawierały nic ważnego.

Naruto zmarszczył brwi, słysząc to. Nie był przygotowany na to, że będą rozmawiali na temat zwojów. Nie spodziewał się, że ktokolwiek wykryje fałszerstwo Sasuke. A to oznaczało nic innego, tylko to, że mogą mieć przez tą sytuację naprawdę spore kłopoty.

– Musimy je zniszczyć – stwierdził. – Mówiłem ci, najbezpieczniej będzie, jak je zniszczymy!

– Nie ma mowy – warknął Sasuke. – Nie wiesz, jaka to potężna broń? I tylko my dwaj możemy jej użyć, wyłącznie współpracując. No chyba że znajdzie się drugi Madara, który przejmie Rinnegana i moc Bijuu.

Naruto przez chwilę milczał, ale cały czas marszczył brwi, więc zniecierpliwiony Sasuke chwycił go za przegub ręki i pociągnął w stronę jakichś drzwiczek. Musieli o tym pogadać teraz.

Sakura, która chwilę wcześniej poszła za nimi, sądząc, że coś się stało, przystanęła pod drzewem. Słyszała, że Sasuke i Naruto najwyraźniej o coś się pokłócili. I to nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie fakt, że nie wrzeszczeli na siebie jak zwykle, tylko próbowali się hamować. Nie wiedziała, o co do końca chodzi, ale Naruto chciał zniszczyć jakieś zwoje. Mówił coś o jakiejś niebezpiecznej technice. I to naprawdę ją zaniepokoiło.

Podeszła do miejsca, gdzie zniknęli. To były tyły domu Shikamaru i Temari. Za trzema schodkami w dół mieściły się drzwi. Niezbyt solidne, takie typowo piwniczne, choć z dużym skoblem. Miedzy deskami prześwitywało światło.

Sakura miała zamiar zapukać, zapytać czy coś się stało, ale zza drzwi usłyszała krzyki.

– No właśnie draniu! – wrzasnął wyraźnie zdenerwowany Naruto.

Przyłożyła oko do szpary między deskami i zobaczyła, jak chodzi od ściany do ściany.

– A co, jak ktoś taki się pojawi? Jeżeli ta technika trafi w ręce wroga? Nawet nie chce o tym myśleć!

SasuNaru HidenOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz