Dziękujemy za komentarze i zapraszamy na rozdział 28 :)
Sasuke na szczęście złapał ręcznik w ostatniej chwili, ale zdążył przysłonić sobie tylko krocze. Sakura zobaczyła jego wyrzeźbione uda, wystające kości miednicy i podbrzusze. Pierwszy raz widziała jego prawie nagie ciało i to jeszcze z tak bliska. Jeszcze nigdy nie czuła się w taki sposób, dosłownie zaschło jej w ustach i poczuła, że serce zaraz wyskoczy jej z klatki piersiowej.
– Sasuke, ja... – Nie miała pojęcia, co powiedzieć, ale wyczuwała w tej sytuacji swoją szansę. Być może nie zaczną jak normalna para, być może będzie musiała zrobić coś szalonego, żeby zwrócił na nią uwagę, tym bardziej, że sam wydawał się chyba trochę zażenowany. Może on też pierwszy raz był w takiej sytuacji? Oczywiście! On też na pewno pierwszy raz był w takiej sytuacji, bo w końcu każdą wolną chwilę spędzał w towarzystwie Naruto. Nie miał czasu spotykać się z dziewczynami, żeby... Sakura zbliżyła się do niego.
– Powinnaś już iść – usłyszała.
Sasuke zawiązał sobie pośpiesznie i tym razem dokładnie ręcznik wokół pasa.
– Następnym razem zadzwoń, a nie wchodź do czyjegoś mieszkania – warknął, zły na Sakurę i na siebie. Nie pierwszy raz dziękował swojemu refleksowi. Wcześniej ratował mu życie, a teraz... Sam nie wiedział, co uratował, ale jedno było pewne – nie chciał stać nagi przed Sakurą.
– Przepraszam, ja dzwoniłam, ale pewnie nie słyszałeś – rzuciła pośpiesznie Sakura, nie ruszając się ze swojego miejsca.
Przyszła tu, bo po drodze spotkała Kurenai, która twierdziła, że widziała Sasuke i Naruto, kierujących się w stronę dzielnicy Uchiha. Widocznie jednak darowali sobie trening. Zastanawiała się, czy tam iść, ale w końcu uznała, że musi zaryzykować.
Pukała do drzwi mieszkania Sasuke chyba ze trzy razy i w końcu miała odpuścić, ale dla pewności złapała jeszcze za klamkę. Drzwi uchyliły się. Zerknęła do środka, od razu zauważając leżącą na podłodze przedpokoju kamizelkę i bluzę. To ją odrobinę zaniepokoiło, bo Sasuke zawsze, nawet gdy chodzili na misje, był bardzo porządny, swoje rzeczy od razu składał w kostkę. A te tutaj wyglądały, jakby były rzucone w pośpiechu. Weszła, wołając go, ale nikt nie odpowiadał. Dopiero po chwili usłyszała szum lejącej się wody. Miała zamiar wyjść, ale wtedy usłyszała coś jeszcze, coś niepokojącego, jakby stłumiony krzyk.
– Ja wiem, że nie powinnam. Przepraszam.
Sasuke przeszedł na korytarz, dając znak Sakurze, żeby szła za nim. Dopiero teraz zauważył swoją bluzę i kamizelkę na podłodze. Dobrze, że przynajmniej tylko jego ciuchy leżały porozrzucane. I to tylko te, które zdążył zdjąć z niego Naruto, zanim zaciągnął go pod prysznic. Gdyby tak Sakura natknęła się na ich bokserki w przedpokoju... Raczej nietrudno byłoby się zorientować, do kogo należą pomarańczowe gacie. Przeklął siebie w myślach. Nie uważali, no znowu nie uważali. A to zdarzało się im coraz częściej. Nawet nie wrzucił do prania spodni, które już rzucone wczoraj byle jak, wisiały przewieszone przez oparcie kanapy w salonie. Gdzieś tam była jeszcze reszta jego wczorajszych ciuchów, które Naruto szybko z niego zdzierał. Dobrze, że przynajmniej dzisiaj rozbierali się w łazience.
– Sasuke-kun? – usłyszał zaniepokojony głos.
– Co? – zapytał zniecierpliwiony. Chciał się już jej pozbyć.
Sakura zatrzymała się, nie będąc pewna, czy powinna o tym mówić. Sasuke miał na karku i łopatkach wyraźnie czerwone smugi. To pewnie stąd ten krzyk spod prysznica. Musiało go naprawdę boleć, skoro tak się zachował, bo on zwykle nic po sobie nie pokazywał, nawet w momentach, gdy bardzo cierpiał. Tak było na misjach. No, czasami syknął, ale to wszystko. Tyle że wtedy zawsze towarzyszył mu ktoś z drużyny siódmej, więc być może wówczas się hamował, a we własnym mieszkaniu mógł się zwyczajnie nie kontrolować.
CZYTASZ
SasuNaru Hiden
FanfictionCzwarta Wielka Wojna Shinobi dobiegła końca i wszystko wraca do normy. Bohaterowie są już dorośli, mają po osiemnaście lat, zaczynają się tworzyć związki. Jednak okazuje się, że nie do końca takie, jakich niektórzy z nich oczekiwali. Bo o ile Naruto...
