Noc na pustkowiu

292 40 4
                                        

Opowiada Tony

Chodziłem w koło po pomieszczeniu, czekając na Li. W pewnej chwili usłyszałm kroki na korytarzu. Drzwi otworzyły się i wszedł szpieg CzarnychŁowców.
-Co tak długo?
-Miałem zrobić zamieszanie, to zrobiłem.
-Dobra, a gdzie Karolina?
-Właśnie idę ją uwolnić, a ty szybko uciekaj.- kiwnęłem głową i zaczął szukać schodów. Gdy je znalazłem zacząłem biec w górę. Nagle przez cały kompleks tuneli przeszły dwa wielkie wstrząsy. Zmieniłem się w wilka i z nie zwykłą szybkością zaczęłem biec w dół. Po chwili poczułem zapach Jack'a i Dana.
-Gdzie reszta?- spytałem.
-Jeszcze idą.- odpowiedziała Dan. Biegliśmy razem w dół. Po chwili zobaczyłem Li z Karo.
-Karolina!- krzyknąłem, ale ona mnie nie słyszał. Li wziął ją na ręce i zaczął biec w naszą stronę.
-Co się dzieje?!- krzyknął Jack.
-Nie mam pojęcia!- Li podbiegł do nas. Po chwili dobiegli do nas Pan Kadam i Aleksa. Zaczęliśmy szybką wspinaczkę w górę. Ja byłem na końcu. Poczuliśmy kolejny silny wstrząs. Odwruciłam się i przeraziłem. W naszą stronę biegł ogromny tygrys szablozębny.
-W NOGI!!!- krzyknąłem ile tchu w płucach. Jack wzięł Karo od Li i biegliśmy dalej. Na schodach przeszedł nas kolejny wstrząs, o wiele większy od poprzednich. Na schody spadły wielkie skały odgradzając drogę ucieczki. Li podszedł do prawej sciany, walnął w nią i naszym oczom ukazało się tajemne przejście.
-SZYBKO!- krzyknął, wszyscy wbiegliśmy do niego. Gdy wszyscy byliśmy w środku wejście się zamknęło. Było tu całkiem ciemno. Li dotknął sciany i nagle zrobiło się jasno.
-Ten tunel znam tylko ja.- oświadczył dumnie wampir.
-Świetnie.- ucieszył się Kadam.
-Jest bardzo długi więc lepiej ruszajmy.- Zaczęliśmy wędrówkę. Korytarz był całkiem szeroki i wysoki.

Po paru godzinach wędrówki byłem padnięty, a to bardzo dziwne bo wilkeny są niezwykle wytrzymałe, a z drugiej jestem jeszcze młody.
-Ile jeszcze?- mruknąłem bez przekonania.
-Jeszcze trochę.- odpowiedział Li. Ciężko westchnąłem. Pan Kadam podszedł do Jack'a.
-Jeszcze się nie obudziła?- spytał z troską w głosie.
-Nie, ciągle śpi.- mruknął Jack. Muszę przyznać że też bardzo się denerwowałem, bałem się o nią. Nagle poczułam różnice w powietrzu. Było świerze i żeśkie, Jack i Dan chyba też to poczuli. Im dalej szliśmy tym było to bardziej wyczuwalne. Po pewnym czasie zobaczyłem światło na końcu.
-Światełko w tunelu!- krzyknąłem.
-Nie idź w stronę światła.- przestrzegł mnie Dan. Wszyscy się zaśmialiśmy. Pod koniec były krótkie, ale strome schody. Po paru chwilach byliśmy na zewnątrz.
-Nareszcie.- mrukneła Aleksa. Była noc, gdy się rozejrzałem stwierdziłem że jesteśmy na kompletnyn odludzi. Pan Kadam i Aleksa zaczęli rozkładać namioty.
-Musimy iść w stronę z której przyszliśmy. Tak dojedziemy do lasu a puźniej do miasta. Zamie to jakieś parę dni.- tłumaczył Li. Dan zaczął rozpalać ognisko. Gdy namioty były rozłożone Jack włożył Karo do jednego z nich, a puźniej ruszył na zwiad. Ja wszedł do namiotu Karoliny i postanowiłem czuwać.

Po około godzinie byłem strasznie śpiący. Wyszedł na dwór, zmieniłem się w wilka i Położyłem się u wejścia namiotu. Po chwili zasnąłem wpatrzony w ogień.

Wilken *ZAWIESZONE*Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz