*34*

3.2K 202 2
                                        

Po przekroczeniu progu zatrzasnęłam drzwi za sobą, zapominając o tym, że Dom szedł za mną. Od razu usłyszałam szereg przekleństw skierowanych pod moim adresem. Miał pewnie bliskie spotkanie z drzwiami. Otworzył dzielącą nas powierzchnię i spojrzał na mnie gniewnym wzrokiem trzymając się za nos.

-To za co?!

-Przepraszam-wysyczałam 

-O co ci chodzi?. Odkąd gadałaś z Lukiem jesteś wściekła jak człowiek, którego wkurwia taka mała mucha w lato przez jakieś dziesięć minut.

Popatrzyłam na niego gniewnym spojrzeniem i ruszyłam schodami do swojego pokoju. Słyszałam, że idzie za mną, ale miałam to gdzieś. Jak mój własny brat nie mógł mi powiedzieć o tym, że ma dziewczynę. Wiem, że przez cały czas nie chciałam wracać do przeszłości, no ale bez jaj. O takich sprawach mi mógł powiedzieć. Jeszcze o to, że byłam z Chrisem to dojebał po całej lini. 

Gdy leżałam na łóżku, do mojego pokoju wparował brunet, nawet nie raczył się na to, żeby zapukać. Gentelmen jakich mało. 

-Nie umiesz pukać?

-Serio?-posłał mi drwiące spojrzenie

-A gdybym była bez ubrań?

-Nie chcesz wiedzieć co by się stało.-powiedział puszczając mi oczko.

-Wal się-odpowiedziałam, ale brunet już nie zdążył, bo mój telefon zadzwonił. Spojrzałam na wyświetlacz, żeby wiedzieć, kto chce mieć wpierdol.

Okazało się, że dzwoniła Val. Kompletnie zapomniałam o tym, że mam treningi gimnastyczne. Od razu cała złość ze mnie zeszła, kiedy tylko odebrałam.

-Halo?

-Amber. Nie wiem co się z tobą dzieje od miesiąca nie chodzisz na treningi, a za miesiąc zawody. Nie wiem co sobie wyobrażasz? Że wezmę cię od tak? O nie kochana, to nie...-nie skończyła, bo chyba usłyszała mój płacz. 

Tak,zaczęłam płakać, bo jak wspomniała, że dlaczego nie chodziłam, to wszystko mi się przypomniało. Porwanie, prawie gwałt... Nie byłam w stanie nic powiedzieć. Dom, który stał przez cały czas koło mnie wziął mój telefon i zaczął konwersację z moją trenerką. 

-Dzień dobry, tutaj znajomy Amber. Przepraszam, że to nie ona mówi, ale teraz nie bardzo da radę... Tak...Nie, ostatnio przechodziła mały kryzys... Przykro mi, ale to nie rozmowa na telefon...Oczywiście...Ja?...No dobrze. Do widzenia. 

Byłam taka wdzięczna Dominikowi, za to, że to on z nią gadał. Ja na pewno nie dałabym rady. Nie w takim stanie. Z racji tego, że siedziałam na łóżku, Dominik podszedł do mnie, kucnął przede mną i oddał mi telefon. Wzięłam go do ręki i rzuciłam wściekła na poduszki. Byłam zła na siebie, że Dominik widzi mnie w takim stanie, oraz, że sama nie dałam rady się temu przeciwstawić. Brunet wziął mnie za ręce. Zdziwiłam się na ten czyn. Później popatrzył wprost w moje oczy. One były takie niebieskie...takie piękne... Nie. Stop! Szybko wzięłam ręce i odwróciłam wzrok. Dominik złapał mnie delikatnie za brodę i zmusił, żebym na niego spojrzała. Zrobiłam to bardzo niechętnie. Zobaczyłam w jego oczach... smutek?

-Dlaczego za wszelką cenę chcesz się ode mnie oddalić? 

-Ja...Obiecałam sobie, że nie zbliżę się, ani do ciebie, ani do żadnego chłopaka. Ja nie umiem kochać...Już nie i jestem nareszcie szczęśliwa. 

Po moich słowach Dom spuścił wzrok na podłogę, wyprostował się i ruszył w kierunku drzwi bez słowa. 

-To nie zmienia faktu, że w tym momencie mogę  nagiąć moje zasady i masz w tym momencie do mnie  podejść i mnie mocno przytulić. 

Odwrócił się z lekkim uśmiechem na ustach i zrobił to co mu kazałam. 

Gdy już siedziałam w jego ramionach poczułam się bezpieczna...Nareszcie, od dłuższego czasu. 

-Czasami jesteś nieznośna wiesz?

-Wiem, ale za to mnie tak lubisz.

-Taa...- powiedział, a ja czułam, że się uśmiecha.- A co się dziś stało? Dlaczego byłaś taka zła?

-Bo mój kochany braciszek powiedział mi, że od roku jest z moją najlepszą przyjaciółką...

-To ty masz przyjaciół?-zapytał z irytacją w głosie, za co dostał kuksańca w bok. 

-Nooo.... I jeszcze mi powiedział, że chodziłam z Chrisem...

Na dźwięk tego imienia strasznie się spiął. Nie chciałam go o to pytać, bo już dość mam na dziś problemów. 

-A co chciała Val?

-Powiedziała, żebyście się jutro spotkały, ale powiedziała, że  mam iść z tobą. Dziwne nie?

-Trochę...

Przez jakieś pięć minut się do siebie nie odzywaliśmy. 

-Boję się Dominik...-popatrzył na mnie zmartwionym wzrokiem.

-Dlaczego?

-Że on tu wróci i będzie chciał skrzywdzić mnie lub kogoś z was.

Oderwał się ode mnie i popatrzył mi głęboko w oczy.

-Nigdy na to nie pozwolę.- mówiąc to przyłożył swoje czoło do mojego. Momentalnie zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w jego głos. Był taki uspokajający. 

-Dziękuję. Za to, że jesteś.- Otworzył oczy i rzucił się na mnie, tak, że leżałam plecami na materacu, a Dom siedział na mnie okrakiem. Powoli zbliżał swoją twarz do mojej. Kiedy była już tak blisko, że wiedziałam co się zaraz stanie, wyszeptał do mojego ucha.

-Zawszę będę przy tobie. Pamiętaj... A teraz śpij, jest już późno, a umówiłem się z Val na 13.30.

-Dobrze.

Dominik zszedł ze mnie i ruszył w kierunku drzwi. Gdy złapał za klamkę, krzyknęłam.

-Dobranoc Dominik.

-Dobranoc Amber.

Other than forever Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz