Weszłam do domu cała szczęśliwa. Pomyśleć, że taki mały gest może sprawić tyle radości. Faktycznie, nie znam go dobrze, ale przy nim czuję się szczęśliwa. Gdy tylko przekroczyłam próg domu myślałam, że padnę na zawał. W salonie na przeciwko głównego wejścia do domu siedział Luke i się na mnie patrzył ze złością. Podszedł szybkim krokiem do mnie i wtedy dopiero zobaczyłam, że jest naprawdę zły.
-Możesz mi powiedzieć gdzie byłaś tyle czasu?!
-Uspokój się.
-Nie uspokoję się dopóki mi nie powiesz gdzie cię wcięło na tyle godzin, bo jakoś wątpię, że tyle czasu byłaś biegać.
-Biegałam, ale spotkałam się z Loganem i...
-Z kim?
-Z Loganem. Poznałam go jakiś tydzień temu i zaproponował mi kawę. Zgodziłam się, ale nie wiedziałam, że to zajęło aż tyle czasu... przepraszam.
-Am... zrozum, że się o ciebie martwię-przytulił mnie do siebie- Nie wzięłaś nawet telefonu, więc nie miałem jak zadzwonić.
-Naprawdę przepraszam.
-Dobra, ważne, że nic ci się nie stało. Idź już spać, bo jest późno.
Zrobiłam tak jak powiedział. Faktycznie zostawiłam swój telefon na szafce nocnej w pokoju. Gdy wzięłam go do ręki zobaczyłam, że jest 23.46. Gdy go odblokowałam, przyszło mi jakieś sto nieodebranych połączeń od Luka... i Dominika... Dziwne. Wyszłam na balkon i postanowiłam zadzwonić do Dominika, bo widziałam, że się jeszcze u niego świeci. Jeden sygnał, drugi...
-Halo?
-Dom? Nie przeszkadzam?
-Jezu Am. Myślałem, że coś ci się stało.
-Nie kłam. Widziałam, że patrzysz przez okno jak stałam przed domem.-wyszedł właśnie na balkon. Był ubrany tylko w spodnie dresowe.
-Kto to był?
-Logan... Poznałam go jak pojechaliśmy do sklepu po farbę.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że jesteście razem?
-Co?! Przecież my nie jesteśmy razem..
-Amber widziałem dziś jak cię pocałował, a to nie był przyjacielski pocałunek.
-Czekaj co... czy ty jesteś zazdrosny?
-Nie Amber-był coś za spokojny jak mówił do mnie i cały czas się na mnie patrzył.-Próbowałem cię chronić.
-Przed czym niby?
-Nie wiesz w jakim świecie żyjesz. Nie znasz go dobrze. Całujesz się z nim po pierwszym spotkaniu.
-A co cię to interesuje co ja robię?!
-Interesuje do kurwy!-chyba go lekko wkurzyłam- Grozi ci duże niebezpieczeństwo, jeden koleś chce cię zabić! Ale nie ty wolisz się umawiać na randki z przypadkowymi chłopakami...
-Ty spraszasz sobie do domu jakieś panienki z ulicy...
-Ale mnie kurwa nie chce nikt zabić! Jeżeli ty tego nie rozumiesz to już twoja sprawa, ale ja robiłem wszystko co w mojej mocy żebyś była bezpieczna. Masz rację jesteś dorosła, więc ja nie jestem już ci do niczego potrzebny. Przeprowadziłem się specjalnie niedaleko was żeby cię chronić, ale ty skaczesz sobie na prawo i lewo. Mam już tego dość! Nie będę robił wiecznie za twoją niańkę.
-Co ty gadasz?... Kto chce mnie zabić...? Za co?
-Ja i tak już ci za dużo powiedziałem. Jeżeli Luke ci powie to już jego sprawa, ale mnie w to nie mieszajcie.-Odszedł od barierki na balkonie i stanął przed wejściem.-A właśnie powiedz Luke'owi, że ja odpadam. Chciałem mu pomóc, ale się nie da i wyjeżdżam.
Po tych słowach wszedł do swojego domu trzaskając drzwiami balkonowymi. WYJEŻDŻAM... to słowo dudniło mi w uszach przez cały czas. On nie może mnie teraz zostawić. Nie po tym co mi powiedział. Zaczęłam histerycznie płakać. Rzuciłam się na łóżko i ogarnął mnie sen...
CZYTASZ
Other than forever
Aksi-Niby wiesz o mnie wszystko?!-wykrzyczałam wprost w jego twarz-To gdzie byłeś przez te pieprzone dwa lata? -Cały czas przy tobie... Amber 16-letnia dziewczyna, której los nie nagrodził bogatymi rodzicami, wspaniałym chłopakiem... Wręcz przeciwnie. N...
