Próbowałam w jakikolwiek sposób zacząć rozmowę, aby Kate w końcu odezwała się chociaż słowem. Już od ponad godziny siedziałyśmy u mnie w domu i w zasadzie nic nie robiłyśmy, a o Kate to już nie wspominając. Leżała na moim łóżku, brzuchem do góry, z głową i rękoma zwisającymi wzdłuż łóżka. Palcami dotykała puszystego dywanu i wpatrywała się ciągle w jedno miejsce. Po paru nieudanych próbach rozpoczęcia z nią rozmowy, razem z Caroline zaszłyśmy do kuchni, aby zjeść trochę naszych ulubionych, lodów waniliowo-czekoladowych. Przyjaciółka usiadła na obrotowym krześle i zaczęła się kręcić, jednak kiedy poruszyłam temat Kate, dziewczyna automatycznie się zatrzymała, dłońmi chwytając się blatu. W jej głowie trochę się zakręciło, ale kiedy odzyskała już swoje wszystkie myśli, wpatrywała się we mnie przez dłuższy czas, jakby zastanawiała się nad czymś głębokim i poważnym.
- Najwidoczniej ma doła. - Wzruszyła ramionami.
- To na pewno coś innego. Zauważyłaś, że zaczęła się tak zachowywać, kiedy zobaczyła mnie z Nathanem? - myślałam na głos.
- W takim razie go zna. - odparła Caroline.
- Moim zdaniem to musi być coś poważniejszego. - Żadnej z nas nie obchodziło to, czy Kate może słyszeć naszą pogawędkę. Byłam pewna, że tak nie jest, bo siedząc u góry, w sypialni, nie za wiele się słyszy. Nagły wrzask Kate wyrwał nas z przemyśleń. Dziewczyna pytała czy może wziąć laptopa. To wtedy sobie uświadomiłyśmy, że dziewczyna jest w domu i nie wypada jej aż tak obgadywać.
- Właśnie... - zaczęła Caroline na zupełnie inny temat. - Ten Nathan.
- Przestań! Zaczepił mnie w Lake's i dał numer, nic wielkiego.
- Jak się tłumaczysz... Ja przecież powiedziałam tylko jego imię. - Udawała jakby nie wiedziała skąd pojawiło się moje nagłe, szybsze bicie serca.
- Wiedziałam co byś za moment powiedziała... - Próbowałam nie wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń, więc mówiłam bez zbędnego przejęcia.
- Dobra, dobra. - Uniosła ręce w górę, pokazując mi gest poddania się. - O nic więcej nie pytam.
Do kuchni wkroczyła nareszcie Kate i jak gdyby nigdy nic zaczęła z nami rozmowę. Myślała pewnie, że nie zauważę jej zdenerwowania. Nie, nie. Za długo ją znam, żeby nie domyśleć się, że coś jest nie tak.
- Kate, co z Tobą? Jesteś taka nieobecna...
- Jestem zmęczona! - oburzyła się. - Czy ja zawsze muszę być wesoła i w pełni sił?
Szybko potem postanowiła wracać już do domu, a razem z nią zabrała się także Caroline. Po męczącym dniu mogłam nareszcie odpocząć. Tak jak co wieczór, kiedy chodziłam na zajęcia, przebrałam się w wygodne dresy, na głowie uczesałam coś, co można było nazwać kokiem, lub czymś podobnym, a w kuchni grzała się woda na gorącą herbatę. Już nie muszę się zastanawiać, aby powiedzieć, że to moja codzienna tradycja. Zielona, miętowa, owocowa lub po prostu czarna z odrobiną cytryny. Chyba właśnie ta ostatnia była moja ulubioną. Wcisnęłam do kubka parę kropel cytryny, a szary woreczek z ciemną zawartością w środku zalałam wrzącą wodą. Prawie się oparzyłam kiedy stawiałam kubek na biurku. W końcu przygotowałam się do tego, aby przez kolejne kilka godzin rozkoszować się błogim spokojem, ciszą, którą jedynie zakłócały krople deszczu, obijające się o okno i parapet. Ten rok, a dokładnie ta jesień była ponura i zimna. W Chicago dawno takiej nie było, a przynajmniej ja nie pamiętam. Za każdym razem uwielbiałam przechadzać się po pobliskim parku, siedzieć na ławce w parku i czytać książkę. Póki co nie było dnia, w którym udałoby mi się tego dokonać. Nadal czekam na chociaż jeden ciepły, słoneczny dzień.
CZYTASZ
Try
Teen FictionTo osoby, które kochała najbardziej sprawią jej największy ból. Nie wyjaśnione rozstanie, nowa znajomość i pragnienie zmiany życia na lepsze. Pojawiają się ludzie myślący tylko o sobie i Ci, którzy mogliby dla Meggie zrobić wszystko.
