16. Bajka się skończyła

505 43 78
                                        

- Hyunjin opiekuj się Bobin! - krzyknęła mama gdy już odpalała samochód.

Westchnąłem i razem z siostrą jej pomachaliśmy na pożegnanie. Ta mała demonica od razu uderzyła mnie w nogę i zwiała do swojego pokoju. Cholera gdzie matka trzyma te noże! Jednak nie mogłem się doczekać 19, bo właśnie wtedy w końcu zobaczę Seungmina. Zacząłem sprzątać cały dom, oczywiście oprócz pokoi moich sióstr i rodziców. Nawet bał bym się co tam mogę znaleść.

Po godzinie sprzątania usłyszałem dzwonek do drzwi. Natychmiast się zerwałem przez co prawie upadłem na ziemię. Otworzyłem drzwi, a w progu zobaczyłem chłopaka z wielkiem uśmiechem na twarzy. Był ubrany w białą bluzę i czarne dresy. Dzisiaj wyglądał wyjątkowo dobrze oprócz małej ranki na nosie, z której jeszcze leciała krew.

- Cześć Hyun~

Wciagnąłem go do domu i posadziłem na krześle w kuchni. Wyjąłem apteczkę z szafki i nakleiłem plasterek na jego nosku. Zdziwiony moim poczynaniem jedynie niewinnie się uśmiechnąłem.

- Hej Seungmin

- Gdzie twoja młodsza siostra? - zapytał mega podekscytowany.

- Powinna zaraz przyjść

Od razu po moich słowach usłyszeliśmy tupot stóp schodzących po schodach. Mała diablica wyszczerzyła ząbki i podbiegła do blondyna.

- Jak masz na imię?

- Seungmin, a ty księżniczko?

Wyglądał na szczęśliwego, a zwłaszcza siostra, która zarumieniła się pod wpływem jak ją nazwał.

- Bobin! - krzyknęła. - A co ci się stało na nosie?

Chłopak nic się nie odezwał tylko nadal się uśmiechał.

- Wywróciłem się, ale nie zwracaj na to uwagi. Po prostu jestem niezdarą.

- Tak samo jak mój brat. Co chwila musi się gdzieś wypieprzyć.

- Ach tak - Seungmin spojrzał na mnie chytrym uśmieszkiem, a ja go zignorowałem. - To chodźmy. Prowadź księżniczko. - Ponownie na jej policzkach pokazał się różowy kolor. Chciałem już iść do salonu, ale blondyn złapał mnie za rękę i zaczął ciągnąć do pokoju mojej siostry. - Oj nie mój drogi. Idziesz z nami.

- Litości! - jeknąłem.

♡♡♡

Czuje się jak w koszmarze. Bobin przebrała się w różową sukienkę i zaczęła nam czesać włosy. Ja byłem kamerdynerem, a Seungmin księciem. Chyba mojej siostrze spodobał się ten słodki blondyn z plasterkiem na nosku. Cuż mogę powiedzieć. Wygląda na to, że mam rywalkę. Jednakże nie postanawiam się poddać i to ja stanę się najważniejszy dla niego. W końcu zrozumiałem, że pragnę go chronić, ale nie jako przyjaciela. Chce aby stał się dla mnie kimś o wiele ważniejszym. Nigdy nie czułem takiego przywiązania do kogoś innego z poza mojej rodziny. Na pewno się w nim nie zakochałem, bo to niemożliwe. Hyunjin nigdy się nie zakochuje, ale prawdopodobnie się zauroczyłem.

Po zabawie mała diablica usiadła przy telewizorze i zaczęła oglądać bajkę. Przynajmniej będzie odrobinę spokoju. Ja natomiast zrobiłem kolację. Nagle obok mnie staje Seungmin nadal uśmiechnięty jak nigdy.

- Twoja siostra to najprawdziwszy skarb

- Pff. Gdybyś tylko mieszkał z nią pod jednym dachem to od razu zmieniłbyś zdanie.

Blondyn zachichotał, a ja razem z nim.

- Może masz ochotę abym cię znowu pouczył jazdy samochodem? - zapytałem, ale nie dostałem żadnej odpowiedzi. Jedynie westchnął i spojrzał mi w oczy.

- Po pierwsze: musimy się zająć twoją siostrą. Nie zostawimy jej tu przecież. A po drugie to - spuścił głowę, ale kątem oka zauważyłem mały rumieniec. - Nie chce żebyś znowu robił te... rzeczy. - cicho mruknął wstydząc się swoich słów.

Zaśmiałem się patrząc na jego nadąsaną minę. Pociągnąłem go do siebie i Seungmin znalazł się na moich kolanach. Zaczął szybciej oddychać, a jego ręce zaczęły się pocić.

- Nie chcesz abym robił ci tego... - szepnąłem prosto do jego ucha, a na jego szyi pokazała się gęsia skórka, z której się ucieszyłem. Bo to właśnie ja ją u niego spowodowałem. - Ani tego... - położyłem na jego dłoniach swoje i je lekko ścisnąłem dzieki czemu poczułem jak troszkę drży. - Ani tego... - swoje dłonie włożyłem pod jego koszulkę i zacząłem gładzić jego tors. Był kruchy, ale delikatny. W niektórych miejscach czułem wypuklenia spowodowane bliznami, ale mi one nie przeszkadzały. Pod dłońmi czułem jak szybko bije jego serce. Spojrzał na mnie z wyrzutami w oczach.

- Właśnie tego - pisnął jak małe dziecko z czego zachichotałem. Jednakże teraz nie chciałem się poddać skoro jest on tak blisko mnie.

Podniosłem jego podbródek, aby na mnie patrzył. W jego oczach widziałem zaskoczenie, ale także ekscytacje. - Czy może tego? - powoli zbliżyłem się do jego twarzy wpatrzony w jego lekko rozchylone małe usta. Czułem jego oddech na policzku. Delikatnie musnąłem jego wargi i je pocałowałem. Były miękkie i małe, ale za to słodziutkie. Smakowały jak czekolada. Obiąłem go ramionami i pogłębiłem pocałunek. Gdybym nie potrzebował tlenu do życia to pewnie całowałbym tylko jego usta do końca życia.

- Seungmin! Braciszku! Bajka się skończyła.

Do kuchni wlazła ta demonica przez którą niechętnie oderwałem się od warg blondyna i spojrzałem na nią morderczym wzrokiem. Ty mały niewdzięczniku. Już nigdy nie zabiorę cię na lody! Poczułem ciepły wzrok na sobie. Chłopak patrzył na mnie z iskierkami w oczach, które świeciły o wiele jaśniej niż przedtem, a w dodatku na jego policzkach pojawiły się ogromne rumienice, które wyglądały przeuroczo. Chciałbym je widzieć zawsze. Kiedy się obudzę, przy śniadaniu, obiedzie, kolacji, w szkole, na wyścigach, patrzeć na nie przez kilka godzin w ciszy.

- Chodź Bobin. Już jest późno, więc pójdziemy spać.

Blondyn chwycił moją siostrzyczkę za rączkę i powędrowali na górę. Po jej uśpieniu Seungmin szybko się ze mną pożegnał i wrócił do domu. Chciałem, aby ze mną został, ale wiedziałem, że może to być dla niego niekomfortowe po tym co przed chwilą zrobiliśmy. Dotknąłem swoje wargi palcem nadal czując ciepło, które pozostawił po sobie ten słodziak. Chciałbym jeszcze raz je poczuć. W rzeczywistości smakują o wiele lepiej niż myślałem. Dlatego chce je mieć tylko dla siebie. Nie... Ja chcę go całego tylko dla siebie.  

 𝙳𝚘𝚗'𝚝 𝚏𝚘𝚛𝚐𝚎𝚝 𝚖𝚎 • 𝚂𝚎𝚞𝚗𝚐𝚓𝚒𝚗✔Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz