Pierwsza randka

327 45 6
                                        

Obudziła mnie rozmowa z salonu. Przeciągnęłam się i wstałam. Szybki się ubrałam i uczesałam. Weszłam do salonu.

-O, Karolina już wstałaś.- powitał mnie głos mamy. Uśmiechnęłam się i podeszłam do nich.

-Dobrze to ja już pujdę.- Pan Kadam wstał od biurka i wyszedł. -A tak, jak skończycie to niech Karolina przyjdzie na salę gimnastyczną.

-A gdzie ona jest?- zapytałam.

-Na samym dole.

-Dobrze.- przesunęłam krzesło tak że siedziałam na przeciwko rodziców.

-Opowiesz nam coś o tym co się działo?- spytał tata. Westchnęłam i nie chętnie wszytsko opowiedziałam. Gdy skończyłam rodzice byli bardzo zdziwieni ale i trochę szczęśliwi.

-Niesamowite, wychowywaliśmy młodą boginię.- zaśmiał się ojciec. Ja też się uśmiechnęłam.

-No cóż takie życie.

-I ty to tak wszytsko znosisz?- zapytała matka. Pokiwałam głową.

-Jesteś niesamowitą.

-Może.

-Klara przecież ona jest boginią.

-Tak.

-No dobrze już przestańcie.- załamałam ręce. Rodzice się uśmiechneli.

-Ja może pujdę już na tą sale.

-Dobrze idź. - Wstałam i wyszłam z salonu. Szybko zeszłam na dół. Sam dół okazał się być na poziomie morza. Otworzyłam drzwi i zatkało mnie. Sala gimnastyczna była przeogromna. Dach był ze szkła a sala mogła spokojnie pomieścić ludzi ze stadionu narodowego i miejsca by jeszcze sporo zostało. Na sali był tor przeszkód składający się z różnych rzeczy, tor do biegów, tor do skoku w dal, no ogółem wyposażenie jak na stadionie do lekkoateltyki i do tego miejsca na ćwiczenia. Obok były boiska do siatkówki, piłki nożnej i koszykówki.

-Fajnie.- mruknęłam.

-Mamy tu jeszcze sale do ćwiczenia mocy.- powiedziała Pan Kadam.

-Co robimy?-spytał Dan który właśnie do nas podszedł.

-Może sprawdzimy waszą kondycję.

-Nie proszę nie mogę się zmęczyć.- powiedziałam z żalem.

-A dla czego?- zapytał Kadam. Chwilę się zastanawiałam.

-Nic.- powiedziałam.

-Dobrze idziecie się przebrać w stroje do gimnastyki i tu wroćicie. Szybko pobiegłam spowrotem na górę. Nałożyłam bluske z krótkim rękawkiem i krótkie spodenki, do tego trampki. Zeszłam na dół, wszyscy już byli (nawet Aleksa)

-Dobrze teraz przejmie was Tomasz Zaremba.- Pan Kadam pokazał ręką wysokiego, przypapakowanego mężczyznę o bazowych włosach i pomarańczowych oczach.

-Witajcie, będę was trenował, i moi drodzy nie będzie lekko.- załamałam ręce, mam randkę i muszę trenować.

-Zaczniemy od przebiegnięcia trzech  kółek na czas. CAŁEJ sali gimnastycznej.- Stanęliśmy na starcie, czyli w lewym dolnym rogu sali.

-START!- krzyknął Tomasz. Zaczęliśmy biec. Dan wyrwał jak z kopyta ja z Aleksą biegliśmy z tyłu. Po pierwszym kółku Dan trochę zwolnił. Gdy byliśmy blisko ,,mety" zaczęłam biec z całej siły. Wszyscy przyspieszyliśmy, wyprzedzałam wszystkich. Na metę przebiegałam pierwsza, Tony drugi, puźniej Jack, Dan, Li i Aleksa.

-Dobrze teraz tor przeszkód.- Stanęliśmy przed pierwszą przeszkodą.

-START!- wszyscy zaczęliśmy biec. Pokonałam plotki, przrskczylam mini sadzawkę, małą ścianę wspinaczkową. Za mną był Tony, Li, Dan, Jack i Aleksa. Przrskczylam na linie przez piasek i zaczęła się prosta. Tony mnie wyprzedził a ja zaczekam go gonić. Przed samą metą Tony ,,potknął" się i byłam pierwsza. Wilken przebiegł po mnie, puźniej Dan, Li, Aleksa i Jack. Podejrzewam że Jack zrobił to specjalnie, tak samo jak Tony.

Wilken *ZAWIESZONE*Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz