*Gin*
Żółte ślepia wpatrywały się w niego, gdy smarował chleb masłem orzechowym. Gin przekrzywił głowę i rzucił do kota:
- Nie masz nic innego do roboty? Mógłbyś upolować własne żarcie - zasugerował. Kot miauknął.
- Umiesz chociaż mówić? - spytał Gin, zakręcając słoik z masłem. Kot ponownie miauknął.
- A coś oprócz miauczenia ci wychodzi? - drążył chłopak. Gdy odwrócił się w stronę wyjścia z kuchni, ujrzał jasnowłosą postać.
- Rozmawiasz z tym sierściuchem? - zaśmiała się Lauren. Gin odstawił talerz na blat i w dwóch susach pokonał odległość dzielącą go z dziewczyną.
- Cześć - mruknął, kładąc dłonie na jej talii.
- Czy to masło orzechowe? - rzuciła Lauren i wyślizgnęła się z jego objęć. Popatrzyła na czarnego kota i po chwili pogłaskała go za uchem.
- Co to za słodziak? - zwróciła się do niego.
- To Salem, nowy pupil Charlie - odparł Gin. Kot zamruczał pod dotykiem Lauren. Zaczął ocierać się o jej nogi.
- Jesteś słodki, wiesz? - powtórzyła Lauren, biorąc kota na ręce. Wolną ręką sięgnęła po kanapkę z talerza Gina. Ignorując chłopaka, ruszyła do salonu.
- Myślałem, że nie przyjdziesz - oznajmił, idąc za nią. Usiedli na kanapie, oczywiście Salem między nimi.
- Nudziło mi się... Steve załatwia mi mieszkanie w centrum... bym mogła przenieść się do tej szkoły... Przynajmniej do czasu rozpoczęcia roku w Szkole Czarodziejów - wyjaśniła, oderwała kawałek kanapki i nakarmiła nią Salema.
Gin oparł ramię o oparcie kanapy. Zdecydowanie nie podobało mu się, że Lauren poświęca więcej uwagi temu sierściuchowi.
- Nie widziałem cię od trzech dni. Czy mogłabyś przez chwilę skupić się na mnie? - spytał Gin. Lauren posłała mu swój uśmiech.
- A co, Ginger? Ktoś powinien znów nakarmić twoje ego? Lepiej się przyznaj, co takiego nabroiłeś, że starzy dali ci szlaban - mruknęła Lauren. Usiadła bokiem na kanapie, gdy Salem poszedł gdzie indziej. Gin wbił wzrok w odległy punkt na ścianie i powiedział cicho:
- Starzy wiedzą o Portland.
- Co? Wiedzą, że my...
- No co ty. Nie powiedziałem im, co właściwie działo się w Portland... gdy my... Wiedzą tylko o Joe... no i Luke' u.
Lauren przygryzła wargę. Zachichotała, tym samym przyciągając uwagę Gina.
- Pewnie wrócą za dwie godziny - oznajmił chłopak.
- A Charlie? - szepnęła dziewczyna.
- Ostatnio, jak sprawdzałem, to zakuwała. Więc jeśli będziemy bardzo cichutko... - zaczął, ale Lauren weszła mu w słowo:
- Zdejmuj to z siebie, Ginger.
Dostrzegł błysk w jej oku. Jednym ruchem ściągnął T-shirt i przyciągnął ją do siebie. Lauren otoczyła jego biodra nogami. Gdzieś w tle Salem zamiauczał, ale zlekceważyli go. Gin zaczął ściągać bluzkę dziewczyny, jednocześnie zahaczając palcem za szlufkę jej jeansów. Pocałowała go, a on popchnął ją na kanapę i wsunął się nad nią. Salem znów zamiauczał.
- Kurde, nie mam... - szepnął Gin.
- Jestem na pigułkach - odparła Lauren. Popatrzył na nią zaskoczony. Odsunął się nieznacznie.
CZYTASZ
Because I promised
FantasíaCharlie i Gin to bliźnięta żyjące nieopodal New Age. Ich życie nie jest łatwe, zwłaszcza gdy pojawiają się w nich postacie z przeszłości. Istoty, o których pragnęliby zapomnieć. ...I wtedy właśnie, jakby za pomocą machnięcia różdżką, cała magia znik...
