Dziękujemy za komentarze i zapraszamy na kolejny rozdział :)
Po południu do sali, w której leżał Naruto, przyszła Sakura. Wyglądała już dużo lepiej, zniknęły cienie pod oczami, który nabawiła się, nie śpiąc od prawie doby, bo przysypiania na krześle nie można było raczej uznać za wypoczynek. Dodatkowo przyniosła jedzenie dla dwóch osób, bo tak właśnie myślała, że zastanie tu Sasuke. Słyszała już o tym, jak omal nie zdemolowali całego pomieszczenia, skończyło się jedynie na łóżku. Nie wiedziała dokładnie, co oni tu wyprawiali, ale wolała tego nie komentować.
– Sakura-chan, dzięki! – Naruto uśmiechnął się szeroko, czując aromatyczny zapach dochodzący z pojemników. – Ej zaraz, czy to jest... – aż podskoczył, zabierając jeden z nich – ramen?! – krzyknął. Aż mu się oczy zaświeciły. Tak strasznie dawno nie jadł ramenu! To były już prawie cztery dni! – Nie wiedziałem, że w ogóle go tutaj mają – powiedział, łapiąc za pałeczki.
– Gaara kazał przygotować specjalnie dla ciebie – powiedziała Sakura, uśmiechając się lekko i podając Sasuke drugi pojemnik. Naruto powiedział jej kiedyś, co on lubi najbardziej, więc postarała się, żeby obaj byli zadowoleni.
– Dzięki – mruknął Sasuke, widząc potrawę z ryżem i swoimi ulubionymi pomidorami.
Naruto rzucił się na jedzenie, jakby był głodzony od przynajmniej tygodnia. Na szczęście Sakura przyniosła mu bardzo dużą porcję, taką przynajmniej dla trzech osób. Ramen był świetny. Nie tak genialny jak w Ichiraku, ale świetny i Naruto, odkładając w końcu pojemnik na szafkę, był naprawdę zadowolony i najedzony.
– To, Sakura-chan, kiedy będę mógł stąd wyjść? – zapytał. – Przecież jesteśmy na misji i...
Sakura już zamierzała się odezwać i wyjasnić, że on już nie jest na żadnej misji, ale ugryzła się w język. Sama przecież uznała, że będzie lepiej póki co nic na ten temat nie mówić.
– Nie wiadomo. Biorąc pod uwagę, że... – Spojrzała niepewnie to na jednego, to na drugiego, jakby nie będąc pewna, czy może mówić przy Sasuke, w końcu obowiązywał ją tajemnica lekarska, ale Naruto tylko ją ponaglił niecierpliwie. – No że wynikły te komplikacje, jeszcze trochę tu poleżysz – powiedziała, wyciągając z torby jakieś papiery.
– Jakie... komplikacje? – Naruto zamarł. Wyrwał jej z rąk arkusz i przebiegł po nim wzrokiem. „Pacjent skarży się skurcze i drętwienie, ciągnące się od rany kłutej łydki do przyrodzenia". W jednej chwili zrobił się czerwony jak burak i wściekły podarł kartkę na strzępy. – Skąd to masz?!
– Naruto, ja i Kazekage dostajemy pełne raporty o stanie twojego zdrowiu. Ale nie martw się, z tego, co mówił medyk, który cię badał, to minie. Nic ci nie grozi, w przyszłości będziesz mógł mieć dzieci i... no wiesz... – Zarumieniła się lekko, bo mówienie przy Sasuke o seksie nawet w domyśle, powodowało u niej dziwne uderzenia gorąca.
– Przestań! Nic już nie mów! – krzyknął spanikowany Naruto. Niech to szlag! Nie dość, że Sakura, to jeszcze Gaara wiedział o jego tak prywatnych i intymnych sprawach?! A czyja to była wina? Podniósł głowę, mając mord w oczach. – Sasuke, zabiję cię!
– Naruto, uspokój się! – warknęła Sakura i w tym momencie brzmiała jak Tsunade. – Przestań zachowywać się jak dziecko! Takie rzeczy się zdarzają. I tak w ogóle, co ma z tym wspólnego Sasuke?!
– Gdybym nie poszedł po medyka, ten młotek do niczego by się nie przyznał.
– I bardzo dobrze! – krzyknął Naruto. – I tak samo się zagoi, a przynajmniej nikt by o tym nie wiedział i nie... – Zaciął się i zaczerwienił się jeszcze bardziej. – Zabiję cię, draniu – zagroził mu znowu, ale tym razem słabszym głosem.
CZYTASZ
SasuNaru Hiden
FanfictionCzwarta Wielka Wojna Shinobi dobiegła końca i wszystko wraca do normy. Bohaterowie są już dorośli, mają po osiemnaście lat, zaczynają się tworzyć związki. Jednak okazuje się, że nie do końca takie, jakich niektórzy z nich oczekiwali. Bo o ile Naruto...
