Rozdział 19

9.4K 613 365
                                        


Dziękujemy za komentarze i zapraszamy na rozdział 19. Jak się Wam podoba, zostawcie po sobie ślad i polecajcie nas znajomym :)


Wszyscy spojrzeli na Kibę ze zdziwieniem, niektórzy wręcz wydawali się zszokowani. Nawet Sasuke aż uniósł brwi.

– Uderzyłeś się w głowę, czy uznałeś, że w sumie jest ci niepotrzebna i Naruto może ci ją urwać? – uśmiechnął się kpiąco. Ten chłopak nie przestawał go zadziwiać swoją głupotą.

– Kiba, zwariowałeś? – Ino uderzyła go w ramię. – Przecież on cię...

– Wyzywam go na pojedynek! – Kiba odepchnął jej rękę i pochylił się jeszcze bardziej, zaciskając dłonie na blacie. – Co, Naruto, tchórzysz?

– Żebyś tylko ty nie stchórzył – mruknął Shikamaru, który siedział przy skraju stołu i przyglądał się całej awanturze ze znudzeniem. – Kiba, naprawdę...

– Ja niby tchórzę? Nigdy w życiu! – Naruto poderwał się z krzesła i wyciągnął palec w stronę Kiby. – Odszczekaj to, bo pożałujesz!

– Zaraz ty będziesz szczekał, Naruto. Zobaczysz, na co mnie stać!

Wrzeszczeli na siebie tak głośno, że w końcu zirytowana bibliotekarka wyrzuciła ich z budynku. Co więcej, powiedziała, że do końca dzisiejszego dnia nie mają wstępu do środka i żeby lepiej znaleźli sobie jakieś inne zajęcie, bo ona musi od nich odpocząć.

Kiba i Naruto w bojowych nastrojach ruszyli na plac treningowy, nadal głośno się kłócąc, a reszta znajomych pobiegła za nimi.

– Sasuke-kun – szepnęła Sakura, zbliżając się do niego. – Wiesz, o co im poszło?

– Nie mam pojęcia. – Sasuke zmarszczył brwi, obserwując plecy biegnącego Naruto. Kiba ścigał się z nim, nie chcąc pokazać, że jest wolniejszy.

– Naruto chyba nic nie zrobi Kibie...

– Powinien – rzucił i przyspieszył, żeby nie stracić ich z oczu. Co też oni najlepszego wymyślili? – zastanawiał się z irytacją.

Nie wiadomo, jakim sposobem wiadomość o tym pojedynku rozeszła się w tempie błyskawicy. Nie wiadomo też, jakim cudem zainteresowani, a raczej zainteresowane, przybyli na pole treningowe przed nimi.

– Biją się o ciebie! – usłyszał Sasuke, gdy jakaś jasnowłosa dziewczyna aż pisnęła, zaciskając ręce z podekscytowania. Koleżanka, do której to mówiła, brunetka o zielonych oczach, stała tylko i obserwował całą sytuację jakby niedowierzając, że to się dzieje naprawdę. – Patrz, Naruto ma twój rzemyk – blondynka teraz wręcz wrzasnęła i wskazała na niego rękę. Sasuke zmarszczył brwi. Co się tam do cholery wczoraj wydarzyło? I skąd te tłumy ludzi?

– Sakura... – Odwrócił się w jej stronę – Nie miałaś iść wczoraj z Naruto do Ichiraku? – zapytał, bardzo już zirytowany.

– Tak, ale... Sasuke-kun, myślę, że on wolał pobyć z Hinatą... – Sakura uśmiechnęła się promiennie. Miała nadzieję, że on w końcu zrozumie.

– Z Hinatą, tak? – Sasuke wyglądał na coraz bardziej wkurzonego. – A to całe towarzystwo tutaj?

– To niesamowite, Naruto na pewno wygra, a wtedy będzie twoim chłopakiem – wrzasnęła jakaś ruda dziewczyna, patrząc na tę brunetkę o zielonych oczach. Teraz to już wszyscy na nią spojrzeli. Hinata wyglądała, jakby miała zemdleć, Sakura wydawała się być skonsternowana, a Sasuke... Ja ci dam „chłopaka" – zaklął w myślach. Chciał już podejść i zakończyć tę parodię pojedynku, którą zapewne będzie, bo Kiba nie miał podskoku do Naruto, a ten z kolei nigdy nie skrzywdziłby przyjaciela, ale w tym właśnie momencie ci dwaj na siebie skoczyli.

SasuNaru HidenOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz