Nowy

848 72 2
                                        

Las. To była pierwsza rzecz jaką zobaczyła Karolina. Jego zapach był bardzo intensywny. Karolina przechadzała się wśród ogromnych drzew. Panował pół mrok, co nadawało miejscu niesamowitego klimatu. Nagle usłyszała cichy szelest za sobą. Odwróciła się i zobaczyłam ogromnego białego wilka o bursztynowych oczach. Zwierzę nic nie robiło stało i wpatrywało się w dziewczynę.

Z tego dziwnego snu Karolinę wyrwało nie znośne dzwonienie budzika. Otworzyła oczy i sennie rozejrzała się po pokoju. Zamknęła je z powrotem, ciągle miła przed sobą obraz wielkiego białego wilka. Nie wiedziała czemu ale te stworzenie ją nie przerażało. Na swój sposób czuła jakąś więź z tym zwierzęciem. Znów otworzyła oczy i spojrzała na zegarek. 7:10. Do szkoły miała na ósmą. Wstała i zeszła na dół.

Salon urządzony był prosto, telewizor stał na komodzie a kanapa, koloru beżowego, na przeciw niego. Między tymi dwoma meblami stał jeszcze jasno brązowy stół. Przy przeciwległej ścianie były dwa wygodne fotele o kolorze białym. Pułki z książkami zaś stały nie daleko nich. Ściany były pomalowane na kolor biały co świetnie komponowało się z jasnym umeblowaniem.

Śniadanie stało na stole w kuchni.Pomieszczenie było utrzymane w czarno-białych barwach.
-,,Znów nie ma rodziców"- pomyślała.  Usiadła na krześle i szybko zjadła. Ubrała ciemnofioletową bluzę oraz czerwone trampki. Wzięła plecak i wyszła.

Szła dobrze znaną drogą. Ciągle myślała nad  snem, nad niezwykłym wilkiem. coś jej nie grało, sen był niezwykle realistyczny. to ciągle nie dawało jej spokoju. Nie zorientowała się kiedy stanęła przed drzwiami szkoły. Budynek był sporych rozmiarów, ściany były pomalowane na brąz z biały pasami w poprzek. Weszła do środka, przywitał ją radosny gwar panujący w gimnazjum. Zeszła schodami do szatni.
-O, Karo już jesteś.- Zawołała najlepsza koleżanka dziewczyny Olka, blondynka o błękitnych oczach.
-Hej.- uśmiechnęła się. Szybko zdjęła bluzę i zmieniła buty.
-Siadaj.- powiedziała Julka, piegowata brunetka, pokazując wolne miejsce na parapecie. Karolina wskoczyła i spojrzała na przychodzących ludzi z innych klas.
-Coś się wam śniło?- zagadnęła Kasia,wiecznie radosna dziewczyna o brązowych włosach i takich samych oczach. Olka, Julka, Ania i Karolina kiwnęły głowami.
-A tobie?- spytała Anka, rudowłosa osoba o błękitnych oczach.
-Tak. Miałam długi sen.- zaśmiała się Kaśka -Kto pierwszy opowiada?
-Ja mogę.- odezwała się Julka.
-Dajesz.- zawołała Olka.
-Więc śniło mi się że  byłam super bohaterką. Miałam chyba wszystkie możliwe moce. Pomagałam ludziom i w ogóle.- wybuchła śmiechem.
-Co w tym takiego śmiesznego?- spytał zdezorientowana Kasia.
-Nic, nic.- Julka trochę się uspokoiła.

Reszta dziewczyn również opowiedziała swoje sny, jedne bardziej szalone a inne niesamowite.
-Wiecie że ma być nowy w naszej klasie?- spytał szeptem Olka. Reszta popatrzyła zdziwiona po sobie.
-Ale teraz gdy jest już prawie koniec roku?- Kasia spojrzała na wszystkie dziewczyny.
-Ja tam nic nie wiem.- Karolina wzruszyła ramionami i ruszyła pod klasę. Na miejscu była już Agnieszka z Magdą. Po mału dochodzili inni. Zanim zadzwonił dzwonek cała klasa była pod salą od historii. Wszyscy rozmawiali o "Nowym". Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy byli zdenerwowani. Po chwili zobaczyli pana od historii z nowym uczniem. Bajarz (bo tak go nazywali) otworzył klasę i wszyscy weszli. Gdy klasa  usiedł na swoje miejsce Bajarz staną obok nowego ucznia.
-Jest mi niezmiernie miło powitać nowego ucznia. Przywitaj się.
-Witajcie, jestem Tony.- chłopak uśmiechnął się.
-Proszę siadaj gdzie chcesz.- chłopak spojrzał po całej klasie. Dla Karoliny wydało się że Tony trochę dłużej patrzył na nią, ale odrzuciła tę myśl od siebie. Tony miał kruczo czarne włosy i ciemno niebieskie oczy. W końcu chłopak usiadł przed Karo. Zaczęła się normalna lekcja. Mimo iż Karolina nigdy nie widziała Tonego czuła w nim coś znajomego i bliskiego zarazem. Po następnych paru minutach zadzwonił dzwonek oznaczający koniec lekcji. Jak się okazało na kolejnych lekcjach, Tony był cichym chłopakiem ale gdy ktoś do niego zagadał rozmawiał ochoczo.Karolina jednak nie maiła czasu zajmować się rozmyślaniem nad nim, koleżanki ciągle zajmowały ją rozmową.

   Po skończonych lekcjach gdy Karolina wracała do domu, poczuła czyjąś dłoń na ramieniu. Odwróciła się i zobaczyła tego nowego chłopaka.
-Jeszcze nie mieliśmy okazji się poznać, a jak widzę idziesz tą samą drogą co ja.- chłopak uśmiechnął się. Karo kiwnęła głową. -Jak wiesz, nazywam się Tony. Tony Carver.
-Ja nazywam się Karolina. Karolina Jakubik. Masz angielskie imię i nazwisko a świetnie mówisz po polsku.- zauważyła.
-Tak. Mój ojciec był Amerykaninem, a matka Polką.- szli spokojnie drogą, nie spiesząc się i rozmawiając o wszystkim i o niczym. W swoim towarzystwie czuli się swobodnie i komfortowo.
-Jakie lubisz zwierzę?- zapytał ni z tego ni z owego Tony. Karolina chwilę się zastanawiała.
-Wilki... Tak wilki a zwłaszcza białe.- Karolinie wydawało się że przez chwilę oczy chłopak lśniły topazowym blaskiem.
-Ja tak samo.- uśmiechnął się chłopak. Po paru minutach Kolonia zatrzymała się.
-No dobra ja tutaj mieszkam.
-A ja parę minut drogi z stąd. Do zobaczenia jutro. - Karolina trochę postała patrząc za odchodzącym Tonym. W końcu odwróciła się i ruszyła w stronę domu. Przez całą drogę zdążyła się zorientować że ma wiele wspólnych zainteresowań z Tonym. Ciągle nie widziała czemu chłopak wydaje się być tak dla niej bliski.

Wilken *ZAWIESZONE*Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz