14. nie wzdychaj tak, bo się jeszcze podniece

30 7 0
                                    

MOLLY

- Uwielbiam, gdy to robisz. - szepnął, przesuwając dłonie wyżej i ścisnął za piersi.

- Mocniej. - mruknęła z rozkoszy.

Skrzywiłam się na twarzy i razem z drinkiem wstałam z kanapy by uciec z tej krępującej mega dla mnie sytuacji i wymazać to sobie z głowy. Będzie trudno, ponieważ po pierwsze to było tak obrzydzające, że zostanie mi w pamięci na długo a po drugie, że też bym tak chciała, ale niestety nie mam z kim.

Weszłam do kuchni, gdzie dolałam sobie do kubka jeszcze więcej whiskey i trochę coli, po czym upiłam kilka głębszych łyków. Uśmiechnęłam się do jakiegoś chłopaka, który się na mnie patrzył i przeszłam na korytarz. Przystanełam i ponownie upiłam łyk alkoholu.

- Ale to jest dobre. - westchnęłam.

- Mój widok też. - dodał ktoś za mną.

Odwróciłam się szybko by zobaczyć kto to, aczkolwiek zawirowało mi w głowie i musiałam się podtrzymać ściany.

- Harry...

- Tak?

- Pierdol się. - odparłam niedbale, po czym czkawnełam.

- Naprawdę prze zabawny widok. - parsknął, kręcąc głową.

Spojrzałam na niego. Jak można być nadal takim trzeźwym? W dłoni nawet trzymał jeszcze papieros, który właśnie wywalał do kosza a w drugiej piwo. Jeszcze zmieszał to już w ogóle. Chce mieć jego odporność i organizm! Albo nie, przynajmniej mam dobrą zabawę i wspomnienia na później co wyrabiałam po pijaku. Zawsze się rano na kacu zastanawiam jak ja to mogłam zrobić, na trzeźwo nigdy bym się nie odważyła.

- Jesteś naprawdę trzeźwy. Jak to możliwe, panie Srający? - oparłam się plecami o zimną ściane i ponownie czkawnełam, co rozbawiło loczka.

- To tylko pozory. - wzruszył ramionami.

- Aha, czyli udajesz? - kiwnął głową a ja menelsko podeszłam do niego. - Daj mi jeszcze zapalić. - popatrzyłam na niego słodkimi oczami.

Zaśmiał się głośno, kręcąc głową.

- Tobie dzisiaj na serio już wystarczy. - przyznał, odstawiając puszkę piwa na komodę.

- Nie! - podniosłam głos jak i wskazujący palec na który patrzył. - Ja się dopiero rozkręcam. - oznajmiłam głośno, odkręcając się, po czym ruszyłam przed siebie by zrobić... cokolwiek czego będę później żałować. Aczkolwiek nie dałam rady. Chyba ilość whiskey oraz wódki w moim organiźmie powiedziała mi stop i w efekcie czego upadłam na podłoge, rozlewając sobie drinka na górną część ubrania. - Kurwa! - przeklnełam, patrząc na mój top. Nie był jakoś mega przemoczony, był bardziej klejący, co mnie jeszcze bardziej zirytowało. Zamachnełam się ręką i kubek poleciał gdzieś za Styles'a a ja walnełam się na plecy i tak po prostu patrzyłam na sufit kilka metrów wyżej.

- A czyli zamierzasz tak teraz leżeć? - zapytał.

- Tak.

- Na środku salonu?

- Tak.

- Gdzie każdy może cię wykorzystać?

- Tylko ty. - palnełam, jednak nie bardzo zdałam sobie z tego sprawę i wyluzowana dalej leżałam, patrząc na jednorożce uśmiechające się do mnie z góry.

- Na bank mi się przesłyszało. - rzucił a jego głos był znacznie bliżej mnie albo to mi się słuch wytężył. Rozchyliłam powieki, widząc go jak kuca i próbuje mnie wziąć na ręce.

Hey hey, here I'am || h.s 📝Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz