Obudziło mnie ciche, męskie pochrapywanie tuż nad moim uchem. Uchyliłam delikatnie powieki i ujrzałam ogromną rękę, oplatającą mnie w talii. Dopiero po chwili poczułam czyjeś nagie ciało przyciśnięte do mojego i wszystkie wydarzenia poprzedniego wieczoru wróciły do mnie z błyskawiczną szybkością.
Poszłam z nim do łóżka. Czy mnie już kompletnie pojebało?! Oddałam mu swoje dziewictwo na zaledwie pierwszej randce. Nie będzie miał dla mnie żadnego szacunku i to tylko kwestia czasu nim mnie zostawi. Jeśli zrobi to w najbliższym czasie - jestem w stanie to przełknąć, ale gdy poczeka trochę, aż się do niego przywiążę... Żegnaj, normalna, ogarnięta Caitlin. Choć co do tego ogarnięcia to nie byłabym taka pewna.
Miałam tylko jedno wyjście, zostawić go zanim on zrobi to mi.
Wyczołgałam się spod jego niesamowicie ciężkiej ręki, starając się by nie przerwać jego snu. Mam nadzieje, że gdy się obudzi, a mnie nie będzie obok, zrozumie przesłanie.
Szybko nałożyłam na siebie wczorajsze ubranie i wymknęłam się z sypialni Nemo. W całym apartamencie panowała cisza, co upewniło mnie o tym, że reszta zespołu śpi albo jeszcze nie wróciła z nocnego balowania czy gdzie tam oni byli. Już otwierałam drzwi wyjściowe na korytarz, gdy kątem oka zobaczyłam otwarte drzwiczki do barku z alkoholem. U nas były one zamknięte, więc któryś z chłopaków albo się włamał albo ma ukończone dwadzieścia jeden lat. Nie mogłam zwalczyć pokusy wzięcia chociaż jednej butelki drogiej whisky. Na paluszkach zakradłam się do kuchni i wyjęłam z barku trunek nieznanej mi marki. Uśmiechnęłam się zadowolona ze swojego sprytu. Seks, alkohol i zero zobowiązań. Dodatkowo nic tak nie poprawia humoru jak troszkę adrenaliny.
- Nie dość, że uciekasz z jego sypialni po wspólnie spędzonej nocy to jeszcze kradniesz nam whisky - usłyszałam ostry, męski głos. Nie musiałam się odwracać, by wiedzieć do kogo należy. Dean.
Wykonałam obrót wokół własnej osi i Uśmiechnęłam się do chłopaka z przesadną słodkością.
- Teoretycznie to nie jest wasze whisky tylko hotelu - odgryzłam się.
Nie bałam się go. Nic mi nie mógł zrobić. Pobiłby mnie? Miałby problemy z policją i jego zespół najprawdopodobniej zostałby wyeliminowany. Pogroziłby? Skutki te same. Naskarżył? Pff... Nie mamy po pięć lat. Krótko mówiąc byłam bezpieczna, a oprócz tego w dobrym humorze.
- Ale mieszkamy w tym apartamencie i płacimy za możliwość korzystania z barku.
- Teoretycznie to The American Music Stars płaci za ten apartament.
Dean zamilkł, a ja ruszyłam z powrotem w stronę wyjścia.
- Nie skończyłem z Tobą.
Jego spokojny ton był trochę przerażający. I te słowa... Jakby obietnica, że zapłacę za swoje czyny.
- A co? Masz zamiar dać mi klapsa za karę? - zaśmiałam się i prowokacyjne poruszyłam brwiami.
- To miało być zadaniem Keith'a, ale widzę, że się rozmyśliłaś.
Przełknęłam gulę, która pojawiła się w moim gardle i powstrzymałam się przed spuszczeniem wzroku na podłogę.
- Z nikim się tutaj nie pobierałam - odparłam, ale moje spojrzenie i ton głosu nie były takie pewne siebie jak wcześniej.
- Wiesz, Keith może i się taki nie wydawać, ale nie należy do facetów, którzy idą da łóżka z pierwszą lepszą dziewczyną.
Prychnęłam.
- Tak?! To dlaczego mnie do niego zaciągnął już na pierwszej randce?
- Bo ma chuja. Pytanie dlaczego ty się zgodziłaś, skoro masz z tym jakiś problem.
Zamilkłam. Sama nie wiem, dlaczego się zgodziłam. Myślę, że Nemo po prostu zawrócił mi w głowie, a ja nie chciałam wyjść na świętoszkę.
- Widzisz... - zaczął Dean, powoli zbliżając się do mnie. - Keith jest moim przyjacielem i zależy mi na jego szczęściu, które na pewno nie nastąpi, gdy zobaczy, że dziewczyna, na której mu zależy uciekła my rano z sypialni. Więc lepiej tam wracaj i grzecznie połóż się obok niego, ale będziesz tego w przyszłości bardzo żałować.
- Nie będziesz mi mówił, co mam robić - warknęłam. Trochę wbrew sobie, bo w rzeczywistości właśnie to miałam ochotę zrobić - wrócić na górę i położyć się obok Keith'a.
- Co tu się dzieje?
Jak na zawołanie, na schodach pojawił się Nemo. Był ubrany jedynie w swoje czarne spodnie. Teraz bez problemu mogłam obserwować jego idealnie wyrzeźbiony brzuch, co wczoraj ze względu na brak światła było utrudnione.
- Twoja kochanka Ci ucieka - poinformował Keith'a Dean, wciąż nie spuszczając ze mnie swojego wrogiego spojrzenia.
- Cai?
W jego głosie zarówno jak spojrzeniu mieszały się złość, zawód i nadzieja.
Nadzieja. Może mu jednak na mnie zależy...? Może wcale nie ma zamiaru mnie zostawić...?
- Dam wam porozmawiać - odezwał się Dean, po czym zniknął za drzwiami, przez które ja z każdą minutą chciałam uciec coraz bardziej.
*
Sorry za ten bezpłciowy rozdział-zapychacz, ale przynajmniej następny będzie już 20. Woooooooo!
Nie wiem ile będzie rozdziałów, ale myślę, że około 40.
Nie będę nic mówić o tym, że teraz rozdziały będą pojawiały się rzadko, bo to już wiecie, ale OBIECUJĘ, że w maju wracam na dobre z nowymi co ok. 2-3 dni. W ten sposób do wakacji powinnam z tym opowiadaniem skończyć i jeszcze w lipcu zacząć następne, którego mam już wstępny zarys fabuły. Ile opowiadań będzie z serii You're My SweetestMelody?Tego też jeszcze nie wiem, ale pewno min. 3.
Any way życzę Wam miłego dnia
XO XO
Julia
CZYTASZ
Even With Fire
CintaKeith to najbardziej irytujący człowiek na świecie. Jest niebiańsko przystojny, lubiany, a jego życie zdaje się być wprost idealne. Zupełne przeciwieństwo Caitlin, która uważa się za konkurencję dla samego szatana. Serce jednak nigdy nie pyta się o...
