*36*

3.4K 196 7
                                        

Oniemiałam na to co zobaczyłam. Za starymi zardzewiałymi drzwiami znajdowała się duża sala, na której tańczyło wiele osób. Nie był to zwykły klub taki jak zawsze, tylko miał coś w sobie tajemniczego.

-To jedyne miejsce, gdzie naprawdę mogę się odprężyć i czuję się jak w domu.

-Mam się bać?-zapytałam idąc za brunetem, który miał chyba zamiar podejść do grupki osób, która stała z boku i prawdopodobnie obmyślała jakiś układ taneczny. Po czym to poznałam? Może po tym, że zaczęli dziwne wymachiwać rękami i nogami. 

-Siema ludzie- przywitał się Dominik, a ja nie wiedziałam co mam zrobić, więc tylko stałam za nim i się uśmiechałam.

-No proszę. Kogo moje oczy widzą.-powiedziała dość ładna brunetka. Była wyższa ode mnie i miała piękny uśmiech.-Księżniczka nareszcie sobie o nas przypomniała.

-Katnise.-powiedział jakiś chłopak posyłając jej groźne spojrzenie.

-Przepraszam, że mnie tyle nie było, ale mówiłem wam dlaczego.

-Amber?-zapytała jakaś szatynka o mocno kręconych włosach. Byłą ubrana cała na biało. 

-A...a my się znamy?-zapytałam niepewnie. Coś mi w głowie świtało, ale nie mogłam sobie jej dokładnie przypomnieć.

-To ja Marisa-powiedziała stając koło Dominika.-Nie pamiętasz mnie? Razem...

-Dość Marisa.-Powiedział Dominik, a ja nie wiedziałam o co mu chodzi. Dlaczego nie pozwolił jej skończyć?-Chodź na chwilę.

Odeszli od nas na bezpieczną odległość. Nie chciałam podsłuchiwać, ale widziałam, że Dominik mówi bardzo niespokojnie, a Marisa patrzy w ziemię, tak jakby się go bała? Po chwili przyszli do nas i jak gdyby nic się przed chwilą nie stało, każdy zaczął przekonywać Dominika, żeby zaczął tańczyć z nimi.

-To ty umiesz tańczyć?-zapytałam ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy i oczach.

Nie zdążył odpowiedzieć, bo ktoś puścił muzykę i Dominik od razu pobiegł do grupki ludzi. Nigdy nie mówił, że tańczy, chyba... Może coś wspominał, a ja go nie słuchałam?

Każdy zaczął wykrzykiwać imię bruneta, a ten jak na zawołanie wbiegł do środka, a ja nie wiedziałam co mam zrobić. Nie miałam bladego pojęcia, że on potrafi coś takiego. w osłupieniu wpatrywałam się w niego i w to co robił z innymi. Gdy piosenka się skończyła podszedł do mnie z lekkim uśmiechem i niepewnie spojrzał na mnie. Ja jak jakaś ostatnia idiotka patrzyłam na niego z otwartą buzią, zamiast coś powiedzieć.

-Ja... to znaczy ty...nie wiem co mam powiedzieć.-Wykrztusiłam w końcu.

-Nie musisz nic mówić-zaczął się śmiać.

-Ty umiesz tańczyć!-powiedziałam troszkę za głośno i niektóre osoby w sali zaczęły się na nas patrzyć z zaciekawieniem. 

-No... może...-zaczął drapać się po karku.

-Nie może, tylko jesteś świetny i nie wiedziałam, że będziesz dalej w takiej formie.-skomentował jakiś chłopak, który podszedł do bruneta i poklepał go po plecach.

-Bez ciebie nie szło by mi tak dobrze. Będziemy się już zbierać.

Dominik pożegnał się ze wszystkimi i wyszliśmy z pomieszczenia. Byłam dalej w wielkim szoku. Nie zauważyłam nawet, że na polu robiło się już ciemno. 

-Am? Wszystko w porządku?

-Tak, ale muszę dojść do siebie po tym co zobaczyłam. 

-Przecież to nie koniec świata.- zaczął się śmiać.

Ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku, ale nie chciałam pytać, gdzie idziemy. Po drodze cały czas śmieliśmy z mojej miny i w sumie ze wszystkiego. Po chwili doszliśmy nad niewielkie jeziorko. Nad nim znajdowało się coś w rodzaju pomostu, na który weszliśmy. Podeszłam do barierki i oglądałam zachód słońca. Było przepięknie. Pomarańczowe promienie słońca odbijały się od powierzchni wody. 

-Zawsze przychodzę tutaj, po spotkaniu w klubie. Mogę w spokoju pomyśleć i się odprężyć. 

-To miłe, że zabrałeś mnie tutaj. Tak samo do klubu. Nie wiedziałam tego o tobie.

-Jeszcze dużo  o mnie nie wiesz.-popatrzyłam na niego zdziwioną miną.

-To opowiedz mi coś jeszcze o sobie.

-A co chciałabyś wiedzieć?-powiedział, patrząc na mnie, w momencie kiedy siadałam na barierce pomostu.

-Wszystko.- zaśmiał się na moje słowa, ale po chwili zaczął opowiadać.

-Gdy miałem dziesięć lat, moja mama zmarła na raka. Siedziałem z nią w domu sam i patrzyłem jak umiera. Byłem wściekły na siebie, bo byłem bezradny. Nie mogłem nic zrobić, a ona tam umierała. Jakieś półgodziny po tym jak mama zmarła, przyjechał mój ojciec. Oczywiście nie sam, tylko z jakąś panienką. Byłem na niego wkurwiony, że mama tam umarła, a on zabawiał się jakimiś panienkami. Wybiegłem z domu, ale nie wiedziałem gdzie mogę iść. Później przypomniałem sobie, że Luke mówił, żebym przyszedł do niego, gdyby się coś działo. Więc tak zrobiłem. Twój brat był jedyną osobą, do której mogłem się zwrócić z każdą sprawą. Traktowałem go jak brata.

-Czyli mam rozumieć, że znaliście się wcześniej?

-Tak. Ciebie też doskonale znałem.-Popatrzył na zachodzące słońce i po chwili dodał.- Masz czasami przebłyski pamięci z przed wypadku?

-Zdarzają się od czasu do czasu.

-Pamiętasz to?

Pytając o to podszedł do  mnie i podciągnął mi lekko koszulkę. Na końcu biodra miałam lekką bliznę. Nie bardzo mogłam sobie przypomnieć skąd ją mam. Po chwili wspomnienia wróciły. Przypomniałam sobie, jak byłam mała i strasznie podobał mi się Dominik.

-Jak miałam osiem lat zrzuciłeś mnie z domu na drzewie. Wpadłam prosto w róże mamy. 

Na to wspomnienie wybuchłam śmiechem.

-Ale na następny dzień wylałaś na mnie cały truskawkowy koktajl. 

Tak pamiętam to. Może skoro pamiętam takie rzeczy, to Dominik pomoże przypomnieć mi sobie kogoś z moich wspomnień i snów, z tym tatuażem pod sercem.

-Dominik?-zapytałam niepewnie. Jego oczy powędrowały do moich.

-Tak?

-Wiesz, kto z moich znajomych może mieć tatuaż pod sercem z napisem "I że cię nie opuszczę A."- Nie wiem dlaczego, ale jak skończyłam swoją wypowiedź cały się spiął. 

-Nie mam pojęcia- widziałam, że kłamie, ale skoro nie chciał mówić, to sama jakoś do tego dojdę-  wracajmy już- powiedział nawet na mnie nie patrząc. 

Other than forever Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz