28.

7 0 0
                                        

*Charlie*

- Co się dzieje? - mruknęła Charlie, narzuciła na siebie bluzę i zbiegła na parter. Po chwili tuż za nią pojawili się Lauren i Gin. 

- O co chodzi? - spytał Gin, obejmując ramieniem swoją dziewczynę. 

- Złodziej! - wrzasnęła pani Watson. Wbiegła do przedpokoju z wałkiem w ręce. 

- Mamo? - mruknął Gin. 

- Zadzwońcie po policję - poleciła im kobieta. 

- Gdzie tata? - spytała Charlie. 

- Poszedł go złapać - odpowiedziała kobieta. Gin odsunął się od dziewczyn i ruszył w stronę, skąd dobiegał hałas. 

- Gin - syknęła Lauren. 

- Nie waż się tam... - zaczęła matka, ale on już nie słuchał. Nagle drzwi wejściowe otworzyły się gwałtownie i do środka wtoczyły się dwie ciemne postacie. 

- Tato? - rzuciła Charlie, gdy mężczyzna obezwładnił napastnika i przygwoździł go do podłogi. Gin pokręcił głową. 

- Przynieś sznur, byśmy mogli go zakneblować do przyjazdu policji - polecił mu mężczyzna. Gin westchnął głośno. 

- Wypuść go, tato - mruknął chłopak. Zbyt zaskoczony, by zaprotestować mężczyzna odsunął się od złodzieja. Gin kucnął przy postaci i... poklepał go po ramieniu. 

- Nieźle, stary. Brawo - rzucił. 

- Gin? - burknęła Lauren. Gin podał rękę złodziejowi i pomógł mu wstać. 

- Co do... - zaczęła Charlie. Złodziej ściągnął kaptur z głowy, a po chwili też ciemną czapkę i odsłonił twarz. 

- Dobry wieczór - wymamrotał skruszony. 

- Luke? - rzuciła zaskoczona Charlie. Gin zatrzymał się obok przyjaciela i kręcąc głową, poklepał go po plecach. 

- Przynieść ten sznur, Gin! - warknął pan Watson. 

- Tato, nie! - Charlie wskoczyła w przestrzeń między Lukiem a ojcem. 

- Co znaczy nie, Charlie? Ten małolat błąkał się w nocy po moim ogrodzie! - pan Watson spojrzał wściekły na Luke' a. 

- Mamo, powiedz coś tacie - poprosiła Charlie cicho. 

- Co ty wyprawiasz, stary? - zwrócił się Gin do Luke' a. 

- Co wyprawiam? - warknął chłopak - Pilnuję Charlie przed Joe. Bo, gdy ty sobie smacznie śpisz, to on wpatruje się w wasz dom jak stalker! 

- Co? - wtrąciła Charlie. 

- Prawie miałem sukinsyna, ale twój sta... Pan Watson mnie zgarnął - dodał Luke. Charlie obróciła się twarzą do Luke' a. Na twarzy miał zadrapanie i niewielkiego siniaka pod lewym okiem. Luke zerknął na Lauren. 

- Cześć, Lauren - przywitał się. 

- Cześć, Luke. Fajnie, że wpadłeś - dodała. Luke przeniósł wzrok na Charlie. Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu. Pan Watson odchrząknął. 

- Hm... Może faktycznie trochę mnie poniosło... ale kto normalny w środku nocy zakrada się po moim ogrodzie! - powiedział. Charlie wywróciła oczami. Wtedy odezwała się pani Watson:

- Nie stójcie tak w progu... Zaparzę herbatę na uspokojenie... Charlie, zajmij się tą raną, dobrze?

Gin ruszył w stronę schodów, mijając Lauren. 

Because I promisedOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz