*Charlie*
- Co się dzieje? - mruknęła Charlie, narzuciła na siebie bluzę i zbiegła na parter. Po chwili tuż za nią pojawili się Lauren i Gin.
- O co chodzi? - spytał Gin, obejmując ramieniem swoją dziewczynę.
- Złodziej! - wrzasnęła pani Watson. Wbiegła do przedpokoju z wałkiem w ręce.
- Mamo? - mruknął Gin.
- Zadzwońcie po policję - poleciła im kobieta.
- Gdzie tata? - spytała Charlie.
- Poszedł go złapać - odpowiedziała kobieta. Gin odsunął się od dziewczyn i ruszył w stronę, skąd dobiegał hałas.
- Gin - syknęła Lauren.
- Nie waż się tam... - zaczęła matka, ale on już nie słuchał. Nagle drzwi wejściowe otworzyły się gwałtownie i do środka wtoczyły się dwie ciemne postacie.
- Tato? - rzuciła Charlie, gdy mężczyzna obezwładnił napastnika i przygwoździł go do podłogi. Gin pokręcił głową.
- Przynieś sznur, byśmy mogli go zakneblować do przyjazdu policji - polecił mu mężczyzna. Gin westchnął głośno.
- Wypuść go, tato - mruknął chłopak. Zbyt zaskoczony, by zaprotestować mężczyzna odsunął się od złodzieja. Gin kucnął przy postaci i... poklepał go po ramieniu.
- Nieźle, stary. Brawo - rzucił.
- Gin? - burknęła Lauren. Gin podał rękę złodziejowi i pomógł mu wstać.
- Co do... - zaczęła Charlie. Złodziej ściągnął kaptur z głowy, a po chwili też ciemną czapkę i odsłonił twarz.
- Dobry wieczór - wymamrotał skruszony.
- Luke? - rzuciła zaskoczona Charlie. Gin zatrzymał się obok przyjaciela i kręcąc głową, poklepał go po plecach.
- Przynieść ten sznur, Gin! - warknął pan Watson.
- Tato, nie! - Charlie wskoczyła w przestrzeń między Lukiem a ojcem.
- Co znaczy nie, Charlie? Ten małolat błąkał się w nocy po moim ogrodzie! - pan Watson spojrzał wściekły na Luke' a.
- Mamo, powiedz coś tacie - poprosiła Charlie cicho.
- Co ty wyprawiasz, stary? - zwrócił się Gin do Luke' a.
- Co wyprawiam? - warknął chłopak - Pilnuję Charlie przed Joe. Bo, gdy ty sobie smacznie śpisz, to on wpatruje się w wasz dom jak stalker!
- Co? - wtrąciła Charlie.
- Prawie miałem sukinsyna, ale twój sta... Pan Watson mnie zgarnął - dodał Luke. Charlie obróciła się twarzą do Luke' a. Na twarzy miał zadrapanie i niewielkiego siniaka pod lewym okiem. Luke zerknął na Lauren.
- Cześć, Lauren - przywitał się.
- Cześć, Luke. Fajnie, że wpadłeś - dodała. Luke przeniósł wzrok na Charlie. Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu. Pan Watson odchrząknął.
- Hm... Może faktycznie trochę mnie poniosło... ale kto normalny w środku nocy zakrada się po moim ogrodzie! - powiedział. Charlie wywróciła oczami. Wtedy odezwała się pani Watson:
- Nie stójcie tak w progu... Zaparzę herbatę na uspokojenie... Charlie, zajmij się tą raną, dobrze?
Gin ruszył w stronę schodów, mijając Lauren.
CZYTASZ
Because I promised
FantasyCharlie i Gin to bliźnięta żyjące nieopodal New Age. Ich życie nie jest łatwe, zwłaszcza gdy pojawiają się w nich postacie z przeszłości. Istoty, o których pragnęliby zapomnieć. ...I wtedy właśnie, jakby za pomocą machnięcia różdżką, cała magia znik...
